Kolejki do lekarzy na 10 miesięcy. Będą jeszcze dłuższe

Judyta Watoła
2009-11-10 , aktualizacja: 10.11.2009 14:26
A A A Drukuj
W bielskim Szpitalu Wojewódzkim czeka się do niektórych specjalistów nawet pół roku Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc W bielskim Szpitalu Wojewódzkim czeka się do niektórych specjalistów nawet pół roku
W wielu poradniach specjalistycznych w regionie albo wcale nie zapisuje się już pacjentów, albo wyznacza im wizyty za 10 miesięcy. W przyszłym roku dostać się do specjalisty będzie jeszcze trudniej, bo śląski NFZ chce obciąć kontrakty.
Rejestracja do poradni gastrologicznej w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Katowicach Ligocie. Przed okienkiem starsza pani prosi o wyznaczenie terminu dla męża. - Kontrakt na ten rok się skończył. Proszę przyjechać w grudniu, to zapiszemy na przyszły rok - informuje rejestratorka. Kłopot w tym, że starsza pani przyjechała wczoraj do Katowic aż z Oświęcimia. - Sama chciałam się zapisać do pulmonologa, bo mam mieć wszczepiany taki aparat, który mi pomoże. Ale do pulmonologa też już nie zapisują - mówi.

Równie ciężko jest w innych szpitalach. W Górnośląskim Centrum Medycznym w Ochojcu w rejestracji wiszą karteczki z informacją, że w związku z wyczerpaniem kontraktu na wizytę u endokrynologa i reumatologa trzeba czekać sześć miesięcy, do laryngologa i ortopedy - cztery.

Trochę lepiej jest w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Ligocie. Do endokrynologa i neurologa zapisy przyjmowane są na marzec, do jednego z gastroenterologów na kwiecień. Jeśli jednak skierowanie jest pilne, pacjent przyjmowany jest od razu. - Z tych powodów praktycznie nie mamy kolejek ani do poradni onkologicznej, ani hematologicznej - mówi dr Ewa Emich-Widera, dyrektorka centrum. Rodzice na ogół spokojnie przyjmują nawet odległe terminy.

W innych przyszpitalnych poradniach też od ręki przyjmuje się tylko pilnych chorych, zwłaszcza z nowotworami. - Pacjenci już się nauczyli, że pod koniec roku ciężko gdziekolwiek się dostać. Jeśli wiedzą, że do poradni jest długa kolejka, a dla nich liczy się czas, to zamiast skierowania do poradni biorą od razu skierowanie do szpitala i tak z izby przyjęć robi się druga poradnia - mówi dr Wiesław Duda, ordynator oddziału urologii w Szpitalu im. Michałowskiego w Katowicach.

Za to w sekretariacie dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej niemal codziennie pojawiają się pacjenci z awanturami. - Starsi ludzie i ci, którzy już długo się leczą, wiedzą, że na wizytę u specjalisty albo badanie długo się czeka. Nie rozumieją tego młodsi, zwłaszcza mężczyźni koło pięćdziesiątki, którym zawsze wydawało się, że są zdrowi, a teraz nagle potrzebują urologa czy kardiologa. W naszej rejestracji przeżywają szok, bo niektórym wyznaczamy terminy aż na kwiecień - mówi Maria Radzyńska, kierowniczka rejestracji w bielskim szpitalu.

Ale okazuje się, że czekanie pół roku na wizytę np. u kardiologa to nie rekord. W przychodni przy Zespole Szpitali Miejskich w Chorzowie wizyty chorym na serce wyznacza się na listopad 2010 roku. - Mamy bardzo mały kontrakt i NFZ nie chce go podnieść - mówi Anna Knysok, wicedyrektorka szpitala.

Wszędzie odległe terminy wyznaczają też poradnie endokrynologiczne, reumatologiczne i rehabilitacyjne. Od ręki przyjmują gdzieniegdzie tylko okuliści i chirurdzy ogólni, a w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu także specjaliści chirurgii szczękowej.

Poza Bielskiem nigdzie nie słychać o awanturach. - Pacjenci, nawet jeśli są niezadowoleni, nie chcą się narażać. Boją się, że w ogóle ich nie przyjmą - słyszymy w jednym ze szpitali. Pytanie jednak, czy dalej będą potulnie znosić kolejki, skoro w przyszłym roku kontrakty do specjalistów mają być niższe od tegorocznych. - Szacujemy wstępnie, że będziemy musieli je obciąć o mniej więcej 10 proc. - mówi Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego oddziału NFZ-etu. Powód: rosną wydatki funduszu na refundację leków i podstawową opiekę zdrowotną (w tych przypadkach nie obowiązują limity), tymczasem pieniędzy na zdrowie jest mniej, niż planowano. Z powodu kryzysu gospodarczego i zwolnień maleją bowiem wpływy z naszych składek na zdrowie. NFZ musi szukać oszczędności, bo nie ma pieniędzy nawet na wszystkie zabiegi ratujące życie.

Polecamy: Czarne chmury zbierają się nad śląskimi szpitalami



Podziel się

  • 31 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów