Co jest lepsze? Matura w czerwcu czy wakacje w maju?

Magdalena Warchala
2009-11-19 , aktualizacja: 19.11.2009 13:31
A A A Drukuj
Majowe egzaminy, zdaniem dyrektorów, dezorganizują prace szkół. Na zdjęciu tegoroczna matura z j. polskiego w LO im. Słowackiego w Chorzowie Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta Majowe egzaminy, zdaniem dyrektorów, dezorganizują prace szkół. Na zdjęciu tegoroczna matura z j. polskiego w LO im. Słowackiego w Chorzowie
Przez maturę w maju młodszym uczniom przepada mnóstwo lekcji, więc lepiej byłoby organizować ją w czerwcu - uważają dyrektorzy, nauczyciele i rodzice. I apelują do Ministerstwa Edukacji Narodowej, by przesunęło egzaminy dojrzałości o półtora miesiąca.
Gdy z początkiem maja nadchodzi sezon matur, dla młodszych uczniów zaczyna się laba. - Kiedy są egzaminy pisemne, mamy wycieczki do kina, a podczas ustnych, gdy wielu nauczycieli siedzi w komisjach, są zastępstwa i nic mądrego nie robimy. Nie możemy wchodzić na piętro, na którym są sale egzaminacyjne, więc czasem gdy brakuje sali, mamy lekcje w świetlicy - mówi uczennica jednego z katowickich liceów.

Dodaje, że wielu jej kolegów, nudząc się na takich zajęciach, po prostu idzie na wagary. - Nauczyciele na zastępstwie i tak przeważnie nie sprawdzają obecności - wyjaśnia.

Dyrektorzy już dawno zwracali uwagę, że majowe egzaminy dezorganizują pracę szkół. Teraz, wspólnie z rodzicami uczniów również niezadowolonymi z takiego stanu rzeczy, postanowili zrobić coś, by problem rozwiązać.

Inicjatywę podjęło V LO w Gdańsku, w którym powstał projekt zmiany harmonogramu matur. Nauczyciele i rodzice wymyślili, by egzaminy przenieść na drugą połowę czerwca, a zakończenie roku dla klas pierwszych i drugich zaplanować kilka dni wcześniej. Przygotowali petycję do MEN-u. Jej poparcie zapowiadają licea z całej Polski. - W maju cały świat kręci się wokół maturzystów, a tracą na tym młodsi uczniowie. Równoczesna organizacja matur i lekcji to olbrzymie wyzwanie logistyczne. Przydałaby się odrębna sesja egzaminacyjna, z którą nic nie koliduje - przekonuje Tomasz Szyjkowski, dyrektor IV LO im. Staszica w Sosnowcu.

Także Witold Terlecki, dyrektor I LO im. Kopernika w Katowicach, uważa, że pomysł nie jest zły. - Każdego dnia matur w komisjach zasiada 15-20 nauczycieli z naszej szkoły. To musi się odbijać na lekcjach. Egzaminy w czerwcu rozwiązałyby ten problem, ale zastanawiam się, co z rekrutacją na studia? Także ją trzeba byłoby wówczas opóźnić - mówi.

Tego samego argumentu używa Bożena Skoromowska z biura prasowego MEN-u. Przekonuje, że maturzyści nie byliby zadowoleni z konieczności spędzania wakacji na załatwianiu formalności związanych ze studiami. Poza tym, jeśli uczelnie ogłosiłyby pierwszy nabór dopiero w sierpniu, mogłyby nie zdążyć z przeprowadzeniem rekrutacji uzupełniającej, gdyby zostały im wolne miejsca.

Jednak Ilona Helik, dyrektorka III LO im. Batorego w Chorzowie, ma pomysł, który jest w stanie rozwiązać te problemy. - Najlepiej pozostawić matury w maju, ale wprowadzić na ich czas tygodniowe ferie dla młodszych uczniów, skracając wakacje. W wielu krajach się tak robi. Dyrektorzy, z którymi rozmawiałam, pomysł popierają - przekonuje Helik.

Przekonać dałby się też dyrektor Szyjkowski, który uważa, że każde rozwiązanie jest lepsze niż obecne. - Na początku maja zawsze jest długi weekend. Gdyby połączyć go z tygodniowymi feriami, uczniowie mieliby dość czasu, żeby wypocząć przed finiszem roku szkolnego - mówi.

Sami uczniowie są bardziej sceptyczni. - Po tygodniu czy dwóch wolnego żal będzie wracać do szkoły jeszcze na miesiąc. I co to za wypoczynek, gdy w perspektywie będą ostatnie sprawdziany i poprawianie ocen na świadectwo? - pyta Anna Wojdzińska, licealistka z Chorzowa.

Polecamy: Ministerstwo chce, żeby nagrywać ustną maturę



Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów