http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Katowice >  Wiadomości Katowice >  Archiwum

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Katowice - Gazeta.pl

Korki to sprawka rodziców odwożących dzieci do szkół?

Magdalena Warchala
2009-11-07, ostatnia aktualizacja 2009-11-07 10:28

Przejazd przez Katowice przed godz. 8 rano to wyzwanie. Zdaniem specjalistów do tworzenia korków przyczyniają się rodzice, którzy odwożą dzieci do szkół. - A gdyby lekcje zaczynały się później? - pytają. Problem w tym, że rodzice nie chcą słyszeć o takim rozwiązaniu.

Poranek na ul. Mikołowskiej
Fot. Marta Błażejowska / Agencja
Poranek na ul. Mikołowskiej
Anna Matysek dowozi ośmioletnią córkę z domu w Piotrowicach do podstawówki w centrum Katowic. Wybrała dla Nikoli oddaloną od domu szkołę, bo w jej pobliżu mieszkają dziadkowie, którzy odbierają wnuczkę po lekcjach, gdy mamie przedłużają się spotkania służbowe (jest przedstawicielką handlową). Codziennie rano przeżywa jednak gehennę. - Czasami korki zaczynają się już na ul. Brynowskiej. Wychodzimy z domu prawie godzinę wcześniej, żeby się nie spóźnić. Nikolę budzę już o godz. 6 - mówi matka.

Tylko raz było inaczej. Kiedy dziewczynka jechała na szkolną wycieczkę, zbiórka była o godz. 10. - Trasę pokonałyśmy błyskawicznie, bo drogi były puste - mówi Matysek. Spodobał jej się pomysł na walkę z porannymi korkami, który przedstawiła w Gdańsku Elżbieta Zubrzycka, autorka książek z serii "Bezpieczne dziecko", a zarazem matka dwójki uczniów. Zubrzycka dziwi się, że lekcje we wszystkich szkołach zaczynają się o godz. 8, skoro równie dobrze niektóre mogłyby się rozpoczynać nawet o godz. 10. - Rodzice dowożący o tej samej porze dzieci do szkół powodują niepotrzebne korki - mówi Zubrzycka.

Matysek jest przekonana, że przesunięcie zajęć na późniejszą godzinę mogłoby rozładować poranny ruch także w Katowicach. Piotr Handwerker, dyrektor Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów, uważa pomysł za godny rozważenia. - Warto, by dyrektorzy poszczególnych szkół zrobili ankiety wśród rodziców i rozeznali, ilu z nich dowozi dzieci na lekcje. Jeśli rzeczywiście jest ich wielu, to różne godziny rozpoczynania zajęć mogłyby zmniejszyć korki - twierdzi Handwerker.

Do Kuratorium Oświaty w Katowicach nikt dotąd nie zgłaszał takiego pomysłu, ale jego rzeczniczka Anna Wietrzyk zapewnia, że urzędnicy nie będą mu przeciwni. - Godzina rozpoczęcia lekcji to umowa między rodzicami a dyrektorem szkoły. Dla nas ważne jest tylko, żeby dzieci nie kończyły zajęć zbyt późno, ale przesunięcie ich o godzinę czy dwie jest możliwe, jeśli w efekcie byłoby mniej korków - mówi Wietrzyk.

Jednak większość rodziców jest negatywnie nastawiona do pomysłu. - Niektóre klasy zaczynają lekcje o godz. 8.45 lub o 9.50, ale rodzice i tak przywożą dzieci na godz. 8 i zostawiają w świetlicy, bo spieszą się do pracy - wyjaśnia Alicja Mól, wicedyrektorka SP 12 z osiedla Paderewskiego.

Pani Agnieszka, mama drugoklasisty Marcina, mówi wprost: - Skoro jadę do biura na 8, mój syn musi jechać ze mną, bo później nikt nie podrzuci go do szkoły. Wolę więc, żeby zaczynał dzień od lekcji, a nie od zabaw w świetlicy, po których jest rozkojarzony.

Z kolei Magdalena Poloczek, dyrektorka katowickiej SP 10 przy ul. Stawowej, uważa, że najlepszą receptą na poranne korki jest... spacer. - Przecież w podstawówkach obowiązuje rejonizacja, co oznacza, że uczeń nie ma do niej dalej niż trzy kilometry. Taki odcinek można przejść na piechotę - mówi Poloczek.

Asp. sztab. Jacek Pytel z Komendy Miejskiej Policji w Katowicach też nie wierzy, by problem korków rozwiązało przesunięcie lekcji, bo rodzice i tak będą wozić dzieci do szkół po drodze do pracy. - Równie dobrze moglibyśmy nakazać im przychodzić do biura o różnych porach. Katowice są centralnym miastem w regionie i kierowcy muszą się pogodzić z tym, że rano i po południu natężenie ruchu jest większe. Radzę wyjść z domu kilka minut wcześniej, żeby dojechać spokojnie i bez nerwów - mówi Pytel.

Serwis komunikacja poleca: Scenariusz dla Katowic 2020: to będzie jeden wielki korek



Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

2.6

16 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję
  • Podyskutuj na forum
  • Re: Czy korki to sprawka rodziców odwożących dzie janq43 07.11.09, 05:15

    Przewrazliwieni rodzice!Wychowuja bachorów na leniwców co to póxniej sobie w życiu z niczym nie radza,kończą jakies szemrane uczelnie za pieniądze rodziców.»

  • Czy korki to sprawka rodziców odwożących dzieci? i-meadow 07.11.09, 09:19

    Tak świetny pomysł haha: spacerkiem odprowadzę dziecko do przedszkola, a potempędem z powrotem do domu po samochód i do pracy, spóźniona 2 godziny :)Pracodawca będzie zachwycony :))) Jeszcze»

  • Czy korki to sprawka rodziców odwożących dzieci? marcin.brzezinski 07.11.09, 10:35

    Teza postawiona w artykule jest tak kretyńska że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Próba dyskusji z takimi argumentami jest bezcelowa i może zakończyć się objawami choroby psychicznej. »