Kolejki do lekarzy na 10 miesięcy. Będą jeszcze dłuższe
2009-11-10
, aktualizacja: 10.11.2009 14:26
W wielu poradniach specjalistycznych w regionie albo wcale nie zapisuje się już pacjentów, albo wyznacza im wizyty za 10 miesięcy. W przyszłym roku dostać się do specjalisty będzie jeszcze trudniej, bo śląski NFZ chce obciąć kontrakty.
ZOBACZ TAKŻE
- NFZ daje dodatkowe pieniądze szpitalom. Ale to grosiki! (18-12-09, 20:26)
- Szpitale nie podpisują umów z NFZ. Kontrakty za małe (15-12-09, 18:46)
- Ministerstwo jest obojętne na prośby dzieci z cukrzycą (14-12-09, 22:05)
- Szpitale bez kontraktów, tysiące pacjentów bez pomocy (09-12-09, 19:34)
- W przyszłym roku jeszcze dłuższe kolejki do lekarzy (02-12-09, 22:58)
- NFZ nie płaci za leczenie stwardnienia rozsianego (20-11-09, 21:25)
- Kto chce być szefem? Łapanka na dyrektorów szpitali (15-11-09, 21:08)
- Nie ma winnych śmierci chorego, który wił się z bólu (09-11-09, 13:18)
- Specjaliści od ściemniania, dajcie choć trochę odpocząć (06-11-09, 22:53)
- W Sosnowcu leczą kombajnem. Poda do oka olej i powietrze (26-10-09, 22:10)
- Czarne chmury zbierają się nad śląskimi szpitalami (23-10-09, 11:59)
Rejestracja do poradni gastrologicznej w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Katowicach Ligocie. Przed okienkiem starsza pani prosi o wyznaczenie terminu dla męża. - Kontrakt na ten rok się skończył. Proszę przyjechać w grudniu, to zapiszemy na przyszły rok - informuje rejestratorka. Kłopot w tym, że starsza pani przyjechała wczoraj do Katowic aż z Oświęcimia. - Sama chciałam się zapisać do pulmonologa, bo mam mieć wszczepiany taki aparat, który mi pomoże. Ale do pulmonologa też już nie zapisują - mówi.
Równie ciężko jest w innych szpitalach. W Górnośląskim Centrum Medycznym w Ochojcu w rejestracji wiszą karteczki z informacją, że w związku z wyczerpaniem kontraktu na wizytę u endokrynologa i reumatologa trzeba czekać sześć miesięcy, do laryngologa i ortopedy - cztery.
Trochę lepiej jest w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Ligocie. Do endokrynologa i neurologa zapisy przyjmowane są na marzec, do jednego z gastroenterologów na kwiecień. Jeśli jednak skierowanie jest pilne, pacjent przyjmowany jest od razu. - Z tych powodów praktycznie nie mamy kolejek ani do poradni onkologicznej, ani hematologicznej - mówi dr Ewa Emich-Widera, dyrektorka centrum. Rodzice na ogół spokojnie przyjmują nawet odległe terminy.
W innych przyszpitalnych poradniach też od ręki przyjmuje się tylko pilnych chorych, zwłaszcza z nowotworami. - Pacjenci już się nauczyli, że pod koniec roku ciężko gdziekolwiek się dostać. Jeśli wiedzą, że do poradni jest długa kolejka, a dla nich liczy się czas, to zamiast skierowania do poradni biorą od razu skierowanie do szpitala i tak z izby przyjęć robi się druga poradnia - mówi dr Wiesław Duda, ordynator oddziału urologii w Szpitalu im. Michałowskiego w Katowicach.
Za to w sekretariacie dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej niemal codziennie pojawiają się pacjenci z awanturami. - Starsi ludzie i ci, którzy już długo się leczą, wiedzą, że na wizytę u specjalisty albo badanie długo się czeka. Nie rozumieją tego młodsi, zwłaszcza mężczyźni koło pięćdziesiątki, którym zawsze wydawało się, że są zdrowi, a teraz nagle potrzebują urologa czy kardiologa. W naszej rejestracji przeżywają szok, bo niektórym wyznaczamy terminy aż na kwiecień - mówi Maria Radzyńska, kierowniczka rejestracji w bielskim szpitalu.
Ale okazuje się, że czekanie pół roku na wizytę np. u kardiologa to nie rekord. W przychodni przy Zespole Szpitali Miejskich w Chorzowie wizyty chorym na serce wyznacza się na listopad 2010 roku. - Mamy bardzo mały kontrakt i NFZ nie chce go podnieść - mówi Anna Knysok, wicedyrektorka szpitala.
Wszędzie odległe terminy wyznaczają też poradnie endokrynologiczne, reumatologiczne i rehabilitacyjne. Od ręki przyjmują gdzieniegdzie tylko okuliści i chirurdzy ogólni, a w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu także specjaliści chirurgii szczękowej.
Poza Bielskiem nigdzie nie słychać o awanturach. - Pacjenci, nawet jeśli są niezadowoleni, nie chcą się narażać. Boją się, że w ogóle ich nie przyjmą - słyszymy w jednym ze szpitali. Pytanie jednak, czy dalej będą potulnie znosić kolejki, skoro w przyszłym roku kontrakty do specjalistów mają być niższe od tegorocznych. - Szacujemy wstępnie, że będziemy musieli je obciąć o mniej więcej 10 proc. - mówi Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego oddziału NFZ-etu. Powód: rosną wydatki funduszu na refundację leków i podstawową opiekę zdrowotną (w tych przypadkach nie obowiązują limity), tymczasem pieniędzy na zdrowie jest mniej, niż planowano. Z powodu kryzysu gospodarczego i zwolnień maleją bowiem wpływy z naszych składek na zdrowie. NFZ musi szukać oszczędności, bo nie ma pieniędzy nawet na wszystkie zabiegi ratujące życie.
Równie ciężko jest w innych szpitalach. W Górnośląskim Centrum Medycznym w Ochojcu w rejestracji wiszą karteczki z informacją, że w związku z wyczerpaniem kontraktu na wizytę u endokrynologa i reumatologa trzeba czekać sześć miesięcy, do laryngologa i ortopedy - cztery.
Trochę lepiej jest w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Ligocie. Do endokrynologa i neurologa zapisy przyjmowane są na marzec, do jednego z gastroenterologów na kwiecień. Jeśli jednak skierowanie jest pilne, pacjent przyjmowany jest od razu. - Z tych powodów praktycznie nie mamy kolejek ani do poradni onkologicznej, ani hematologicznej - mówi dr Ewa Emich-Widera, dyrektorka centrum. Rodzice na ogół spokojnie przyjmują nawet odległe terminy.
W innych przyszpitalnych poradniach też od ręki przyjmuje się tylko pilnych chorych, zwłaszcza z nowotworami. - Pacjenci już się nauczyli, że pod koniec roku ciężko gdziekolwiek się dostać. Jeśli wiedzą, że do poradni jest długa kolejka, a dla nich liczy się czas, to zamiast skierowania do poradni biorą od razu skierowanie do szpitala i tak z izby przyjęć robi się druga poradnia - mówi dr Wiesław Duda, ordynator oddziału urologii w Szpitalu im. Michałowskiego w Katowicach.
Za to w sekretariacie dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej niemal codziennie pojawiają się pacjenci z awanturami. - Starsi ludzie i ci, którzy już długo się leczą, wiedzą, że na wizytę u specjalisty albo badanie długo się czeka. Nie rozumieją tego młodsi, zwłaszcza mężczyźni koło pięćdziesiątki, którym zawsze wydawało się, że są zdrowi, a teraz nagle potrzebują urologa czy kardiologa. W naszej rejestracji przeżywają szok, bo niektórym wyznaczamy terminy aż na kwiecień - mówi Maria Radzyńska, kierowniczka rejestracji w bielskim szpitalu.
Ale okazuje się, że czekanie pół roku na wizytę np. u kardiologa to nie rekord. W przychodni przy Zespole Szpitali Miejskich w Chorzowie wizyty chorym na serce wyznacza się na listopad 2010 roku. - Mamy bardzo mały kontrakt i NFZ nie chce go podnieść - mówi Anna Knysok, wicedyrektorka szpitala.
Wszędzie odległe terminy wyznaczają też poradnie endokrynologiczne, reumatologiczne i rehabilitacyjne. Od ręki przyjmują gdzieniegdzie tylko okuliści i chirurdzy ogólni, a w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu także specjaliści chirurgii szczękowej.
Poza Bielskiem nigdzie nie słychać o awanturach. - Pacjenci, nawet jeśli są niezadowoleni, nie chcą się narażać. Boją się, że w ogóle ich nie przyjmą - słyszymy w jednym ze szpitali. Pytanie jednak, czy dalej będą potulnie znosić kolejki, skoro w przyszłym roku kontrakty do specjalistów mają być niższe od tegorocznych. - Szacujemy wstępnie, że będziemy musieli je obciąć o mniej więcej 10 proc. - mówi Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego oddziału NFZ-etu. Powód: rosną wydatki funduszu na refundację leków i podstawową opiekę zdrowotną (w tych przypadkach nie obowiązują limity), tymczasem pieniędzy na zdrowie jest mniej, niż planowano. Z powodu kryzysu gospodarczego i zwolnień maleją bowiem wpływy z naszych składek na zdrowie. NFZ musi szukać oszczędności, bo nie ma pieniędzy nawet na wszystkie zabiegi ratujące życie.
Polecamy: Czarne chmury zbierają się nad śląskimi szpitalami
- 31 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Kolejki do lekarzy na 10 miesięcy. Będą jeszcze...
wilhelm4
11.11.09, 09:51
A jak maja reagowac ? Przeciez w Afryce jest lepiej,a napewno na Kubie i byc moze na Bialorusi.I pomyslec, ze dzisiej jakis taki krasnal w warszawietwierdzi, ze sa tacy, co sie boja silnej »
-
Kolejki do lekarzy na 10 miesięcy. Będą jeszcze...
aelithe
11.11.09, 14:57
pryska mit bezpłatnej słuzby zdrowia trochę czekania i będzie boleć jeszcze bardziej»
-
To jest bezsens - nie stać cię umieraj
fackir
11.11.09, 16:31
taka jest prawda o bezpłatnej służbie zdrowia.skasujcie to - lekkie choroby i tak są nieleczone a z poważnych biednyczłeczyna nie ma najmniejszych szans na wyleczenie.skończmy z udawaniem, »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


