Uczą bezrobotnego jazdy autobusem. Bez prędkościomierza
16.12.2009
, aktualizacja: 16.12.2009 19:51
Powiatowy Urząd Pracy w Tychach wysłał bezrobotnego na kurs jazdy autobusem. - Prędkościomierz nie działał, klakson uruchamiało się nogą. Jak w takich warunkach mam się nauczyć dobrze jeździć? - pyta mężczyzna.
Bezrobotny mieszkaniec Tychów szuka pracy. Zarejestrował się w tyskim pośredniaku, a ten wysłał go na początku grudnia na kurs prawa jazdy kategorii D. Za wszystko płaci PUP. - Kursanci jeżdżą po mieście zdezelowanym autosanem - skarży się teraz na stan techniczny autobusu mężczyzna. Na dowód swych słów na Alert.24 przysłał m.in. zdjęcie naprawianego autobusu.
- Z powodu zepsutego prędkościomierza nie wiedziałem jak szybko jadę. Ciężko wchodziły biegi, zakleszczały się też hamulce. Jak można się uczyć jazdy w czymś takim? - pyta kursant, który prosi o niepodawanie swojego nazwiska.
Mirosław Madejski, szef OSK "Mirek" przyznaje, że autosan długo stał na parkingu, bo nie było chętnych na kursy. - Ale teraz go uruchomiłem. Wszystko dobrze chodziło, tylko ten prędkościomierz się popsuł - mówi. - Sam tego nie mogę naprawić, bo trzeba potem zalegalizować tachograf. Jestem umówiony na przyszły tydzień - dodaje.
Anna Szczęsny-Michalak, wicedyrektor PUP w Tychach mówi, że właśnie zakończyła się kontrola kursu w "OSK Mirek": - W naszym odczuciu nie ma żadnych nieprawidłowości jeśli chodzi o przebieg kursu i stan techniczny pojazdu.
Zygmunt Szywacz, egzaminator nadzorujący w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Katowicach mówi, że to niedopuszczalne, by w pojeździe służącym do nauki nie działał prędkościomierz. - Kierowca musi wiedzieć, jak szybko jedzie! Kurs powinien odbywać się w sprawnym pojeździe - podkreśla.
- Z powodu zepsutego prędkościomierza nie wiedziałem jak szybko jadę. Ciężko wchodziły biegi, zakleszczały się też hamulce. Jak można się uczyć jazdy w czymś takim? - pyta kursant, który prosi o niepodawanie swojego nazwiska.
Mirosław Madejski, szef OSK "Mirek" przyznaje, że autosan długo stał na parkingu, bo nie było chętnych na kursy. - Ale teraz go uruchomiłem. Wszystko dobrze chodziło, tylko ten prędkościomierz się popsuł - mówi. - Sam tego nie mogę naprawić, bo trzeba potem zalegalizować tachograf. Jestem umówiony na przyszły tydzień - dodaje.
Anna Szczęsny-Michalak, wicedyrektor PUP w Tychach mówi, że właśnie zakończyła się kontrola kursu w "OSK Mirek": - W naszym odczuciu nie ma żadnych nieprawidłowości jeśli chodzi o przebieg kursu i stan techniczny pojazdu.
Zygmunt Szywacz, egzaminator nadzorujący w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Katowicach mówi, że to niedopuszczalne, by w pojeździe służącym do nauki nie działał prędkościomierz. - Kierowca musi wiedzieć, jak szybko jedzie! Kurs powinien odbywać się w sprawnym pojeździe - podkreśla.
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Uczą bezrobotnego jazdy autobusem. Bez prędkośc...
polsz
17.12.09, 10:08
te rury na zdjęciu wcale nie są stalowe. A po drugie: skoro gazeta i jej"informator" są tacy pewni, że pojazd jest niesprawny to czemu nie zgłosilitego na policję? Przypominam, że zatajanie »
-
I powinny być drinki z palemką
jot9
29.01.10, 18:45
I powinny być drinki z palemką i masaż po ciężkej harówie... dla tegobezrobotnego, co za darmo może się pouczyć i zdobyć prawo jazdy. Nozrozumiałbym gdyby mu rower dali, ale taka usterka się»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter




