A4 pod ochroną. Przez nią Jaworzno traci 254 mln zł?

Przemysław Jedlecki
2009-12-21 , aktualizacja: 21.12.2009 13:28
A A A Drukuj
Paweł Silbert, prezydent Jaworzna, podpisał z firmą Eurovia kontrakt na budowę 2,7 km drogi, która pozwoli ominąć autostradę Fot. Przemysław Jendroska/Agencja Gazeta Paweł Silbert, prezydent Jaworzna, podpisał z firmą Eurovia kontrakt na budowę 2,7 km drogi, która pozwoli ominąć autostradę
Miasto nie dostanie 254 mln zł unijnej dotacji na remont drogi, którą kierowcy mogą ominąć płatną autostradę A4. - Uważam, że pieniędzy nie dostaniemy z powodu umowy państwa z zarządcą autostrady - mówi prezydent Jaworzna.
Prezydent Silbert nie ukrywa rozgoryczenia. Jaworzno od kilku lat realizuje projekt "Miasto Twarzą do Autostrady", w ramach którego powstała w mieście m.in. nowa trasa. W efekcie kierowcy, którzy jadą do Krakowa i chcą ominąć płatną autostradę, mają ułatwiony przejazd przez Jaworzno. Władze miasta chcą kontynuować projekt i remontować drogę krajową nr 79. Okazało się jednak, że na zaplanowane już prace miasto nie otrzyma 254 mln zł unijnych dotacji. - Wbito nam nóż w plecy - mówi Silbert.

Urzędnicy z utworzonego przez ministra infrastruktury Centrum Unijnych Projektów Transportowych uznali, że DK-79 nie jest tzw. paneuropejskim korytarzem transportowym i z tego powodu dotacja na remont się Jaworznu nie należy. W dodatku ministerstwo uważa, że gdyby droga była zaliczona do korytarza, to niosłoby to ze sobą "ryzyko drastycznego obniżenia poziomu bezpieczeństwa ruchu drogowego w mieście i przez to obniżenia jakości życia mieszkańców".

To nie przekonuje Silberta, który przypomina, że wcześniej miasto dostawało unijne pieniądze na ten projekt i żadnych wątpliwości nie było. - Obok nas jest płatna autostrada, zacząłem się zastanawiać, czy może to ma coś z tym wspólnego - mówi.

Do umowy koncesyjnej Silbert nie mógł zajrzeć, bo chroni ją tajemnica. Jednak już w 2007 roku "Gazeta" pisała, że w umowie między rządem a spółką Stalexport Autostrada Małopolska znalazł się w 2005 roku zapis, że w promieniu 30 km od autostrady nie można budować dróg krajowych ani znacząco podnosić standardu już istniejących. Chodzi o to, żeby w efekcie prac w okolicy płatnej A4 nie skrócił się znacząco czas podróżowania bezpłatnymi drogami. Inaczej skarb państwa będzie musiał płacić SAM odszkodowanie. - Zakładam, że właśnie z powodu tych tajnych zapisów odmówiono nam dotacji. To absurd, bo jeśli przejazd autostradą jest coraz droższy, to ludzie będą wybierać właśnie DK-79! - uważa Silbert.

Alicja Rajtar, rzeczniczka Stalexport Autostrada Małopolska, zapewnia, że firma nie blokuje inwestycji na konkurencyjnych drogach. - Zapisy umowy zabezpieczają nas jedynie przed sytuacją, w której droga równoległa odpowiadałaby standardem autostradzie. Nigdy nie zgłaszaliśmy roszczeń ani też nie protestowaliśmy, gdy drogi alternatywne były remontowane. Nie zamierzamy też podejmować takich działań w przyszłości - przekonuje Rajtar.

Silbert nie daje jednak za wygraną. W piątek poprosił o wsparcie Górnośląski Związek Metropolitalny, wysłał też list do ministra infrastruktury. - Proszę, żeby rząd, gdy będzie podpisywał kolejny aneks do umowy z SAM, kierował się interesem państwa, a nie koncesjonariusza. Nie chcę remontować tej drogi dla siebie, w końcu to trasa krajowa - przypomina prezydent.

Polecamy: Węzeł Sośnica to labirynt. Poćwicz najpierw na sucho



Podziel się

  • 65 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów