Autobus o czwartej rano zabiera studentów. Takie studia

Magdalena Warchala
2009-11-15 , aktualizacja: 15.11.2009 21:16
A A A Drukuj
Fot. Jacek Babiel / AG
Studenci pedagogiki z wodzisławskiego wydziału Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej ponad połowę wykładów i ćwiczeń będą mieć... tylko wirtualnie. Na resztę uczelnia będzie wozić ich do Łodzi - wyjazd już o czwartej rano.
W lipcu "Gazeta" ujawniła, że Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zagroziło łódzkiej AHE likwidacją, ponieważ niektóre kierunki prowadziła nielegalnie w oddziałach zamiejscowych. Jesienią minister Barbara Kudrycka odebrała AHE uprawnienia do kształcenia na informatyce i zarządzaniu. W efekcie 10,5 tys. studentów z całej Polski, w tym około 800 z oddziałów w Wodzisławiu Śląskim, Bytomiu i Zawierciu (dokładnej liczby nie da się ustalić), musiało na gwałt szukać nowych uczelni. Teraz okazało się, że studenci pedagogiki również nie unikną kłopotów.

22 października Państwowa Komisja Akredytacyjna wystawiła prowadzonej w wodzisławskim wydziale pedagogice pozytywną ocenę, stwierdzając, że uczelnia spełnia wymogi kadrowe, programowe i lokalowe do kształcenia na studiach licencjackich. Niestety, AHE w Wodzisławiu organizuje także studia uzupełniające magisterskie, na które nie ma pozwolenia. Ich studenci pod koniec października dowiedzieli się, że odtąd na zajęcia będą jeździć do odległej o 270 km Łodzi. - Uczelnia podstawiła sześć autokarów o godz. 4 rano, bo musieliśmy zdążyć na wykład o 9.50. Zajęcia były zaplanowane do 18 - opowiada studentka I roku studiów uzupełniających.

Już na miejscu od prowadzącej wykład pani doktor studenci usłyszeli, że w tym roku akademickim do Łodzi zostaną wezwani jeszcze trzy razy (dwa razy na zajęcia i raz na egzaminy), resztę materiału zrealizują... przez internet.

- Wykładowczyni powiedziała o tym tak po prostu, bez szczegółowych wyjaśnień. Nikt nie dał nam możliwości wyboru! - denerwuje się inna studentka.

Dopiero w czwartek wodzisławski wydział AHE zorganizował spotkanie, na którym wyjaśniono studentom, na czym polega e-learning.

- Cała grupa loguje się na platformie, na której znajdują się materiały dydaktyczne w wersji elektronicznej. Zajęcia prowadzi nauczyciel, który wyznacza określone zadania: zrobić test, napisać raport, przygotować projekt - wyjaśnia dr Joanna Opoka z Polskiego Uniwersytetu Wirtualnego, powołanego przez AHE i Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Wodzisławskich żaków takie rozwiązanie jednak nie satysfakcjonuje. - Zapisywałam się na normalne studia i chcę mieć zajęcia w moim mieście, z możliwością osobistej rozmowy z wykładowcą, konsultowania z promotorem pracy magisterskiej. Przecież płacę za to prawie 400 zł miesięcznie! - denerwuje się jedna z dziewcząt.

I zapowiada, że studenci zastanawiają się nad wynajęciem prawnika, który pomoże im walczyć z uczelnią.

Aleksandra Mysiakowska, rzeczniczka AHE, uspokaja, że tylko część zajęć będzie prowadzona za pomocą platformy e-learningowej, a 40 proc. będzie odbywać się metodą tradycyjną, więc studenci będą spotykać się z nauczycielami także twarzą w twarz. Niestety, nie w Wodzisławiu, a w Łodzi. - Innego wyjścia nie ma, bo uczelnia musi wprowadzić w życie plan naprawczy, do którego zobowiązała się przed ministerstwem - wyjaśnia Mysiakowska.

Polecamy: Grzechy szkolnictwa wyższego



Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Autobus o czwartej rano zabiera studentów. Taki... test1410 15.11.09, 23:08

    Normalne studia to są na normalnych uczelniach - których jest coraz mniej, ichmiejsca zajmują Wyższe Szkoły Gotowania na Gazie.Drugą kwestią jest ilość szkół wyższych, w Niemczech jest około»