Kupcy z centrum rzucają rękawicę Silesia City Center
2009-11-30
, aktualizacja: 30.11.2009 12:05
Kupcy z centrum Katowic rzucają wyzwanie Silesia City Center. Będą organizować noc obniżek i promocji, wydrukują też mapki z lokalizacją swoich sklepów. Ale ich pomysły to powielenie tego, co od lat stosuje centrum handlowe. Dlatego mają małe szanse, żeby wygrać w tym starciu.
ZOBACZ TAKŻE
- Silesia City Center szokuje. Sztuka trochę obnażona (14-05-10, 21:30)
- Silesia to miejsce lansu, które zabije centrum Katowic (15-11-09, 20:56)
- Centrum handlowe Sfera zmienia miasto. Tłumy na otwarciu (28-10-09, 23:10)
- Na Mariacką nic nie ciągnie. Nawet muzyka (05-07-09, 20:43)
Silesia City Center ze swoimi ulicami, placami i kawiarniami to namiastka miasta. Na miejscu jest kino, kręgielnie, dyskoteka. Miejsce zadaszone, w zimie ciepło, latem działa klimatyzacja, nie ma problemu z zaparkowaniem samochodu. W Silesii zawsze też coś się dzieje: koncerty, pokazy mody, wystawa kopii chińskiej armii terakotowej, urządzanie ślubów. Na ostatnią Noc Zakupów zaproszono DJ-ów, a gwiazdą był Andrzej Smolik, muzyk uhonorowany m.in. Paszportem "Polityki". Impreza przyciągnęła aż 25 tys. ludzi.
Centrum handlowemu sytuację ułatwia brak konkurencji. Tym bardziej, że właściciele pubów oraz sklepów do tej pory nie potrafili wykorzystać nawet oczywistych okazji. Wystarczy przypomnieć sobie, jak wyglądały Katowice w dzień koncertu supergrupy U2 w sierpniu. Przyjechały tłumy fanów z całego kraju, nie brakowało też gości z zagranicy. Wszyscy od razu pojechali na stadion, bo w centrum nie działo się nic ciekawego. Najazdu gości nie wykorzystały puby czy restauracje - próżno było znaleźć miejsce z muzyką U2 czy np. drinki Bono serwowane ze zniżką dla posiadaczy biletów na koncert.
Kilka razy w roku w mieście organizowane są też imprezy sportowe i kulturalne, które są świetnym pretekstem, by ludzi w centrum zatrzymać. Np. w ostatnią Noc Muzeów wieczorem na ulicach było mnóstwo mieszkańców, którzy spacerowali między Muzeum Śląskim a Muzeum Historii Katowic. Nie zauważyłam jednak, by jakiekolwiek sklepiki czy knajpki taki przepływ ludzi wykorzystały.
Artur Mocek, który od kilku miesięcy prowadzi na rogu ulic Młyńskiej i Wawelskiej sklep z artykułami dziecięcymi zrozumiał, że w pojedynkę niewiele zdziała. Zaproponował pozostałym kupcom z centrum, żeby zjednoczyć siły i zawiązać stowarzyszenie. - Każdy z mieszkańców Katowic otrzyma mapkę z naniesionym punktami gastronomicznymi, sklepami czy kawiarniami. Uruchomiona będzie też strona internetowa www.centrumkatowic.pl . Tam prócz przewodnika, każdy będzie mógł znaleźć informację o rabatach, promocjach. Będą też prowadzone różnego rodzaju konkursy. Chcemy włączyć do akcji placówki kultury i wspólnie opracować scenariusz na jeden dzień, kiedy przeprowadzimy obniżki. Chcemy, by towarzyszyło im na ulicach jakieś wydarzenie - koncert, teatrzyk dla dzieci. Musimy wypracować wspólną ofertę, by pokazać, że centrum może być ciekawsze niż zamknięta przestrzeń centrum handlowego - proponuje Mocek.
Ale czy takie działania zaludnią śródmieście? Centra handlowe przyciągały i przyciągać będą tłumy ludzi, którzy w takich miejscach lubią spędzać czas. Korzystają z nich również ci, którzy muszą zrobić cotygodniowe zakupy. Dla nich ważne jest, by podjechać samochodem, zabrać z parkingu wózek, kupić, załadować do auta i odjechać. I jedynie ta grupa ludzi mogłaby być zainteresowana spędzaniem wolnego czasu w centrum. Ale żeby tak się stało, trzeba im zaoferować coś więcej niż mapkę z zaznaczonymi sklepami, w których odbywają się promocje. Musi być czysto, bezpiecznie, estetycznie i ciekawie. Wtedy ludzie przyjdą, wstąpią na kawę i może przy okazji coś kupią. Moim zdaniem kolejność powinna być więc taka: najpierw miłe otoczenie, ciekawe wydarzenia, fajne sklepy i knajpki, a dopiero później można myśleć o obniżkach.
