Nietrafiony prezent? Listę życzeń znajdziesz w sieci

Magdalena Warchala
2009-12-27 , aktualizacja: 28.12.2009 09:28
A A A Drukuj
Sprzedaż w górę Fot. Przemysław Jendroska / Agen Sprzedaż w górę
Po świętach internetowe aukcje pęcznieją od nietrafionych prezentów. Zapobiegliwi, aby pod choinką nie znaleźć trzeciej suszarki do włosów, publikują w sieci listy z życzeniami.
Okres poświąteczny to dla łowców okazji prawdziwa gratka. 19-letni Kamil Pietrykiewicz z Sosnowca w zeszłym roku upolował na Allegro rewelacyjny model odtwarzacza MP4 za jedyne 200 zł. - Był nowy, nawet nierozpakowany. Sprzedawca w opisie informował, że znalazł pod choinką dwa podobne i dlatego pozbywa się jednego - mówi Kamil.

Żałuje, że nie miał więcej pieniędzy, bo skorzystałby także z innych okazji. - Odtwarzacze DVD, komórki, konsole do gier były znacznie tańsze, niż przed świętami, gdy internauci, szukając prezentów, podbijali ceny. Spłukani po świętach nie byli już tak zdeterminowani w walce o towar, a sprzedający wyznaczali niższe ceny wywoławcze, bo zależało im na pozbyciu się nietrafionych podarków - mówi Kamil.

Dlatego w tym roku chłopak poprosił rodziców i dziadków, by nie kupowali mu nic pod choinkę, a zamiast tego dali pieniądze. - Marzy mi się laptop, ale wiadomo, że rodzice nie kupią mi nowego. Jeśli dołożę swoje oszczędności, to za 1,5 tys. zł po świętach znajdę coś znacznie lepszego niż podczas przedświątecznego zakupowego szaleństwa - wyjaśnia Kamil, który dotąd przeważnie dostawał gry komputerowe i ubrania. Szczerze przyznaje, że choć z większości był zadowolony, nie wszystkie trafiły w jego gust.

16-letnia Martyna z Gliwic też nie zawsze znajdowała pod choinką to, o czym marzyła, chociaż rodzice, wiedząc że córka jest wybredna, zwykle pytali ją o zdanie. W zeszłym roku, zgodnie z prośbą, kupili jej prostownicę do włosów. Cóż z tego, skoro zwyczajną, a nie taką, która potrafi robić na włosach fale? - Wymieniłam się z koleżanką, dopłacając jej 50 zł, bo ona nie lubi wymyślnych fryzur. W tajemnicy, bo rodzicom byłoby przykro - mówi Martyna.

W tym roku, aby uniknąć podobnego nieporozumienia, dziewczyna założyła profil w portalu społecznościowym Chce.to. Utworzyła w nim listę 20 wymarzonych prezentów, na której znalazły się m.in. płyta z muzyką z filmu „Zmierzch”, kolczyki przypominające łowicką wycinankę oraz bluza z kocimi uszami na kapturze. Przy każdym produkcie znajduje się link do sklepu, w którym można go kupić.

- Rodzice wybrali z listy jedną czy dwie rzeczy i zamówili dokładnie to, co mi się podoba. Nie musieli biegać po sklepach, a ja będę mieć niespodziankę, bo nie wiem, na co się zdecydowali. To trochę, jak z listami do Świętego Mikołaja, które pisałam w dzieciństwie - cieszy się Martyna.

Dotychczas z podobnych portali korzystali narzeczeni, którzy z okazji ślubu nie chcieli dostać od gości pięciu robotów kuchennych i trzech odkurzaczy. Teraz na Chce.to rejestrują się zwykli ludzie, a wśród najbardziej pożądanych przez nich prezentów są m.in. Playstation 3, iPhone oraz... maszyna do robienia waty cukrowej.

Socjolog Krzysztof Łęcki przyznaje, że zwyczaj samodzielnego wskazywania przez obdarowywanego oczekiwanych przez siebie prezentów sprawdza się, jeśli ofiarodawca kompletnie nie ma pojęcia, co kupić. - Lepsze to, niż dać komuś tzw. prezent przechodni, który sami dostaliśmy i chcemy się go pozbyć - mówi Łęcki.

Podkreśla jednak, że idąc na łatwiznę, zaczynamy przypominać prymitywne plemiona, które dla utrzymania dobrych stosunków, prowadzą nieustanne transakcje wymiany prawie identycznych podarków. Zabijamy też element niespodzianki, który zawsze towarzyszył świętom. - Kiedyś celem ofiarodawcy było odgadnąć, co ucieszy obdarowywanego, zanim nawet zdążył o tym pomarzyć. Dziś tak słabo znamy najbliższych, że nie wiemy, czego pragną - mówi Łęcki.

Przeczytaj: Zamówiłeś perfumy na prezent? Nie czekaj, nie przyjdą



Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów