Będzie proces o to, kto wychowa śląskich kibiców
2009-11-19
, aktualizacja: 19.11.2009 11:46
- Fundacja dla Śląska, prezentując program dotyczący eliminacji chuligaństwa i agresji ze stadionów, popełniła plagiat - twierdzi Andrzej Wróblewski, prezes katowickiego UKS-u, i zapowiada pozew o naruszenie praw autorskich.
ZOBACZ TAKŻE
- Prokuratura: policjanci nie bili i czapek nie kradli (11-01-10, 20:03)
- Kibice Polonii będą walczyć o nową trybunę (18-11-09, 19:45)
- Szalikowcy bili się w Czechach, będą sądzeni w Polsce (16-11-09, 12:48)
- Kibice skatowani za namalowanie graffiti "Gieksy" (13-11-09, 22:12)
- Oberschlesien. Ta flaga powinna wisieć czy nie? (14-09-09, 13:27)
- Policja będzie pokazywać zdjęcia szalikowców (09-09-09, 12:00)
- Pseudokibice pobili piłkarzy i ich rodziców (29-06-09, 13:51)
- Radny: klubowe szaliki muszą zniknąć ze szkół (03-10-08, 21:16)
Wróblewski jest prezesem Uczniowskiego Klubu Sportowego 06 Katowice-Południe. Trzy lata temu razem z córką zaczął tworzyć przeznaczony dla szkół program "Bezpieczny i przyjazny stadion". Chce nauczyć młodych ludzi kibicowania pozbawionego chamstwa i agresji. - Wychodzimy z założenia, że lepiej edukować ucznia niż resocjalizować stadionowego bandytę - mówi Wróblewski.
Program przewiduje m.in. szereg zajęć plastycznych (tworzenie transparentów zagrzewających sportowców do walki), językowych (wymyślanie haseł), a także sportowych. Jego elementem jest także rywalizacja między klasami, zwiedzanie obiektów sportowych i zapoznawanie się z zasadami udziału w imprezach masowych.
- Program pana Wróblewskiego jest na tyle dobry, że razem z magistratem wdrażamy go teraz we wszystkich katowickich szkołach. Musimy bowiem powstrzymać szerzącą się w mieście agresję między kibicami zwaśnionych ze sobą śląskich klubów - mówi nadkomisarz Michał Gruszczyński z wydziału prewencji katowickiej policji.
Kilka miesięcy temu pilotażowe zajęcia w ramach programu odbyły się już w szkołach w Jastrzębiu-Zdroju i Psarach. Efekt był zaskakujący. - W zajęcia angażowały się nie tylko dzieci, ale też ich rodzice. Programem powinno się objąć całe województwo - uważa Andrzej Płaczek, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 10 w Jastrzębiu-Zdroju.
W zeszłym roku Wróblewski zaprosił do współpracy Fundację dla Śląska. - Umówiliśmy się, że my dajemy zaplecze intelektualne, a fundacja przygotowuje wniosek o dofinansowanie programu z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich - mówi prezes UKS-u.
Współpraca zakończyła się fiaskiem. Według Wróblewskiego fundacja wysłała wniosek o dofinansowanie pod zmienionym tytułem "Przyjazny kibic - przyjazny stadion", a kiedy został on odrzucony, przedstawiła go jako własny pomysł na zorganizowanym w urzędzie wojewódzkim spotkaniu na temat bezpieczeństwa w regionie. - Była taka prezentacja - potwierdza Marta Malik, rzeczniczka prasowa wojewody śląskiego.
Zdaniem Wróblewskiego przygotowany przez fundację projekt to plagiat jego programu. - Zrobiono to bez mojej wiedzy i zgody - podkreśla prezes UKS-u. Kilkanaście dni temu jego prawnik wysłał do fundacji propozycję zawarcia ugody. W jej efekcie fundacja miała wycofać własny projekt i przeprosić za naruszenie praw autorskich. - Nie dostaliśmy odpowiedzi, więc składam w sądzie pozew - zapowiada Wróblewski.
Grażyna Żabicka, prezes Fundacji dla Śląska, nie boi się procesu. - To jest tak śmieszne, że aż trudno to komentować - powiedziała nam wczoraj. Przyznała, że fundacja współpracowała z Wróblewskim i przygotowała wniosek do FIO. Potem jednak ich drogi się rozeszły. A kiedy na śląskich stadionach zaczęło dochodzić do różnych incydentów z udziałem chuliganów, fundacja uznała, że władzom województwa trzeba przedstawić propozycję poprawy sytuacji.
- W tej kwestii prochu się nie wymyśli. To oczywiste, że kulturalnego kibicowania można nauczyć przez zajęcia sportowe, muzyczne czy plastyczne. Twierdzenie więc, że popełniliśmy plagiat, jest niepoważne - wyjaśnia Żabicka.
Wróblewski: - Niepoważne jest to, że projekt fundacji do złudzenia przypomina mój program.
Program przewiduje m.in. szereg zajęć plastycznych (tworzenie transparentów zagrzewających sportowców do walki), językowych (wymyślanie haseł), a także sportowych. Jego elementem jest także rywalizacja między klasami, zwiedzanie obiektów sportowych i zapoznawanie się z zasadami udziału w imprezach masowych.
- Program pana Wróblewskiego jest na tyle dobry, że razem z magistratem wdrażamy go teraz we wszystkich katowickich szkołach. Musimy bowiem powstrzymać szerzącą się w mieście agresję między kibicami zwaśnionych ze sobą śląskich klubów - mówi nadkomisarz Michał Gruszczyński z wydziału prewencji katowickiej policji.
Kilka miesięcy temu pilotażowe zajęcia w ramach programu odbyły się już w szkołach w Jastrzębiu-Zdroju i Psarach. Efekt był zaskakujący. - W zajęcia angażowały się nie tylko dzieci, ale też ich rodzice. Programem powinno się objąć całe województwo - uważa Andrzej Płaczek, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 10 w Jastrzębiu-Zdroju.
W zeszłym roku Wróblewski zaprosił do współpracy Fundację dla Śląska. - Umówiliśmy się, że my dajemy zaplecze intelektualne, a fundacja przygotowuje wniosek o dofinansowanie programu z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich - mówi prezes UKS-u.
Współpraca zakończyła się fiaskiem. Według Wróblewskiego fundacja wysłała wniosek o dofinansowanie pod zmienionym tytułem "Przyjazny kibic - przyjazny stadion", a kiedy został on odrzucony, przedstawiła go jako własny pomysł na zorganizowanym w urzędzie wojewódzkim spotkaniu na temat bezpieczeństwa w regionie. - Była taka prezentacja - potwierdza Marta Malik, rzeczniczka prasowa wojewody śląskiego.
Zdaniem Wróblewskiego przygotowany przez fundację projekt to plagiat jego programu. - Zrobiono to bez mojej wiedzy i zgody - podkreśla prezes UKS-u. Kilkanaście dni temu jego prawnik wysłał do fundacji propozycję zawarcia ugody. W jej efekcie fundacja miała wycofać własny projekt i przeprosić za naruszenie praw autorskich. - Nie dostaliśmy odpowiedzi, więc składam w sądzie pozew - zapowiada Wróblewski.
Grażyna Żabicka, prezes Fundacji dla Śląska, nie boi się procesu. - To jest tak śmieszne, że aż trudno to komentować - powiedziała nam wczoraj. Przyznała, że fundacja współpracowała z Wróblewskim i przygotowała wniosek do FIO. Potem jednak ich drogi się rozeszły. A kiedy na śląskich stadionach zaczęło dochodzić do różnych incydentów z udziałem chuliganów, fundacja uznała, że władzom województwa trzeba przedstawić propozycję poprawy sytuacji.
- W tej kwestii prochu się nie wymyśli. To oczywiste, że kulturalnego kibicowania można nauczyć przez zajęcia sportowe, muzyczne czy plastyczne. Twierdzenie więc, że popełniliśmy plagiat, jest niepoważne - wyjaśnia Żabicka.
Wróblewski: - Niepoważne jest to, że projekt fundacji do złudzenia przypomina mój program.
Polecamy: Kibice skatowani za namalowanie graffiti Gieksy
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Będzie proces o to, kto wychowa śląskich kibiców
laptop-zera
19.11.09, 14:56
umówcie się gdzieś w lesie i pobijcie się o ten projekt, będzie wesoło i jakna wojence kiboli.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


