Cegła z Gazety dla najważniejszego Ślązaka w Brukseli?
2009-11-29
, aktualizacja: 30.11.2009 14:17
Jerzy Buzek jest jedną z osób nominowanych do Nagrody im. Janoscha. Czy były premier, a dziś przewodniczący Parlamentu Europejskiego otrzyma "Cegłę z Gazety"?
ZOBACZ TAKŻE
- "Cegła z Gazety" dla poety, który miał budować maszyny? (30-11-09, 21:51)
- Magdalena Piekorz: Artystka, która nie strzela reklam (27-11-09, 15:11)
- Cegła dla rektora-hipisa, co słucha Rolling Stonesów? (25-11-09, 20:25)
- Johann Bros: dyżurny ratownik górnośląskich zabytków (24-11-09, 13:24)
- Regulamin plebiscytu "Cegła z Gazety" (15-11-09, 10:22)
- "Cegła z Gazety" dla budowniczego śląskiej tożsamości (14-11-09, 09:57)
Tolerancyjny, niezwykle kulturalny, ale też konsekwentny do bólu i niesamowicie pracowity - mówią o Jerzym Buzku przyjaciele i współpracownicy. Pochodzi ze Śmiłowic na Śląsku Cieszyńskim. Jego ród żył tu od pokoleń. Po wojnie ta część Zaolzia znalazła się na terytorium Czechosłowacji, a rodzina przyszłego premiera przeniosła się na Górny Śląsk. Zamieszkali w Chorzowie, ojciec Jerzego Buzka pracował w gliwickich zakładach energetycznych. Nigdy nie zapisał się do PZPR, w zamian spotykały go szykany i prześladowania. Komunistyczne władze wszędzie wietrzyły spiski, a brak prądu był już niemal sabotażem. Zmarł młodo, w 1953 roku. Miał zaledwie 44 lata.
Jerzy Buzek podstawówkę i liceum skończył w Chorzowie, potem studiował na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Pojechał też na stypendium do Wielkiej Brytanii, ale zamiast zostać za granicą, już na zawsze wrócił do Gliwic. Przez wiele lat pracował naukowo, od początku też działał w "Solidarności". Był przewodniczącym jej pierwszego zjazdu w 1981 roku. Dawni koledzy z opozycji zapamiętali go jako wyjątkowo spokojnego. Gdy z kimś się nie zgadzał, spokojnie wykładał swoje racje, unikał kłótni. Godził zwaśnione strony. - Integrował ludzi, którzy chcieli działać - wspominał na łamach "Gazety" Michał Luty, dawny działacz "S".
W czasie stanu wojennego Buzek się ukrywał, dzięki temu uniknął internowania. Gdy pod koniec lat 80. jego córka poważnie zachorowała, całą energię poświęcił na jej ratowanie i porzucił działalność w konspiracji. Potem na powrót zajął się pracą naukową. Z polityką nigdy się jednak nie rozstał. Doradzał np. Markowi Kempskiemu, gdy ten był szefem regionalnej "Solidarności", potem był koordynatorem ekspertów gospodarczych Akcji Wyborczej Solidarność. W 1997 roku został premierem.
Często podkreślał, że jego celem była zmiana Polski. Jego rząd przeprowadził cztery wielkie reformy: administracyjną, edukacyjną, zdrowotną i emerytalną. Powstały powiaty, a 49 województw zastąpiono 16. W szkołach wprowadzono egzaminy zewnętrzne, szpitale przeszły na garnuszek samorządów, a za leczenie płaciły im kasy chorych.
- Wiedział, że za te reformy zapłaci wysoką cenę polityczną, ale z nich nie zrezygnował. Buzek nigdy nie ulegał populistycznym teoriom - mówi Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie AWS-u. Jego zdaniem Buzek jest nowoczesnym politykiem, którego nie pociąga stabloidyzowana polityka. - On ma poczucie racji stanu, tymczasem wielu naszych polityków więcej czasu spędza w telewizji niż na rządzeniu i pracy - dodaje Steinhoff.
Buzek jest jednym z najpopularniejszych polskich polityków. W ostatnich wyborach od Parlamentu Europejskiego zdobył w województwie śląskim ponad 393 tys. głosów. Poparło go 42 proc. wszystkich wyborców. Potem eurodeputowani wybrali go na stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Jego przyjaciele i współpracownicy jeszcze z czasów AWS-u nie są tym wyborem zaskoczeni. Wiedzieli, że prędzej czy później Buzek jeszcze odegra w polityce wielką rolę.
- To, że zdobył na Śląsku takie poparcie, świadczy o tym, że Ślązacy potrafią odróżnić ziarno od plew i ocenić ludzi, którzy nie tylko mówią, ale też wiele dobrego robią - mówi Steinhoff.
Jerzy Buzek podstawówkę i liceum skończył w Chorzowie, potem studiował na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Pojechał też na stypendium do Wielkiej Brytanii, ale zamiast zostać za granicą, już na zawsze wrócił do Gliwic. Przez wiele lat pracował naukowo, od początku też działał w "Solidarności". Był przewodniczącym jej pierwszego zjazdu w 1981 roku. Dawni koledzy z opozycji zapamiętali go jako wyjątkowo spokojnego. Gdy z kimś się nie zgadzał, spokojnie wykładał swoje racje, unikał kłótni. Godził zwaśnione strony. - Integrował ludzi, którzy chcieli działać - wspominał na łamach "Gazety" Michał Luty, dawny działacz "S".
W czasie stanu wojennego Buzek się ukrywał, dzięki temu uniknął internowania. Gdy pod koniec lat 80. jego córka poważnie zachorowała, całą energię poświęcił na jej ratowanie i porzucił działalność w konspiracji. Potem na powrót zajął się pracą naukową. Z polityką nigdy się jednak nie rozstał. Doradzał np. Markowi Kempskiemu, gdy ten był szefem regionalnej "Solidarności", potem był koordynatorem ekspertów gospodarczych Akcji Wyborczej Solidarność. W 1997 roku został premierem.
Często podkreślał, że jego celem była zmiana Polski. Jego rząd przeprowadził cztery wielkie reformy: administracyjną, edukacyjną, zdrowotną i emerytalną. Powstały powiaty, a 49 województw zastąpiono 16. W szkołach wprowadzono egzaminy zewnętrzne, szpitale przeszły na garnuszek samorządów, a za leczenie płaciły im kasy chorych.
- Wiedział, że za te reformy zapłaci wysoką cenę polityczną, ale z nich nie zrezygnował. Buzek nigdy nie ulegał populistycznym teoriom - mówi Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie AWS-u. Jego zdaniem Buzek jest nowoczesnym politykiem, którego nie pociąga stabloidyzowana polityka. - On ma poczucie racji stanu, tymczasem wielu naszych polityków więcej czasu spędza w telewizji niż na rządzeniu i pracy - dodaje Steinhoff.
Buzek jest jednym z najpopularniejszych polskich polityków. W ostatnich wyborach od Parlamentu Europejskiego zdobył w województwie śląskim ponad 393 tys. głosów. Poparło go 42 proc. wszystkich wyborców. Potem eurodeputowani wybrali go na stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Jego przyjaciele i współpracownicy jeszcze z czasów AWS-u nie są tym wyborem zaskoczeni. Wiedzieli, że prędzej czy później Buzek jeszcze odegra w polityce wielką rolę.
- To, że zdobył na Śląsku takie poparcie, świadczy o tym, że Ślązacy potrafią odróżnić ziarno od plew i ocenić ludzi, którzy nie tylko mówią, ale też wiele dobrego robią - mówi Steinhoff.
Polecamy: Sprawdź, kto zasłużył na Cegłę zdaniem internautów
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Cegła z Gazety dla najważniejszego Ślązaka w Br...
wilhelm4
02.12.09, 15:14
Czy Buzek w Brukseli reprezentuje Slonsk ?Czy Buzek cos robi do Slonska ?Czy w ogole tam wspomio o Slonsku ?Godo, ze jes Slonzok ?Abo Slonzok na niby.Slonzok-mumia ?»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



