Brakuje szczepionek na grypę, bo słabo się sprzedawały
2009-11-05
, aktualizacja: 05.11.2009 20:45
Sezonowa grypa jest groźniejsza od świńskiej. Lepiej na nią się zaszczepić - radzą lekarze. Problem w tym, że szczepionek zaczyna brakować
ZOBACZ TAKŻE
- Przez grypę szkolne wigilie będą bez zbędnych czułości (12-12-09, 17:26)
- Szpital nie przyjmuje. 4 lekarzy chorych na A/H1N1 (03-12-09, 11:15)
- Pięć nowych przypadków A/H1N1 w woj. śląskim (20-11-09, 14:36)
- Świński wirus atakuje mózgi i tracimy zdrowy rozsądek (19-11-09, 21:50)
- W górach zamknięto szkołę. Z powodu epidemii grypy (16-11-09, 19:55)
- A/H1N1 na Śląsku. Kobieta leży w chorzowskim szpitalu (05-11-09, 09:58)
- Specjalista radzi: najlepiej zaszczepić się na zwykłą grypę (02-11-09, 17:05)
Na świńską grypę zachowało dotąd w Polsce około 200 osób, na sezonową już kilkadziesiąt tysięcy. Także odsetek ciężkich powikłań w przypadku tej drugiej grypy jest kilkakrotnie wyższy. Dlatego lekarze, począwszy od minister zdrowia Ewy Kopacz, a na lekarzach rodzinnych kończąc, radzą, by nie panikować z powodu braku szczepionki na świńską grypę, tylko zaczepić się na grypę sezonową. Problem w tym, że nie ma jej skąd wziąć. Mają ją tylko nieliczne apteki i część poradni, ale tylko dla swoich pacjentów.
- Niewielu aptekarzy zamawiało dotąd szczepionki na grypę sezonową, bo słabo się sprzedawały i potem trzeba je było utylizować. Pacjenci szczepili się w poradniach, bo one kupując szczepionkę prosto od producenta mogły ją oferować taniej niż my, naliczając marżę i razem z usługą wykonania zastrzyku. Dochodziło nawet do tego, że nawet jeśli pacjent kupił sobie szczepionkę w aptece, to odmawiano mu jej wstrzyknięcia - mówi Stanisław Piechula, szef Śląskiej Izby Aptekarskiej.
Teraz jednak aptekarze wydzwaniają do hurtowni farmaceutycznych. Bez skutku. - Jeszcze tydzień temu szczepionka była, ale panika w mediach zrobiła swoje - usłyszeliśmy w katowickim Farmacolu, największej hurtowni na południu Polski.
- Nie można się dziwić, że brak tych szczepionek. W zeszłym roku słabo schodziły. Ponieśliśmy wydatki na jej zakup a potem jeszcze na utylizację - mówi Ewa Kolasińska z hurtowni Salus.
Co będzie dalej? - Będą dodatkowe dostawy - zapewniał nas w czwartek w południe Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Na pytanie o szczegóły nie odpowiedział.
Trudno było dowiedzieć się tego także od samych producentów szczepionek. Na polskim rynku jest ich teraz trzech: Sanofi Pasteur, Glaxo Smith Kline i Solvay (wkrótce ma pojawić się czwarty, jego produkt jest już zarejestrowany).
Od Sanofi Pasteur nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi, A GSK twierdzi, że jej szczepionek wcale nie brakuje. Tylko Solvay przyznaje, że jest kłopot. - W związku ze zwiększonym zapotrzebowaniem pacjentów nasz szczepionka przeciwko grypie nie jest już dostępna w hurtowniach - mówi Małgorzata Maurer z Solvay Pharma Polska.
Ponieważ o grypie mówi się już od wiosny, Solvay spodziewał większego niż wcześniej zainteresowania szczepionką i sprowadził do Polski milion dawek, czyli o 30 proc. więcej niż w poprzednim sezonie. Nieoczekiwanie cała partia została zużyta już teraz, czyli u progu sezonu grypowego. - Staramy się pozyskać dodatkowe szczepionki, które nie zostały wykorzystane w innych krajach na półkuli północnej - zapewnia Maurer.
W czwartek po południu uspokajające komunikaty podawało także Ministerstwo Zdrowia. - Z zebranych przez nas informacji wynika, że szczepionka jest jeszcze dostępna w części przychodni oraz mniej więcej w co drugiej aptece w kraju. Także jedna z firm zadeklarowała, że w ciągu kilku dni sprowadzi dodatkowe 100 tys. dawek. Inne firmy rozważają podobne działania - mówił Olechno.
Problem jednak w tym, że firmy nie mają już szczepionek produkowanych na polski rynek (zgodnie z prawem muszą być w opakowaniach z ulotkami po polsku). To znaczy, że trzeba je sprowadzać w ramach tzw. importu docelowego, a to trwa dłużej niż zwykły import.
Ja się dowiedzieliśmy, w aptekach i hurtowniach zaczyna brakować także leków zwalczających wirusa grypy.
- Niewielu aptekarzy zamawiało dotąd szczepionki na grypę sezonową, bo słabo się sprzedawały i potem trzeba je było utylizować. Pacjenci szczepili się w poradniach, bo one kupując szczepionkę prosto od producenta mogły ją oferować taniej niż my, naliczając marżę i razem z usługą wykonania zastrzyku. Dochodziło nawet do tego, że nawet jeśli pacjent kupił sobie szczepionkę w aptece, to odmawiano mu jej wstrzyknięcia - mówi Stanisław Piechula, szef Śląskiej Izby Aptekarskiej.
Teraz jednak aptekarze wydzwaniają do hurtowni farmaceutycznych. Bez skutku. - Jeszcze tydzień temu szczepionka była, ale panika w mediach zrobiła swoje - usłyszeliśmy w katowickim Farmacolu, największej hurtowni na południu Polski.
- Nie można się dziwić, że brak tych szczepionek. W zeszłym roku słabo schodziły. Ponieśliśmy wydatki na jej zakup a potem jeszcze na utylizację - mówi Ewa Kolasińska z hurtowni Salus.
Co będzie dalej? - Będą dodatkowe dostawy - zapewniał nas w czwartek w południe Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Na pytanie o szczegóły nie odpowiedział.
Trudno było dowiedzieć się tego także od samych producentów szczepionek. Na polskim rynku jest ich teraz trzech: Sanofi Pasteur, Glaxo Smith Kline i Solvay (wkrótce ma pojawić się czwarty, jego produkt jest już zarejestrowany).
Od Sanofi Pasteur nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi, A GSK twierdzi, że jej szczepionek wcale nie brakuje. Tylko Solvay przyznaje, że jest kłopot. - W związku ze zwiększonym zapotrzebowaniem pacjentów nasz szczepionka przeciwko grypie nie jest już dostępna w hurtowniach - mówi Małgorzata Maurer z Solvay Pharma Polska.
Ponieważ o grypie mówi się już od wiosny, Solvay spodziewał większego niż wcześniej zainteresowania szczepionką i sprowadził do Polski milion dawek, czyli o 30 proc. więcej niż w poprzednim sezonie. Nieoczekiwanie cała partia została zużyta już teraz, czyli u progu sezonu grypowego. - Staramy się pozyskać dodatkowe szczepionki, które nie zostały wykorzystane w innych krajach na półkuli północnej - zapewnia Maurer.
W czwartek po południu uspokajające komunikaty podawało także Ministerstwo Zdrowia. - Z zebranych przez nas informacji wynika, że szczepionka jest jeszcze dostępna w części przychodni oraz mniej więcej w co drugiej aptece w kraju. Także jedna z firm zadeklarowała, że w ciągu kilku dni sprowadzi dodatkowe 100 tys. dawek. Inne firmy rozważają podobne działania - mówił Olechno.
Problem jednak w tym, że firmy nie mają już szczepionek produkowanych na polski rynek (zgodnie z prawem muszą być w opakowaniach z ulotkami po polsku). To znaczy, że trzeba je sprowadzać w ramach tzw. importu docelowego, a to trwa dłużej niż zwykły import.
Ja się dowiedzieliśmy, w aptekach i hurtowniach zaczyna brakować także leków zwalczających wirusa grypy.
Polecamy: Maseczki na grypę? W aptekach braki, w hurtowniach pustki
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


