Katowice mocno spóźnione ale bojowe i pewne sukcesu

Przemysław Jedlecki, Mirosław Baran, Gdańsk
2009-11-10 , aktualizacja: 10.11.2009 11:51
A A A Drukuj
W Gdańsku wiszą już billboardy z reklamą miasta jako ESK 2016 W Gdańsku wiszą już billboardy z reklamą miasta jako ESK 2016
W 2016 roku jedno z polskich miast będzie Europejską Stolicą Kultury. Czy będą to Katowice? Przekonamy się za dwa lata. W poniedziałek minister kultury oficjalnie ogłosił konkurs dla kandydatów do miana ESK
ESK jest inicjatywą Unii Europejskiej, co roku ten tytuł otrzymują dwa miasta. W 2016 roku przypadnie on któremuś z miast Polski i Hiszpanii. Wybrańcy przez 12 miesięcy będą prezentować swój dorobek kulturalny, organizować festiwale, koncerty, pokazy filmowe - wszystkie imprezy w dużym stopniu mogą być współfinansowane przez UE. Przede wszystkim jednak tytuł wiąże się z promocją w całej Europie. Katowice konkurują o ten tytuł z Gdańskiem, Warszawą, Wrocławiem, Poznaniem, Szczecinem, Łodzią, Toruniem, Lublinem i Białymstokiem.

Według harmonogramu do 30 sierpnia przyszłego roku miasta muszą złożyć swoje aplikacje, na podstawie których zostanie wybrany zwycięzca. To kluczowy dokument, dlatego Katowice zastanawiają się, czy jego napisanie zlecić wyspecjalizowanej firmie. Musi w nim być nie tylko dobry opis miasta-kandydata, ale też cele, które chce zrealizować, jeśli otrzyma tytuł, myśl programowa oraz konkretne odpowiedzi na kilkadziesiąt pytań. W gruncie rzeczy to plan działań i strategia kulturalna na kilka lat.

Wybór polskiej stolicy będzie miał dwa etapy. Najpierw komisja złożona z 13 specjalistów powołanych przez ministra kultury (sześć osób) oraz Komisję Europejską (siedem osób) wybiera "krótką listę" miast ze wszystkich, które złożyły aplikację (koniec 2010 roku). Następnie ta sama komisja wskaże zwycięzcę (trzeci kwartał 2011 roku).

- Wierzę, że osiągniemy sukces - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik katowickiego magistratu. Nie martwi się, że inne miasta mają już własne biura ESK, strony internetowe, logo, a nawet wielkie reklamowe billboardy z hasłami. Niektóre rozstrzygnęły też przetargi na stworzenie programu i strategii działań związanych z ESK. Katowice dopiero stoją przed większością wyzwań. - Wiele przed nami, ale nie jesteśmy spóźnieni. Ten wyścig zaczyna się tak naprawdę dziś. Mamy wsparcie pozostałych miast metropolii i w ciągu kilku dni zaprezentujemy logo oraz nazwisko dyrektora biura ESK. Rada programowa przygotowuje ramy planu wydarzeń - mówi Bojarun.

Jak już "Gazeta" pisała, wśród kandydatów na szefa biura jest m.in. Agnieszka Kloryga, która prowadzi własną agencję artystyczną, i Aleksandra Matuszczyk, związana z Górnośląskim Centrum Kultury. Nieoficjalnie wiadomo, że większe szanse ma Kloryga, ale ta zapewnia, że nic jeszcze nie jest przesądzone.

Mirosław Neinert, członek powołanej przez prezydenta Katowic rady programowej ESK, wierzy w sukces. - Może i nie jesteśmy największym miastem, ale dzieje się u nas sporo fajnych rzeczy. Kultura na Śląsku jest silnym i oryginalnym zjawiskiem. Nasz regionalizm jest czymś bardzo pozytywnym - mówi Neinert.

Dodaje, że jeśli nie będziemy zajmować się kopiowaniem cudzych pomysłów i postawimy na Górny Śląsk, to może się udać. - Zawsze byliśmy regionem europejskim. Tu spełniały się europejskie wizje, jak na przykład idea miasta-ogrodu, o której mówił szef Ars Cameralis Marek Zieliński.

Rada chce najdalej do stycznia przygotować ramowe założenia programu, a potem ogłosić konkurs na konkretne pomysły. - Najgorsze byłoby, gdybyśmy sami siedzieli i decydowali, co jest najlepsze. Wiem, że zaroi się od rozmaitych pomysłów, lepszych i gorszych, ale o to chodzi, by potem z nich wybrać - dodaje Neinert.

Polecamy: Katowice stolicą? Tak, ale potrzeba wizjonera i menedżera



Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów