Maseczki na grypę? W aptekach braki, w hurtowniach pustki

Jacek Madeja
2009-11-02 , aktualizacja: 03.11.2009 10:07
A A A Drukuj
Obrazki z Ukrainy spowodowały, że wielu mieszkańców naszego regionu chciało w poniedziałek kupić maseczki w aptekach Fot. Sergei Chuzavkov/AP Obrazki z Ukrainy spowodowały, że wielu mieszkańców naszego regionu chciało w poniedziałek kupić maseczki w aptekach
W poniedziałkowy poranek tłumnie ruszyliśmy do aptek po maseczki ochronne. Ale nie mają ich nawet hurtownie.
Apteka Pharmac przy ul. 3 Maja w Katowicach to jedno z nielicznych miejsc, gdzie można było wczoraj dostać maseczki. Ale tylko przez kilkanaście minut, bo zapas 50 sztuk szybko się rozszedł. - Przez weekend ludzie chyba śledzili doniesienia z Ukrainy i oglądali ludzi z maseczkami na twarzach. Stąd ten popyt. Inne środki przeciwgrypowe też sprzedają się bardzo dobrze, w końcu jesteśmy w środku sezonu grypowego - mówi farmaceuta Paweł Watoła.

Tuż za rogiem, w aptece Pharmavit przy ul. Stawowej, ludzie też od rana pytają o maseczki. - Niestety, musimy ich odsyłać z kwitkiem. Na dodatek w hurtowni, która nas zaopatruje, też nie ma masek - rozkłada ręce Jacek Konieczny z Pharmavitu.

Tak samo jest w innych miastach. Dorota Brożek z apteki Pod Ikarem w Gliwicach sytuację porównuje do kwietnia, kiedy świńska grypa zaatakowała po raz pierwszy. - Wtedy maseczki też były nie do dostania - mówi.

Pracownicy sosnowieckiej hurtowni leków Prosper potwierdzają, że od rana urywają się telefony w sprawie maseczek. Nikt nie wie, kiedy przyjdzie dostawa. - Proszę dzwonić w ciągu tygodnia - usłyszeliśmy w słuchawce. W katowickiej hurtowni Farmacol pracownica działu sprzedaży uprzedza też pytanie o przeciwgrypowy preparat tamiflu. - Obydwie rzeczy już się skończyły. Może jeszcze dzisiaj wieczorem będzie jakaś dostawa, ale nie mogę niczego obiecać - wyjaśnia.

W Wojewódzkim Inspektoracie Farmaceutycznym właśnie trwa liczenie zapasów maseczek w województwie. - Wysłaliśmy zapytania w tej sprawie do hurtowni. Spokojnie, nawet jeśli maseczek nie ma w hurtowniach leków, to na pewno są w hurtowniach sprzętu medycznego - uspokaja Izabella Majewska, szefowa WIF. Do godz. 13 pracownicy WIF obliczyli, że w naszym regionie jest około 600 tys. maseczek. - Do wtorku powinniśmy zebrać dokładne dane, wtedy poprosimy aptekarzy i hurtowników, żeby uzupełnili zapasy - dodaje Majewska.

Jednak zapasy, które mają dostawcy sprzętu medycznego, nie zawsze są dostępne dla aptek. - Mamy około 300 tys. maseczek, ale nie są na sprzedaż. To zabezpieczenia kontraktów, które mamy podpisane ze szpitalami. Możemy z tego zapasu sprzedać zaledwie kilka tysięcy sztuk. Następną dostawę, 3-5 mln sztuk, będziemy mieli około 20 listopada - mówi Marek Mazurkiewicz, dyrektor sprzedaży w Górnośląskiej Centrali Zaopatrzenia Medycznego "Zarys". Przyznaje, że ostatnie doniesienia z Ukrainy już wpłynęły na ceny maseczek. - To produkt, którego produkcję opanowali Chińczycy. Teraz żądają dwa razy wyższych cen - mówi Mazurkiewicz.

Grzegorz Hudzik, wojewódzki inspektor sanitarny, przestrzega, że maseczka to tylko mechaniczna bariera przed wirusami i bakteriami. - Na pewno zmniejsza ryzyko zarażenia, ale epidemii nie zatrzyma. Poza tym trwałość jej użycia jest krótka. Kiedy np. zakładamy maseczkę przed wejściem do autobusu, zaraz po wyjściu powinniśmy ją wyrzucić. I najważniejsza rzecz. Maseczki powinny nosić osoby, które już chorują. Wtedy jest o wiele mniejsze prawdopodobieństwo, że zarażą innych - mówi Hudzik.

Polecamy: Prof. Witold Lukas: Najlepiej zaszczepić się na zwykłą grypę



Podziel się

  • 32 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów