Studenci zastygli w ogonku po dyplomy. Taki happening

Magdalena Warchala
2009-11-17 , aktualizacja: 18.11.2009 00:04
A A A Drukuj
Przed dziekanatem etnologii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie wiła się we wtorek 200-osobowa kolejka. - Całe nasze kształcenie to takie stanie w ogonku po dyplom, który dziś nie jest już niczym więcej niż towarem - narzekali studenci.
Studenci Wydziału Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego zastygli w kolejce po dyplomy
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gaze
Studenci Wydziału Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego zastygli w kolejce po dyplomy
Ogonek zastygł na pięć minut, w proteście przeciw kondycji szkolnictwa wyższego. Podobne happeningi - na wydziałach i przed uczelniami, milcząc lub skandując, z transparentami lub w oszczędnej oprawie - przygotowali w dziewięciu innych miastach Polski studenci sympatyzujący z Demokratycznym Zrzeszeniem Studenckim.

- To skandal, że Ministerstwo Nauki chce zmusić ambitnych do płacenia za drugi kierunek. Segregują nas nie według zdolności, ale według portfela. Studia licencjackie są jak fast food: błyskawiczne, ale niepełnowartościowe - szeptano w kolejce.

Anna Cieplak z trzeciego roku animacji społeczno-kulturalnej, koordynatorka cieszyńskiej odsłony akcji, przekonywała, że największym problemem uczelni jest nieudolna realizacja założeń procesu bolońskiego, który wprowadził podział na trzyletnie studia licencjackie i dwuletnie magisterskie. - Idea była taka, żeby absolwent studiów I stopnia mógł iść po nich na dowolne pokrewne studia uzupełniające, zdobywając dwukierunkowe wykształcenie. Ale to mydlenie oczu. W praktyce po moim kierunku nie mam szans robić magistra na kulturoznawstwie czy socjologii, bo różnice programowe są nie do nadrobienia - mówiła Ania. Podkreślała, że jeśli w życie wejdą zaakceptowane już przez rząd założenia reformy minister Barbary Kudryckiej, to od przyszłego roku nie będzie mogła rozpocząć darmowej nauki także na drugim kierunku studiów licencjackich, bo tylko jeden fakultet będzie bezpłatny. - Przecież już profesor Zygmunt Bauman, twórca koncepcji postmodernizmu, mówił, że współczesny człowiek musi łączyć wiedzę z różnych dziedzin, być humanistą. Tylko jak to robić, skoro dwukierunkowcom rzuca się kłody pod nogi? - pytała Ania.

- A co ze studentami inteligentnymi i ambitnymi, ale biednymi? Zamiast dać im możliwość zdobycia lepszego wykształcenia i wyrównania szans, ministerstwo preferuje bogatych - denerwował się Wojciech Jakubiec, również student animacji społeczno-kulturalnej.

On też uważa, że podział na studia licencjackie i magisterskie to pomyłka. - Wiele osób robi licencjat, bo po prostu nie wypada poprzestać na maturze. Taką postawą obniżają poziom kształcenia i wartość dyplomu. Trzyletnie studia stają się kursem przygotowawczym, właściwie nie wiadomo do czego. Podobno tylko połowę krócej trwa kurs spawacza - mówił Wojtek.

Studentom po cichu kibicowała adiunkt Joanna Wowrzecka, posiadaczka dwóch doktoratów: z nauk społecznych i sztuk plastycznych. - Dziś wykształcenie stało się dobrem komercyjnym, a studenci - pragmatykami, którzy uczą się dla wymiernych korzyści, a nie dla samej przyjemności poszerzania horyzontów. Są zniechęcani do kierunków humanistycznych czy artystycznych, a uczelnie stają się przybudówkami firm, dla których kształcą specjalistów i prowadzą badania - komentowała.

Pretekstem do happeningu był obchodzony we wtorek w całej Europie Międzynarodowy Dzień Studenta.

Polecamy: Autobus o czwartej rano zabiera studentów. Takie studia



Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Kto tych biedaków "podpuszcza"? gajane4 18.11.09, 12:56

    Czy protestujacy nie zdają sobie sprawę z tego, że protesty sa inspirowane przez zaiteresowane kręgi zawodowo-"polityczne"? Poziom studiów zależy od wymagań jakie ustanowia studiujacy, a nie»