Maseczki na grypę? W aptekach braki, w hurtowniach pustki
2009-11-02
, aktualizacja: 03.11.2009 10:07
Obrazki z Ukrainy spowodowały, że wielu mieszkańców naszego regionu chciało w poniedziałek kupić maseczki w aptekach
W poniedziałkowy poranek tłumnie ruszyliśmy do aptek po maseczki ochronne. Ale nie mają ich nawet hurtownie.
ZOBACZ TAKŻE
- Przez grypę szkolne wigilie będą bez zbędnych czułości (12-12-09, 17:26)
- Szpital nie przyjmuje. 4 lekarzy chorych na A/H1N1 (03-12-09, 11:15)
- Świński wirus atakuje mózgi i tracimy zdrowy rozsądek (19-11-09, 21:50)
- W górach zamknięto szkołę. Z powodu epidemii grypy (16-11-09, 19:55)
- A/H1N1 na Śląsku. Kobieta leży w chorzowskim szpitalu (05-11-09, 09:58)
- Piecha: Działania rządu mogą być spóźnione (03-11-09, 08:53)
- Specjalista radzi: najlepiej zaszczepić się na zwykłą grypę (02-11-09, 17:05)
- Brakuje szczepionek dla niemowląt. Chyba że ktoś zapłaci (28-10-09, 21:08)
Apteka Pharmac przy ul. 3 Maja w Katowicach to jedno z nielicznych miejsc, gdzie można było wczoraj dostać maseczki. Ale tylko przez kilkanaście minut, bo zapas 50 sztuk szybko się rozszedł. - Przez weekend ludzie chyba śledzili doniesienia z Ukrainy i oglądali ludzi z maseczkami na twarzach. Stąd ten popyt. Inne środki przeciwgrypowe też sprzedają się bardzo dobrze, w końcu jesteśmy w środku sezonu grypowego - mówi farmaceuta Paweł Watoła.
Tuż za rogiem, w aptece Pharmavit przy ul. Stawowej, ludzie też od rana pytają o maseczki. - Niestety, musimy ich odsyłać z kwitkiem. Na dodatek w hurtowni, która nas zaopatruje, też nie ma masek - rozkłada ręce Jacek Konieczny z Pharmavitu.
Tak samo jest w innych miastach. Dorota Brożek z apteki Pod Ikarem w Gliwicach sytuację porównuje do kwietnia, kiedy świńska grypa zaatakowała po raz pierwszy. - Wtedy maseczki też były nie do dostania - mówi.
Pracownicy sosnowieckiej hurtowni leków Prosper potwierdzają, że od rana urywają się telefony w sprawie maseczek. Nikt nie wie, kiedy przyjdzie dostawa. - Proszę dzwonić w ciągu tygodnia - usłyszeliśmy w słuchawce. W katowickiej hurtowni Farmacol pracownica działu sprzedaży uprzedza też pytanie o przeciwgrypowy preparat tamiflu. - Obydwie rzeczy już się skończyły. Może jeszcze dzisiaj wieczorem będzie jakaś dostawa, ale nie mogę niczego obiecać - wyjaśnia.
W Wojewódzkim Inspektoracie Farmaceutycznym właśnie trwa liczenie zapasów maseczek w województwie. - Wysłaliśmy zapytania w tej sprawie do hurtowni. Spokojnie, nawet jeśli maseczek nie ma w hurtowniach leków, to na pewno są w hurtowniach sprzętu medycznego - uspokaja Izabella Majewska, szefowa WIF. Do godz. 13 pracownicy WIF obliczyli, że w naszym regionie jest około 600 tys. maseczek. - Do wtorku powinniśmy zebrać dokładne dane, wtedy poprosimy aptekarzy i hurtowników, żeby uzupełnili zapasy - dodaje Majewska.
Jednak zapasy, które mają dostawcy sprzętu medycznego, nie zawsze są dostępne dla aptek. - Mamy około 300 tys. maseczek, ale nie są na sprzedaż. To zabezpieczenia kontraktów, które mamy podpisane ze szpitalami. Możemy z tego zapasu sprzedać zaledwie kilka tysięcy sztuk. Następną dostawę, 3-5 mln sztuk, będziemy mieli około 20 listopada - mówi Marek Mazurkiewicz, dyrektor sprzedaży w Górnośląskiej Centrali Zaopatrzenia Medycznego "Zarys". Przyznaje, że ostatnie doniesienia z Ukrainy już wpłynęły na ceny maseczek. - To produkt, którego produkcję opanowali Chińczycy. Teraz żądają dwa razy wyższych cen - mówi Mazurkiewicz.