Centrum handlowemu sytuację ułatwia brak konkurencji. Tym bardziej, że właściciele pubów oraz sklepów do tej pory nie potrafili wykorzystać nawet oczywistych okazji. Wystarczy przypomnieć sobie, jak wyglądały Katowice w dzień koncertu supergrupy U2 w sierpniu. Przyjechały tłumy fanów z całego kraju, nie brakowało też gości z zagranicy. Wszyscy od razu pojechali na stadion, bo w centrum nie działo się nic ciekawego. Najazdu gości nie wykorzystały puby czy restauracje - próżno było znaleźć miejsce z muzyką U2 czy np. drinki Bono serwowane ze zniżką dla posiadaczy biletów na koncert.
Kilka razy w roku w mieście organizowane są też imprezy sportowe i kulturalne, które są świetnym pretekstem, by ludzi w centrum zatrzymać. Np. w ostatnią Noc Muzeów wieczorem na ulicach było mnóstwo mieszkańców, którzy spacerowali między Muzeum Śląskim a Muzeum Historii Katowic. Nie zauważyłam jednak, by jakiekolwiek sklepiki czy knajpki taki przepływ ludzi wykorzystały.
Artur Mocek, który od kilku miesięcy prowadzi na rogu ulic Młyńskiej i Wawelskiej sklep z artykułami dziecięcymi zrozumiał, że w pojedynkę niewiele zdziała. Zaproponował pozostałym kupcom z centrum, żeby zjednoczyć siły i zawiązać stowarzyszenie. - Każdy z mieszkańców Katowic otrzyma mapkę z naniesionym punktami gastronomicznymi, sklepami czy kawiarniami. Uruchomiona będzie też strona internetowa www.centrumkatowic.pl . Tam prócz przewodnika, każdy będzie mógł znaleźć informację o rabatach, promocjach. Będą też prowadzone różnego rodzaju konkursy. Chcemy włączyć do akcji placówki kultury i wspólnie opracować scenariusz na jeden dzień, kiedy przeprowadzimy obniżki. Chcemy, by towarzyszyło im na ulicach jakieś wydarzenie - koncert, teatrzyk dla dzieci. Musimy wypracować wspólną ofertę, by pokazać, że centrum może być ciekawsze niż zamknięta przestrzeń centrum handlowego - proponuje Mocek.
Ale czy takie działania zaludnią śródmieście? Centra handlowe przyciągały i przyciągać będą tłumy ludzi, którzy w takich miejscach lubią spędzać czas. Korzystają z nich również ci, którzy muszą zrobić cotygodniowe zakupy. Dla nich ważne jest, by podjechać samochodem, zabrać z parkingu wózek, kupić, załadować do auta i odjechać. I jedynie ta grupa ludzi mogłaby być zainteresowana spędzaniem wolnego czasu w centrum. Ale żeby tak się stało, trzeba im zaoferować coś więcej niż mapkę z zaznaczonymi sklepami, w których odbywają się promocje. Musi być czysto, bezpiecznie, estetycznie i ciekawie. Wtedy ludzie przyjdą, wstąpią na kawę i może przy okazji coś kupią. Moim zdaniem kolejność powinna być więc taka: najpierw miłe otoczenie, ciekawe wydarzenia, fajne sklepy i knajpki, a dopiero później można myśleć o obniżkach.
Polecamy: Silesia to miejsce lansu, które zabije centrum Katowic
- 29 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
mam lepszy pomysł
nostromo8
30.11.09, 14:20
Proponuję przesiedlić SCC do centrum Katowic niech tam przyciągną ludzi, a "rynek" (najlepiej razem z magistratem) do budynku SCC. Po paru latach, kiedy SCC napędzi już ludzi do centrum, »
-
Kupcy z centrum rzucają rękawicę Silesia City C...
allures
30.11.09, 17:40
Tutaj trzeba współpracy urzędników miejskich,właścicieli kamienic,właścicieli sklepów.Miasto niech ogarnie chodniki zrobi przyjemne wielkomiejskie deptaki i ciekawą przestrzeń miejską,wiele »
-
kupcy łatwo wygrają z SCC jeżeli razem w nocy :
tadeusz542
30.11.09, 20:52
kupcy łatwo wygrają z SCC jeżeli razem w nocy napadną na nie i nim przyjedzie Straż Pożarna spalą je.To tyle dowcipów a tak naprawdę SCC ma tę przewagę nad kupcami ,że wszystko ma pod jednym»







