W Katowicach panuje dyktatura słupków i ławeczek
2009-11-11
, aktualizacja: 11.11.2009 19:48
Katowice wydają ostatnie duże pieniądze na remonty ulic. Szkoda tylko, że czasami więcej z tego szkody niż pożytku. Ani ładnie, ani mądrze
ZOBACZ TAKŻE
- Przydrożne słupki straciły równowagę i lecą na pieszych (08-09-10, 12:49)
- W Katowicach zatankujesz auto za darmo, ale prądem (20-11-09, 21:16)
- Pasy dla autobusów uratują Katowice przed korkami? (20-11-09, 11:19)
Gdzie nie spojrzeć, wszędzie coś się robi. Na pierwszy rzut oka efektownie i schludnie, ale wystarczy trochę się przyjrzeć, a mina nam rzednie. No bo jak można było przy remoncie Spodka zapomnieć o kasach biletowych? W efekcie tego niedopatrzenia przed imprezą trzeba przy hali stawiać przyczepę kempingową. Pasuje jak pięść do nosa. Z budową boiska Orlik też ktoś się nie popisał. Owszem, powstanie, ale daleko od osiedli, gdzie by się najbardziej przydało. Ulica Mariacka, okrzyknięta nowym salonem Katowic, też się nie udała - jest ładna, ale bez życia.
Nie lepiej wyszło ze ścieżkami rowerowymi. Zaczynają się i urywają nie wiadomo jak i gdzie. Cóż z nich za pożytek i jaka przyjemność z jeżdżenia dla rowerzysty? No, ale - jak znam życie - urzędnicy aż puchną z dumy na ich wspomnienie, bo pięknie się prezentują w statystykach.
Wszystkie te przykłady bledną jednak przy tym, co się dzieje z ulicami w centrum miasta. Projektanci i wykonawcy remontów robią wszystko, żeby przepędzić z nich kierowców, bo jezdnie są w wielu miejscach węższe. Przegubowe autobusy z trudem wciskają się teraz na Jagiellońską i skutecznie blokują ruch na Wita Stwosza i placu Miarki. Jeśli o to właśnie chodziło projektantom, to należą się im gratulacje.
Najciekawsze jest jednak to, w jaki sposób obmyślano małą architekturę. Na Jagiellońskiej aż roi się od słupków, które powbijano w chodniki tuż przy ich granicach z jezdnią. Albo ktoś w magistracie ma kierowców za skończonych idiotów i podejrzewa ich, że bez takiej przeszkody parkowaliby na chodniku, albo - co gorsza - komuś te słupki naprawdę się podobają. Estetyka metalowych słupków zaczyna dominować na świeżo remontowanych ulicach. Jeśli to ma być jedyny sposób na ratowanie przestrzeni publicznych w mieście, to aż strach pomyśleć, ile słupków zmieści się na alei Korfantego i rynku.
Nie bardzo rozumiem też, po co przy ulicy Powstańców i innych ruchliwych miejscach tu przy jezdni postawiono ławeczki. Kto będzie chciał odpocząć przy ulicy, którą każdego dnia przejeżdżają tysiące samochodów? Widocznie jednak w mniemaniu katowickich władz najważniejsze jest wydanie pieniędzy. A jeśli taka ławka psu na budę, to już nie ich zmartwienie. W końcu plan remontów został wykonany, a faktury zapłacone.
Nie lepiej wyszło ze ścieżkami rowerowymi. Zaczynają się i urywają nie wiadomo jak i gdzie. Cóż z nich za pożytek i jaka przyjemność z jeżdżenia dla rowerzysty? No, ale - jak znam życie - urzędnicy aż puchną z dumy na ich wspomnienie, bo pięknie się prezentują w statystykach.
Wszystkie te przykłady bledną jednak przy tym, co się dzieje z ulicami w centrum miasta. Projektanci i wykonawcy remontów robią wszystko, żeby przepędzić z nich kierowców, bo jezdnie są w wielu miejscach węższe. Przegubowe autobusy z trudem wciskają się teraz na Jagiellońską i skutecznie blokują ruch na Wita Stwosza i placu Miarki. Jeśli o to właśnie chodziło projektantom, to należą się im gratulacje.
Najciekawsze jest jednak to, w jaki sposób obmyślano małą architekturę. Na Jagiellońskiej aż roi się od słupków, które powbijano w chodniki tuż przy ich granicach z jezdnią. Albo ktoś w magistracie ma kierowców za skończonych idiotów i podejrzewa ich, że bez takiej przeszkody parkowaliby na chodniku, albo - co gorsza - komuś te słupki naprawdę się podobają. Estetyka metalowych słupków zaczyna dominować na świeżo remontowanych ulicach. Jeśli to ma być jedyny sposób na ratowanie przestrzeni publicznych w mieście, to aż strach pomyśleć, ile słupków zmieści się na alei Korfantego i rynku.
Nie bardzo rozumiem też, po co przy ulicy Powstańców i innych ruchliwych miejscach tu przy jezdni postawiono ławeczki. Kto będzie chciał odpocząć przy ulicy, którą każdego dnia przejeżdżają tysiące samochodów? Widocznie jednak w mniemaniu katowickich władz najważniejsze jest wydanie pieniędzy. A jeśli taka ławka psu na budę, to już nie ich zmartwienie. W końcu plan remontów został wykonany, a faktury zapłacone.
Polecamy: Korki to sprawa rodziców odwożących dzieci do szkół?
- 93 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
31 głosów
-
Dyktatura słupków i ławek w Katowicach. Ani ład...
shroeder1970
11.11.09, 18:55
Ja mam nadzieję, że do tego kretyna, który zaprojektował tak wąskie ulice, NIE dojedzie na czas pogotowie, straz pożarna, czy policja poproszona o pomoc.Nirestety zdaje się będzie miał przez»
-
W Katowicach panuje dyktatura słupków i ławeczek
bendek666
11.11.09, 20:33
Oczywiście, że część kierowców w Katowicach to "skończenie idioci" i parkują gdzie popadnie! Zresztą "kierowcy" to dla nich komplement - to użytkownicy samochodów, którzy prawo jazdy pewnie »
-
W Katowicach panuje dyktatura słupków i ławeczek
jockerkjs
12.11.09, 08:53
Co do slupkwo to zacytuje "...jezeli ludzie zachowuja sie jak bydlo, to tzreba ich traktowac jak bydlo..."»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