Grzegorz Hudzik, wojewódzki inspektor sanitarny, przestrzega, że maseczka to tylko mechaniczna bariera przed wirusami i bakteriami. - Na pewno zmniejsza ryzyko zarażenia, ale epidemii nie zatrzyma. Poza tym trwałość jej użycia jest krótka. Kiedy np. zakładamy maseczkę przed wejściem do autobusu, zaraz po wyjściu powinniśmy ją wyrzucić. I najważniejsza rzecz. Maseczki powinny nosić osoby, które już chorują. Wtedy jest o wiele mniejsze prawdopodobieństwo, że zarażą innych - mówi Hudzik.
Tuż za rogiem, w aptece Pharmavit przy ul. Stawowej, ludzie też od rana pytają o maseczki. - Niestety, musimy ich odsyłać z kwitkiem. Na dodatek w hurtowni, która nas zaopatruje, też nie ma masek - rozkłada ręce Jacek Konieczny z Pharmavitu.
Tak samo jest w innych miastach. Dorota Brożek z apteki Pod Ikarem w Gliwicach sytuację porównuje do kwietnia, kiedy świńska grypa zaatakowała po raz pierwszy. - Wtedy maseczki też były nie do dostania - mówi.
Pracownicy sosnowieckiej hurtowni leków Prosper potwierdzają, że od rana urywają się telefony w sprawie maseczek. Nikt nie wie, kiedy przyjdzie dostawa. - Proszę dzwonić w ciągu tygodnia - usłyszeliśmy w słuchawce. W katowickiej hurtowni Farmacol pracownica działu sprzedaży uprzedza też pytanie o przeciwgrypowy preparat tamiflu. - Obydwie rzeczy już się skończyły. Może jeszcze dzisiaj wieczorem będzie jakaś dostawa, ale nie mogę niczego obiecać - wyjaśnia.
W Wojewódzkim Inspektoracie Farmaceutycznym właśnie trwa liczenie zapasów maseczek w województwie. - Wysłaliśmy zapytania w tej sprawie do hurtowni. Spokojnie, nawet jeśli maseczek nie ma w hurtowniach leków, to na pewno są w hurtowniach sprzętu medycznego - uspokaja Izabella Majewska, szefowa WIF. Do godz. 13 pracownicy WIF obliczyli, że w naszym regionie jest około 600 tys. maseczek. - Do wtorku powinniśmy zebrać dokładne dane, wtedy poprosimy aptekarzy i hurtowników, żeby uzupełnili zapasy - dodaje Majewska.
Jednak zapasy, które mają dostawcy sprzętu medycznego, nie zawsze są dostępne dla aptek. - Mamy około 300 tys. maseczek, ale nie są na sprzedaż. To zabezpieczenia kontraktów, które mamy podpisane ze szpitalami. Możemy z tego zapasu sprzedać zaledwie kilka tysięcy sztuk. Następną dostawę, 3-5 mln sztuk, będziemy mieli około 20 listopada - mówi Marek Mazurkiewicz, dyrektor sprzedaży w Górnośląskiej Centrali Zaopatrzenia Medycznego "Zarys". Przyznaje, że ostatnie doniesienia z Ukrainy już wpłynęły na ceny maseczek. - To produkt, którego produkcję opanowali Chińczycy. Teraz żądają dwa razy wyższych cen - mówi Mazurkiewicz.
Grzegorz Hudzik, wojewódzki inspektor sanitarny, przestrzega, że maseczka to tylko mechaniczna bariera przed wirusami i bakteriami. - Na pewno zmniejsza ryzyko zarażenia, ale epidemii nie zatrzyma. Poza tym trwałość jej użycia jest krótka. Kiedy np. zakładamy maseczkę przed wejściem do autobusu, zaraz po wyjściu powinniśmy ją wyrzucić. I najważniejsza rzecz. Maseczki powinny nosić osoby, które już chorują. Wtedy jest o wiele mniejsze prawdopodobieństwo, że zarażą innych - mówi Hudzik.
Polecamy: Prof. Witold Lukas: Najlepiej zaszczepić się na zwykłą grypę
- 32 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
18 głosów
-
Maseczki na grypę? W aptekach braki, w hurtowni...
n_magda
02.11.09, 22:39
Ten, kto chory powinien nosic...hehe. Noście maseczki, nie słuchajcie głupich komentarzy.Chory niech nosi i zdrowy również»
-
Maseczki na grypę? W aptekach braki, w hurtowni...
irus6
03.11.09, 08:07
maseczki tyle gadki o nich może ktoś w końcu powie jak je sensownie używaćprzecież jedna nie wystarczy:(»
-
Maseczki na grypę? W aptekach braki, w hurtowni...
korcia2000
03.11.09, 10:17
Wywieźliśmy na Ukrainę. Polacy mocny naród, wytrzymają bez masek!»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

