Sprawa wyszła na jaw przez przypadek. Jedna z dziennikarek zapytała Stanisława Gembalczyka, wójta Świerklan, czy wie, że węzeł na budowanej właśnie w gminie autostradzie A1 ma nazywać się... Wodzisław Śląski. Wójt był bliski zawału serca. Na początku nie chciał uwierzyć w te rewelacje, ale mina mu zrzedła, gdy sprawdził dokumenty.
- Niestety, okazało się, że to prawda! Taki afront. Po prostu chcieli nas podstępnie załatwić - mówi wójt o uchwale podjętej przez zarząd Subregionu Zachodniego, który zaproponował też, by węzeł w Bełku nosił nazwę Rybnik, a w Mszanie - Jastrzebie-Zdrój.
Nie trzeba było długo czekać, by odezwali się też włodarze pozostałych miejscowości. Burmistrz Czerwionki-Leszczyn pytał, co ma Bełk do Rybnika, a Mszana do Jastrzębia. - Skoro węzeł jest w Mszanie to powinien nazywać się Mszana, a nie Jastrzębie-Zdrój. Przecież to absurd, bo nawet nie należymy do powiatu jastrzębskiego, tylko wodzisławskiego - mówi Jadwiga Ogrodnik, sekretarz gminy Mszana.
Włodarze Czerwionki-Leszczyn, Mszany i Świerklan zwarli szyki, bo ich zdaniem gra idzie o rozgłos i prestiż niemalże europejski! Za kilka miesięcy, gdy autostrada A1 będzie gotowa, nazwy węzłów komunikacyjnych znajdą się na wszystkich mapach, GPS-ach i planach dostępnych dla kierowców. Staną się w pewien sposób "nieśmiertelne".
- To my ponosimy wszystkie trudy związane z budową autostrady: hałas, ciężki sprzęt, rozjechane drogi, a śmietankę spije ktoś inny - mówi Gembalczyk. Dodaje, że jego gmina jest oddalona od Wodzisławia Śląskiego o całe 12 kilometrów. - Nijak nie da się tego przeskoczyć, nawet zmieniając nazwę węzła - zauważa wójt.
Prezydenci Rybnika, Jastrzębia i Wodzisławia niedawno na antenie Radia 90 zapewniali, że nie zabiegali o to, by węzły nazywały się jak ich miasta, ale mniejsze gminy wchodzące w skład subregionu w to nie wierzą. - Podzielili nazwy węzłów między siebie, a nas małych "bidoczków" pominęli. To niesprawiedliwe. Robią sobie darmową reklamę naszym kosztem - mówi wójt Świerklan.
Adam Wawoczny, dyrektor biura subregionu, zapewnia, że nikt nie chciał pomijać małych miejscowości, a zarząd kierował się tylko zarządzeniem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (to drogowcy w centrali w Warszawie będą podejmować ostateczne decyzje o nazwie węzłów). Zgodnie z nim węzły mają nosić nazwy miast i miejscowości posiadających istotne znaczenie gospodarcze lub komunikacyjne, a w uzasadnionych przypadkach historycznym albo kulturalne.
Niestety, to prawdopodobnie nie koniec wojny o nazwy węzłów. W czwartek ustaliliśmy, że GDDKiA w Katowicach ma nowe propozycje, które mogą wzbudzić równie dużo kontrowersji. Drogowcy postanowili zrezygnować z większości nazw dwuczłonowych i węzeł w Świerklanach ma nazywać się Żory, a w Bełku Orzesze! Jedynie węzeł w Mszanie ma nadal nosić nazwę Jastrzębie-Zdrój.
- To tylko nasze propozycje, nic nie jest jeszcze przesądzone. Czekamy na sugestie gmin. Wszystkie zostaną dokładnie przeanalizowane - zapewnia Dorota Marzyńska, rzeczniczka GDDKiA w Katowicach.
Serwis komunikacja poleca: Czy ochrona może zatrzymać kierowcę na A4?