Silesia City Center ze swoimi ulicami, placami i kawiarniami to namiastka miasta. Na miejscu jest kino, kręgielnie, dyskoteka. Miejsce zadaszone, w zimie ciepło, latem działa klimatyzacja, nie ma problemu z zaparkowaniem samochodu. W Silesii zawsze też coś się dzieje: koncerty, pokazy mody, wystawa kopii chińskiej armii terakotowej, urządzanie ślubów. Na ostatnią Noc Zakupów zaproszono DJ-ów, a gwiazdą był Andrzej Smolik, muzyk uhonorowany m.in. Paszportem "Polityki". Impreza przyciągnęła aż 25 tys. ludzi.
Centrum handlowemu sytuację ułatwia brak konkurencji. Tym bardziej, że właściciele pubów oraz sklepów do tej pory nie potrafili wykorzystać nawet oczywistych okazji. Wystarczy przypomnieć sobie, jak wyglądały Katowice w dzień koncertu supergrupy U2 w sierpniu. Przyjechały tłumy fanów z całego kraju, nie brakowało też gości z zagranicy. Wszyscy od razu pojechali na stadion, bo w centrum nie działo się nic ciekawego. Najazdu gości nie wykorzystały puby czy restauracje - próżno było znaleźć miejsce z muzyką U2 czy np. drinki Bono serwowane ze zniżką dla posiadaczy biletów na koncert.
Kilka razy w roku w mieście organizowane są też imprezy sportowe i kulturalne, które są świetnym pretekstem, by ludzi w centrum zatrzymać. Np. w ostatnią Noc Muzeów wieczorem na ulicach było mnóstwo mieszkańców, którzy spacerowali między Muzeum Śląskim a Muzeum Historii Katowic. Nie zauważyłam jednak, by jakiekolwiek sklepiki czy knajpki taki przepływ ludzi wykorzystały.
Artur Mocek, który od kilku miesięcy prowadzi na rogu ulic Młyńskiej i Wawelskiej sklep z artykułami dziecięcymi zrozumiał, że w pojedynkę niewiele zdziała. Zaproponował pozostałym kupcom z centrum, żeby zjednoczyć siły i zawiązać stowarzyszenie. - Każdy z mieszkańców Katowic otrzyma mapkę z naniesionym punktami gastronomicznymi, sklepami czy kawiarniami. Uruchomiona będzie też strona internetowa
www.centrumkatowic.pl . Tam prócz przewodnika, każdy będzie mógł znaleźć informację o rabatach, promocjach. Będą też prowadzone różnego rodzaju konkursy. Chcemy włączyć do akcji placówki kultury i wspólnie opracować scenariusz na jeden dzień, kiedy przeprowadzimy obniżki. Chcemy, by towarzyszyło im na ulicach jakieś wydarzenie - koncert, teatrzyk dla dzieci. Musimy wypracować wspólną ofertę, by pokazać, że centrum może być ciekawsze niż zamknięta przestrzeń centrum handlowego - proponuje Mocek.
Ale czy takie działania zaludnią śródmieście? Centra handlowe przyciągały i przyciągać będą tłumy ludzi, którzy w takich miejscach lubią spędzać czas. Korzystają z nich również ci, którzy muszą zrobić cotygodniowe zakupy. Dla nich ważne jest, by podjechać samochodem, zabrać z parkingu wózek, kupić, załadować do auta i odjechać. I jedynie ta grupa ludzi mogłaby być zainteresowana spędzaniem wolnego czasu w centrum. Ale żeby tak się stało, trzeba im zaoferować coś więcej niż mapkę z zaznaczonymi sklepami, w których odbywają się promocje. Musi być czysto, bezpiecznie, estetycznie i ciekawie. Wtedy ludzie przyjdą, wstąpią na kawę i może przy okazji coś kupią. Moim zdaniem kolejność powinna być więc taka: najpierw miłe otoczenie, ciekawe wydarzenia, fajne sklepy i knajpki, a dopiero później można myśleć o obniżkach.
Polecamy: Silesia to miejsce lansu, które zabije centrum Katowic