Koncert Yes w Spodku dla dwóch tysięcy fanów

mao
2009-10-31 , aktualizacja: 31.10.2009 10:16
A A A Drukuj
Na koncercie było tylko 2 tysiące fanów, ale paradoksalnie to właśnie sprawiło, że jego atmosfera była niepowtarzalna Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc Na koncercie było tylko 2 tysiące fanów, ale paradoksalnie to właśnie sprawiło, że jego atmosfera była niepowtarzalna
Dwa tysiące fanów przyszło w piątek do katowickiego Spodka na koncert brytyjskiej grupy Yes. Siedzieli na krzesłach na płycie hali i słuchali wirtuozerskiej gry legendarnych muzyków.
Koncert zespołu Yes w Spodku
Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc
Koncert zespołu Yes w Spodku
Koncert zespołu Yes w Spodku
Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc
Koncert zespołu Yes w Spodku
W Yes gra dziś trzech muzyków z klasycznego składu: gitarzysta Steve Howe, basista Chris Squire i perkusista Alan White. Klawiszowca Ricka Wakemana zastąpił jego syn, Oliver.

Bardziej odczuwalny był jednak brak założyciela i wokalisty grupy, Jona Andersona. Zatrudniony na jego miejsce Kanadyjczyk Benoit David potrafi śpiewać, jest sympatyczny (starał się zapowiadać piosenki po polsku, żartował), ale nie ma charyzmy Andersona. Paradoksalnie ta nieobecność miała jednak pewne plusy - mogliśmy usłyszeć piosenki z płyty "Drama", jedynej w dorobku Yes, na której Anderson nie śpiewał i których nigdy nie wykonywał na żywo.

W repertuarze nie zabrakło wielkiego hitu lat 80. "Owner of a Lonely Heart", ale przeważały utwory z wczesnych lat 70., głównie z płyt "Fragile" i "The Yes Album" . Precyzja muzyków robiła wrażenie - z największą pasją łączył ją Howe. Jego solo w "Yours Is No Disgrace" było jednym z najmocniejszych momentów całego koncertu.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

  • Yes zagrał w Spodku tormann 30.10.09, 23:53

    Dla mnie szczytowym punktem był "Machine Messiah". Widać było, że muzycybardzo przeżywają ten utwór, szczególnie Steve. Piękny wieczór w Spodku.»