http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Katowice >  Wiadomości Katowice >  Archiwum

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Katowice - Gazeta.pl

Scenariusz dla Katowic: to będzie jeden wielki korek

Przemysław Jedlecki
2009-11-06, ostatnia aktualizacja 2009-11-06 12:24

Katowicom grozi katastrofa komunikacyjna. Niektórzy urzędnicy o tym wiedzą, boją się jednak głośno powiedzieć, że za wjazd do centrum trzeba będzie płacić.

Grafficiarz czy prorok jest autorem tego obrazka na ulicy Sądowej w Katowicach
Fot. Przemek Jendroska/Agencja Gazeta
Grafficiarz czy prorok jest autorem tego obrazka na ulicy Sądowej w Katowicach
Korki już dziś nie są w mieście niczym niezwykłym. Wystarczy stłuczka w tunelu pod rondem czy remont jednej z głównych ulic, by na kilkadziesiąt minut przyblokować całe miasto. Przyszłość rysuje się jednak w o wiele czarniejszych barwach. Okazuje się bowiem, że obecny układ dróg za kilka lat będzie całkiem niewydolny.

- Firma Neinver, która przygotowuje się do budowy galerii handlowej przy dworcu PKP, przygotowała analizę ruchu w ścisłym centrum na najbliższych dziesięć lat. Sprawdziła, jak będzie wyglądał ruch samochodów między Drogową Trasą Średnicową, ul. Grundmanna, dworcem PKP i ul. Dudy-Gracza - mówi jeden z urzędników.

Prognozy na przyszłość są fatalne. - Wychodzi na to, że zapełnienie ulic w 2020 roku sięgnie 100 proc. To znaczy, że wszyscy staniemy w jednym wielkim korku. Musimy już teraz temu zaradzić - dodaje urzędnik.

Marian Zych, naczelnik wydziału rozwoju miasta, przyznaje, że Neinver pokazał już miastu pierwsze efekty swojej pracy. - Analizy trwają. Rzeczywiście, przy pewnych założeniach wyszło, że prędkość przejazdu będzie minimalna. Stanie się tak, jeśli nic z tym nie zrobimy. Ale analiza może być obarczona błędami, musimy zamówić własne badania. Ostatnie robiliśmy, zanim powstała średnicówka - mówi Zych. I dodaje, że wjazd do centrum będzie ograniczany, tak by ludzie wybierali tramwaj albo autobus.

Jedną z propozycji zaradzenia na przyszłość czarnej wizji sytuacji jest budowa centrów przesiadkowych: na Zawodziu, pętli tramwajowej w Brynowie i Koszutce oraz na Załężu. Pierwsze centrum, na Zawodziu, choć mówi się o nim już od wielu lat, będzie gotowe najwcześniej za dwa lata.

- Rada miejska Pragi uchwaliła niedawno opłaty za wjazd do centrum. Może to jest odpowiedni kierunek? - zastanawia się Zych.

- Jeśli nie wprowadzimy takich opłat, oprócz już istniejących za parkowanie, nic się nie zmieni - mówi jeden z urzędników. Pociesza, że ich wprowadzenie to kwestia dziesięciu lat. - Od problemu nie uciekniemy. Nie wiadomo tylko, czy będziemy pierwszym polskim miastem, które się na to zdecyduje. Jeszcze wcześniej możemy wprowadzić opłaty za wjazd nieekologicznych, czyli starych aut - dodaje.

Prof. Kazimierz Kłosek, kierownik Katedry Dróg i Mostów Politechniki Śląskiej, mówi, że podawany przez urzędników termin zatkania się Katowic jest... zbyt optymistyczny. - Miasto może stanąć już wcześniej! Proszę spojrzeć na przepustowość wiaduktów nad Mikołowską i św. Jana. To stuletnie mosty, od lat nieremontowane! Wielki korek czeka nas wcześniej. Miasto powinno się zastanowić, na ile przyśpieszy go inwestycja na placu Szewczyka - mówi Kłosek.

Profesor podkreśla, że opłaty za wjazd do centrum są nieuchronne. - Katowice muszą opracować system opłat za dojazd do kolejnych części centrum. Taki system będzie drogi, ale nie będzie innego wyjścia. To działa już w Londynie. Można wjechać wszędzie, ale wieczorem dostaje się na komórkę informację z wysokością opłaty - mówi prof. Kłosek.

Andrzej Grzybowski, architekt i urbanista, mówi jednak, że są miasta, które funkcjonują bez opłat. - Łatwo przewidzieć, że jeśli w środku Katowic powstanie inwestycja, która wygeneruje duży ruch, to pojawią się problemy. Nie można miasta rozbudowywać na zasadzie łatania plam. Gdyby w mieście istniało dobre biuro planowania, to nie bylibyśmy zaskakiwania kolejnymi pomysłami na rozwiązanie kolejnych problemów - uważa Grzybowski. I apeluje do urzędników, by nie myśleli "kawałkami". - Można się szamotać, szukać pomysłów, ale potem może się okazać, że to wszystko do siebie już nie pasuje - ostrzega.

Polecamy: Przepis na nowe Katowice



Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.6

22 głosy

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję
  • Podyskutuj na forum