Szkoły chcą radosnych toalet zamiast placów zabaw
2009-10-27
, aktualizacja: 27.10.2009 12:12
- Co dzieciom po huśtawkach i klockach, skoro nie mogą wygodnie zrobić siusiu? - pytają posłowie i proponują, żeby pieniądze z ministerialnego programu "Radosna szkoła" dyrektorzy mogli wydać także na remonty toalet
ZOBACZ TAKŻE
- Mali rybniczanie wybiorą zawód już w... przedszkolu (07-01-10, 21:58)
- Dzieci mało mają z góry grosza, bo trzeba ją policzyć (19-11-09, 21:53)
- Komentarz: Masz tu klocki i siedź cicho (26-10-09, 22:21)
- Trzylatki w przedszkolu będą ćwiczyć jogę, aerobik i taniec (24-10-09, 17:40)
- Interaktywne rogaliki zachęcają do nauki j. francuskiego (16-10-09, 00:07)
- Na piątkach z matematyki można nieźle zarobić (12-10-09, 12:39)
- Ani jedna szkoła nie dostanie placu zabaw (11-10-09, 22:33)
- Szkoły nie chcą latających po klasach marchewek (07-10-09, 12:53)
Na wyposażenie "Krain sprawności i zdrowia na słońce" oraz "Krain sprawności i zdrowia na deszcz" Ministerstwo Edukacji Narodowej obiecało podstawówkom prawie 1,3 miliarda zł. Kwota ta przez sześć lat ma trafiać do kolejnych placówek, które mogą liczyć nawet na ponad 115 tys. zł na zewnętrzny plac z drabinkami, równoważniami, huśtawkami i ściankami wspinaczkowymi oraz na 12 tys. zł na miękkie klocki, piłki i inne zabawki edukacyjne do wewnętrznych bawialni. Wszystko po to, żeby szkoły stały się przyjaźniejsze dla sześciolatków, które - na razie dobrowolnie, a już za trzy lata obowiązkowo - mają iść do pierwszych klas.
Pierwsze dotacje na bawialnie trafiły do szkół w tym miesiącu. Dostały je 353 podstawówki z naszego województwa. Pieniędzy na place zabaw na razie zabrakło. Do połowy października dyrektorzy mieli czas na składanie wniosków w drugiej edycji. Tymczasem 10 dni później posłowie z dwóch komisji: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej przyjęli poprawkę do przyszłorocznej ustawy budżetowej, która zakłada, że 150 milionów z rezerwy przeznaczonej na realizację "Radosnej szkoły" będzie mogło zostać wydane nie tylko na zabawki, ale też np. na dostosowanie szkolnych budynków do potrzeb najmłodszych. - Nie powinno być tak, że my narzucamy, jak te pieniądze dyrektorzy i samorządowcy mają wykorzystać. A co, jeśli w jakiejś gminie dyrektor ma już plac zabaw, ale brakuje mu pieniędzy np. na remont toalet? - pytała posłanka Krystyna Łybacka, która zgłosiła poprawkę.
Przyklasnęła jej większość posłów, a także dyrektorzy podstawówek. - Toalety w mojej szkole to horror. Nie dość, że najmłodsi uczniowie muszą wdrapywać się na wysokie muszle, to jeszcze ze ścian odpadają kafelki i jest grzyb - mówi dyrektorka z Dąbrowy Górniczej.
Rozumie jednak, dlaczego MEN woli płacić za place zabaw niż za remonty. - To populistyczna decyzja. Nowymi placami zręczniej się chwalić w mediach. A jaki dziennikarz napisze o nowej toalecie? - pyta.
Dyrektorzy mają długie listy także innych pilnych sprawunków. - Nasza szkoła leży w ścisłej zabudowie w centrum miasta, nie mamy więc boiska, na którym mógłby stanąć plac zabaw. Ale pieniądze przydałyby się np. na odnowienie dwóch małych wewnętrznych dziedzińców. Na otaczających je murach, po odświeżeniu, dzieci mogłyby malować kredą, a na środku sadzić kwiatki - snuje plany Barbara Gattnar, dyrektorka katowickiej SP nr 1, która chętnie sięgnęłaby także po kasę na wymianę okien, drzwi czy malowanie sal.
Magdalena Leśniak, dyrektorka sosnowieckiej SP nr 19 też uważa, że sami zainteresowani najlepiej znają własne potrzeby, a narzucanie z góry, co szkoły powinny sobie kupić, bywa czasem "uszczęśliwianiem na siłę".
Justyna Sadlak z biura prasowego MEN-u studzi jednak emocje. - Słyszałam o propozycji posłów, ale na razie żadne zmiany w "Radosnej szkole" nie zostały wprowadzone. Przypominam, że to projekt rządowy, zatem tylko rząd może modyfikować jego założenia - mówi Sadlak.
Pierwsze dotacje na bawialnie trafiły do szkół w tym miesiącu. Dostały je 353 podstawówki z naszego województwa. Pieniędzy na place zabaw na razie zabrakło. Do połowy października dyrektorzy mieli czas na składanie wniosków w drugiej edycji. Tymczasem 10 dni później posłowie z dwóch komisji: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej przyjęli poprawkę do przyszłorocznej ustawy budżetowej, która zakłada, że 150 milionów z rezerwy przeznaczonej na realizację "Radosnej szkoły" będzie mogło zostać wydane nie tylko na zabawki, ale też np. na dostosowanie szkolnych budynków do potrzeb najmłodszych. - Nie powinno być tak, że my narzucamy, jak te pieniądze dyrektorzy i samorządowcy mają wykorzystać. A co, jeśli w jakiejś gminie dyrektor ma już plac zabaw, ale brakuje mu pieniędzy np. na remont toalet? - pytała posłanka Krystyna Łybacka, która zgłosiła poprawkę.
Przyklasnęła jej większość posłów, a także dyrektorzy podstawówek. - Toalety w mojej szkole to horror. Nie dość, że najmłodsi uczniowie muszą wdrapywać się na wysokie muszle, to jeszcze ze ścian odpadają kafelki i jest grzyb - mówi dyrektorka z Dąbrowy Górniczej.
Rozumie jednak, dlaczego MEN woli płacić za place zabaw niż za remonty. - To populistyczna decyzja. Nowymi placami zręczniej się chwalić w mediach. A jaki dziennikarz napisze o nowej toalecie? - pyta.
Dyrektorzy mają długie listy także innych pilnych sprawunków. - Nasza szkoła leży w ścisłej zabudowie w centrum miasta, nie mamy więc boiska, na którym mógłby stanąć plac zabaw. Ale pieniądze przydałyby się np. na odnowienie dwóch małych wewnętrznych dziedzińców. Na otaczających je murach, po odświeżeniu, dzieci mogłyby malować kredą, a na środku sadzić kwiatki - snuje plany Barbara Gattnar, dyrektorka katowickiej SP nr 1, która chętnie sięgnęłaby także po kasę na wymianę okien, drzwi czy malowanie sal.
Magdalena Leśniak, dyrektorka sosnowieckiej SP nr 19 też uważa, że sami zainteresowani najlepiej znają własne potrzeby, a narzucanie z góry, co szkoły powinny sobie kupić, bywa czasem "uszczęśliwianiem na siłę".
Justyna Sadlak z biura prasowego MEN-u studzi jednak emocje. - Słyszałam o propozycji posłów, ale na razie żadne zmiany w "Radosnej szkole" nie zostały wprowadzone. Przypominam, że to projekt rządowy, zatem tylko rząd może modyfikować jego założenia - mówi Sadlak.
Polecamy: Masz tu dziecko klocki i siedź cicho
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

