Ministerstwo jest obojętne na prośby dzieci z cukrzycą
2009-12-14
, aktualizacja: 14.12.2009 22:05
Na nowej liście leków refundowanych nie ma nowoczesnych insulin, choć chore dzieci same pisały prośby w tej sprawie do minister zdrowia. Rodzice wierzą jednak, że polskie dzieci mogą być leczone tak samo, jak dzieci z innych krajów Unii.
ZOBACZ TAKŻE
- NFZ oszczędza nawet na perukach i pielucho-majtkach (21-12-09, 13:34)
- Kto chce być szefem? Łapanka na dyrektorów szpitali (15-11-09, 21:08)
- Kolejki do lekarzy na 10 miesięcy. Będą jeszcze dłuższe (10-11-09, 14:00)
Jeszcze wiosną odpowiedzialny za politykę lekową wiceminister zdrowia Marek Twardowski obiecywał, że tzw. długo działające analogi insuliny zostaną wpisane na nową listę leków refundowanych. Rodzice chorych dzieci wyjaśniali, że to bardzo ważne. Przy cukrzycy trzustka przestaje produkować insulinę, czemu można zaradzić, wstrzykując insulinę działającą krótko (około dwóch godzin) lub długo (osiem godzin).
Po zastrzykach poziom cukru najpierw znacznie się obniża, a potem znów wzrasta. Duże wahania wywołują m.in. okresowe niedocukrzenie, równie niebezpieczne jak nadmierny poziom cukru. Zwiększa się ryzyko ciężkich powikłań. Rozwiązaniem problemu są właśnie długo działające analogi insuliny (LAA od Long Acting Analogues), które przez cały czas utrzymują jednakowy poziom insuliny w organizmie.
Okazuje się, że Ministerstwo Zdrowia nie wywiązało się z obietnicy wpisania analogów na nową listę leków refundowanych, która zacznie obowiązywać od środy. "Fakt ten budzi frustrację i rozgoryczenie wśród ponad 2-milionowej rzeszy diabetyków w Polsce" - napisał w poniedziałek do minister zdrowia Mariusz Masiarek, przewodniczący gliwickiego Towarzystwa Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą. Przypomniał, że dzieci i dorośli diabetycy czekają na długo działające analogi już od lat i że refunduje się je już w całej Unii Europejskiej. Ich skuteczność potwierdziły światowe autorytety w dziedzinie diabetologii.
Masiarek dodał także, że kilka miesięcy temu same dzieci napisały do minister Ewy Kopacz list z prośbą, by o tym, jaka insulina jest dla nich najlepsza, decydował lekarz w gabinecie, a nie suchy zapis na kawałku papieru.
Z informacji, jakie uzyskaliśmy w ministerstwie, wynika, że głównym powodem, dla którego nie wpisano analogów na listę leków refundowanych, były oszczędności oraz jedno doniesienie o ich skutkach ubocznych. Rodziców to jednak nie przekonuje. - Te argumenty są sprzeczne. Albo nas nie stać, albo lek jest niebezpieczny. Cukrzyca to choroba wielowymiarowa, postępująca. Koszty powikłań mogą wielokrotnie przekroczyć fałszywe oszczędności Ministerstwa Zdrowia - przekonuje Masiarek.
Po zastrzykach poziom cukru najpierw znacznie się obniża, a potem znów wzrasta. Duże wahania wywołują m.in. okresowe niedocukrzenie, równie niebezpieczne jak nadmierny poziom cukru. Zwiększa się ryzyko ciężkich powikłań. Rozwiązaniem problemu są właśnie długo działające analogi insuliny (LAA od Long Acting Analogues), które przez cały czas utrzymują jednakowy poziom insuliny w organizmie.
Okazuje się, że Ministerstwo Zdrowia nie wywiązało się z obietnicy wpisania analogów na nową listę leków refundowanych, która zacznie obowiązywać od środy. "Fakt ten budzi frustrację i rozgoryczenie wśród ponad 2-milionowej rzeszy diabetyków w Polsce" - napisał w poniedziałek do minister zdrowia Mariusz Masiarek, przewodniczący gliwickiego Towarzystwa Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą. Przypomniał, że dzieci i dorośli diabetycy czekają na długo działające analogi już od lat i że refunduje się je już w całej Unii Europejskiej. Ich skuteczność potwierdziły światowe autorytety w dziedzinie diabetologii.
Masiarek dodał także, że kilka miesięcy temu same dzieci napisały do minister Ewy Kopacz list z prośbą, by o tym, jaka insulina jest dla nich najlepsza, decydował lekarz w gabinecie, a nie suchy zapis na kawałku papieru.
Z informacji, jakie uzyskaliśmy w ministerstwie, wynika, że głównym powodem, dla którego nie wpisano analogów na listę leków refundowanych, były oszczędności oraz jedno doniesienie o ich skutkach ubocznych. Rodziców to jednak nie przekonuje. - Te argumenty są sprzeczne. Albo nas nie stać, albo lek jest niebezpieczny. Cukrzyca to choroba wielowymiarowa, postępująca. Koszty powikłań mogą wielokrotnie przekroczyć fałszywe oszczędności Ministerstwa Zdrowia - przekonuje Masiarek.
Przeczytaj: Szpitale bez kontraktów, tysiące pacjentów bez pomocy
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Ministerstwo jest obojętne na prośby dzieci z c...
anna22290
15.12.09, 18:32
to jest bardzo przykre ze dzieci moich rodakow w Polsce zyjac podobno w cywilizowanym swiecie maja takie trudnosci z lekiem dzieki ktoremu zyja ,Polska chce zabijac dzieci ?pani minister to »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

