To mit, że górnicy nie chcą prywatyzacji kopalń!

Tomasz Głogowski
2009-10-28 , aktualizacja: 28.10.2009 14:37
A A A Drukuj
Z ostatniego badania TNS OBOP wynika, że zwolenników prywatyzacji kopalń jest na Śląsku więcej niż w innych regionach kraju. - Górnicy na własne oczy przekonali się, że kopalnie potrzebują pieniędzy na inwestycje - tłumaczą eksperci.
Po katastrofie w kopalni Wujek-Śląsk, w której zginęło 20 górników, TNS OBOP postanowił sprawdzić, jak Polacy postrzegają górników i całą branżę węglową. Okazało się, że nie jest tak źle. PAP, która przeanalizowała raport, poinformowała, że 82 proc. badanych stwierdziło, że zawód górnika zasługuje na większy szacunek niż inne zawody, a 88 proc. ankietowanych zgodziło się z hasłem, że "węgiel to nasze bogactwo narodowe".

O ile te odpowiedzi - biorąc jeszcze pod uwagę emocje po katastrofie w kopalni Wujek-Śląsk - nie są zaskakujące, to już inaczej przedstawia się sprawa związana z prywatyzacją śląskich kopalń. Okazało się, że na Śląsku zwolenników takiego rozwiązania jest więcej (40 proc.) niż w innych regionach kraju (33 proc.)! To fenomen, bo do tej pory Śląsk był postrzegany jako bastion przeciwników prywatyzacji spółek państwowych, a w szczególności kopalń. Podobnie przedstawiano samych górników, którzy w większości referendów organizowanych przez związki zawodowe (poza referendum w Katowickim Holdingu Węglowym) zawsze byli przeciwko prywatyzacji górnictwa. Co się zatem zmieniło?

Wacław Czerkawski, wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce, mówi, że przełom nastąpił w tym roku po udanym wprowadzeniu na giełdę lubelskiej kopalni Bogdanka. To był ogromny sukces - na wzroście kursu akcji kopalnia zarobiła ponad 500 mln zł, które zamierza przeznaczyć na rozwój ścian wydobywczych. Skorzystali też sami górnicy, którym przypadło 15 proc. akcji. - Bogdanka znalazła się na giełdzie i świat się nie zawalił. Kopalnia dalej istnieje, nie przejął jej żaden prywaciarz, a ludzie mają pracę. To zmieniło nastawienie części górników do prywatyzacji - przyznaje Czerkawski. Dodaje, że związki zawodowe nigdy nie były przeciwko takim rozwiązaniom. Podkreśla, że domagały się tylko, by pakiet większościowy spółek węglowych pozostał w rękach skarbu państwa. - I tego postulatu nigdy nie odpuścimy - zastrzega związkowiec.

Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo, nie jest zaskoczony wynikami badania opinii publicznej, bo jego zdaniem mieszkańcy Śląska patrzą na kopalnie przez pryzmat pracy i inwestycji, a reszta kraju przez pryzmat polityki. - Ktoś, kto mieszka daleko od Śląska, łatwo daje się złapać na hasła o grabieży majątku narodowego. A górnicy już zrozumieli, że bez pieniędzy kopalnie nie mają żadnych szans na rozwój. Państwowy nadzór nad branżą - poza zastojem i biernością - niczego już nie wnosi - mówi Markowski.

Zgadza się z tym Jan Chojnacki, prezes prywatnej kopalni Siltech w Zabrzu, który zapewnia, że gdyby górnikom rzeczowo przedstawić wszystkie "za" i "przeciw", to zwolenników prywatyzacji byłoby jeszcze więcej.

Chojnacki: - Prywatny właściciel bardziej dba o zakład, bo od tego zależy również jego życie. To jak z kierowcą ciężarówki. Właściciel prywatnego auta będzie jeździł ostrożnie, a państwowego zaliczał wszystkie dziury.

Niestety, wygląda na to, że nawet coraz lepsze nastawienie górników do prywatyzacji nie przyspieszy tego procesu. Dwie z naszych spółek węglowych - Katowicki Holding Węglowy oraz Jastrzębska Spółka Węglowa - już dawno miały być notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych. Kryzys pogrzebał jednak te plany. W efekcie nie wiadomo, kiedy - a nawet czy w ogóle - spółki te zostaną częściowo sprywatyzowane.

Polecamy: Górnicy będą testować żaroodporną bieliznę



Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • To mit, że górnicy nie chcą prywatyzacji kopalń! valana 28.10.09, 19:13

    Ja tam nie widzę, by było się czym ekscytować. Przecież oni tak naprawdę niechcą żadnych istotnych zmian- bo skoro żądają, by państwo nadal miało udziałwiększościowy, to co to zmienia? Dalej»