W Katowicach panuje dyktatura słupków i ławeczek

Przemysław Jedlecki
2009-11-11 , aktualizacja: 11.11.2009 19:48
A A A Drukuj
Kto będzie chciał odpocząć na ławce przy ruchliwej ulicy? Fot. Joanna Nowicka / Agencja Ga Kto będzie chciał odpocząć na ławce przy ruchliwej ulicy?
Katowice wydają ostatnie duże pieniądze na remonty ulic. Szkoda tylko, że czasami więcej z tego szkody niż pożytku. Ani ładnie, ani mądrze
Gdzie nie spojrzeć, wszędzie coś się robi. Na pierwszy rzut oka efektownie i schludnie, ale wystarczy trochę się przyjrzeć, a mina nam rzednie. No bo jak można było przy remoncie Spodka zapomnieć o kasach biletowych? W efekcie tego niedopatrzenia przed imprezą trzeba przy hali stawiać przyczepę kempingową. Pasuje jak pięść do nosa. Z budową boiska Orlik też ktoś się nie popisał. Owszem, powstanie, ale daleko od osiedli, gdzie by się najbardziej przydało. Ulica Mariacka, okrzyknięta nowym salonem Katowic, też się nie udała - jest ładna, ale bez życia.

Nie lepiej wyszło ze ścieżkami rowerowymi. Zaczynają się i urywają nie wiadomo jak i gdzie. Cóż z nich za pożytek i jaka przyjemność z jeżdżenia dla rowerzysty? No, ale - jak znam życie - urzędnicy aż puchną z dumy na ich wspomnienie, bo pięknie się prezentują w statystykach.

Wszystkie te przykłady bledną jednak przy tym, co się dzieje z ulicami w centrum miasta. Projektanci i wykonawcy remontów robią wszystko, żeby przepędzić z nich kierowców, bo jezdnie są w wielu miejscach węższe. Przegubowe autobusy z trudem wciskają się teraz na Jagiellońską i skutecznie blokują ruch na Wita Stwosza i placu Miarki. Jeśli o to właśnie chodziło projektantom, to należą się im gratulacje.

Najciekawsze jest jednak to, w jaki sposób obmyślano małą architekturę. Na Jagiellońskiej aż roi się od słupków, które powbijano w chodniki tuż przy ich granicach z jezdnią. Albo ktoś w magistracie ma kierowców za skończonych idiotów i podejrzewa ich, że bez takiej przeszkody parkowaliby na chodniku, albo - co gorsza - komuś te słupki naprawdę się podobają. Estetyka metalowych słupków zaczyna dominować na świeżo remontowanych ulicach. Jeśli to ma być jedyny sposób na ratowanie przestrzeni publicznych w mieście, to aż strach pomyśleć, ile słupków zmieści się na alei Korfantego i rynku.

Nie bardzo rozumiem też, po co przy ulicy Powstańców i innych ruchliwych miejscach tu przy jezdni postawiono ławeczki. Kto będzie chciał odpocząć przy ulicy, którą każdego dnia przejeżdżają tysiące samochodów? Widocznie jednak w mniemaniu katowickich władz najważniejsze jest wydanie pieniędzy. A jeśli taka ławka psu na budę, to już nie ich zmartwienie. W końcu plan remontów został wykonany, a faktury zapłacone.

Polecamy: Korki to sprawa rodziców odwożących dzieci do szkół?



Podziel się

  • 93 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów