Koncert Yes w Spodku dla dwóch tysięcy fanów
2009-10-31
, aktualizacja: 31.10.2009 10:16
Na koncercie było tylko 2 tysiące fanów, ale paradoksalnie to właśnie sprawiło, że jego atmosfera była niepowtarzalna
Dwa tysiące fanów przyszło w piątek do katowickiego Spodka na koncert brytyjskiej grupy Yes. Siedzieli na krzesłach na płycie hali i słuchali wirtuozerskiej gry legendarnych muzyków.
ZOBACZ TAKŻE
- Scorpions wystąpi w Zabrzu dwa razy. Dzień po dniu (12-11-09, 10:30)
- Chcesz kupić bilet do Spodka? Ustaw się do przyczepy (25-10-09, 19:36)
- Jean-Michel Jarre rozpali w marcu Spodek (01-09-09, 19:01)
W Yes gra dziś trzech muzyków z klasycznego składu: gitarzysta Steve Howe, basista Chris Squire i perkusista Alan White. Klawiszowca Ricka Wakemana zastąpił jego syn, Oliver.
Bardziej odczuwalny był jednak brak założyciela i wokalisty grupy, Jona Andersona. Zatrudniony na jego miejsce Kanadyjczyk Benoit David potrafi śpiewać, jest sympatyczny (starał się zapowiadać piosenki po polsku, żartował), ale nie ma charyzmy Andersona. Paradoksalnie ta nieobecność miała jednak pewne plusy - mogliśmy usłyszeć piosenki z płyty "Drama", jedynej w dorobku Yes, na której Anderson nie śpiewał i których nigdy nie wykonywał na żywo.
W repertuarze nie zabrakło wielkiego hitu lat 80. "Owner of a Lonely Heart", ale przeważały utwory z wczesnych lat 70., głównie z płyt "Fragile" i "The Yes Album" . Precyzja muzyków robiła wrażenie - z największą pasją łączył ją Howe. Jego solo w "Yours Is No Disgrace" było jednym z najmocniejszych momentów całego koncertu.
Bardziej odczuwalny był jednak brak założyciela i wokalisty grupy, Jona Andersona. Zatrudniony na jego miejsce Kanadyjczyk Benoit David potrafi śpiewać, jest sympatyczny (starał się zapowiadać piosenki po polsku, żartował), ale nie ma charyzmy Andersona. Paradoksalnie ta nieobecność miała jednak pewne plusy - mogliśmy usłyszeć piosenki z płyty "Drama", jedynej w dorobku Yes, na której Anderson nie śpiewał i których nigdy nie wykonywał na żywo.
W repertuarze nie zabrakło wielkiego hitu lat 80. "Owner of a Lonely Heart", ale przeważały utwory z wczesnych lat 70., głównie z płyt "Fragile" i "The Yes Album" . Precyzja muzyków robiła wrażenie - z największą pasją łączył ją Howe. Jego solo w "Yours Is No Disgrace" było jednym z najmocniejszych momentów całego koncertu.
- 16 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Yes zagrał w Spodku
tormann
30.10.09, 23:53
Dla mnie szczytowym punktem był "Machine Messiah". Widać było, że muzycybardzo przeżywają ten utwór, szczególnie Steve. Piękny wieczór w Spodku.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter




więcej zdjęć