Czarne chmury zbierają się nad śląskimi szpitalami

Judyta Watoła
2009-10-23 , aktualizacja: 23.10.2009 11:59
A A A Drukuj
Wojewódzki Szpital Chirurgii Urazowej w Piekarach zwyciężył w rankingu Fot. GRZEGORZ CELEJEWSKI / AG Wojewódzki Szpital Chirurgii Urazowej w Piekarach zwyciężył w rankingu "Rzeczpospolitej"
Trzy najlepsze szpitale jednospecjalistyczne w Polsce działają na Śląsku. To świetna wiadomość. Cieszmy się nią póki czas, bo nad naszymi szpitalami zbierają się właśnie czarne chmury.
Wojewódzki Szpital Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich to - według rankingu "Rzeczpospolitej" - najlepszy szpital w województwie śląskim, a jednocześnie najlepszy szpital monospecjalistyczny w kraju. Drugie miejsce w tej samej kategorii zajęło Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, a trzecie - Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Ktoś może powiedzieć, że rankingom nie należy do końca wierzyć. Zgoda. Ale po pierwsze, we wspomnianym rankingu brano pod uwagę wszystko - od satysfakcji pacjentów i jakości ich leczenia, po sytuacją finansową szpitali i to jak szybko unowocześniają swój sprzęt. Po drugie, zwycięskie szpitale są od lat w czołówkach rankingów, nie tylko "Rzeczpospolitej", ale i innych pism. Dlatego "śląska trójka" na szpitalnym podium jest powodem do dumy.

Cieszmy się tym póki czas, bo nad naszymi szpitalami zbierają się właśnie czarne chmury. W porównaniu do placówek w innych częściach kraju, np. w Warszawie, zawsze miały pod górkę. Śląska Kasa Chorych za czasów Andrzeja Sośnierza była co najmniej skąpa. Kontraktowała dużo zabiegów, ale za niską cenę. Sośnierza wyrzucono, niskie stawki zostały. Ponieważ porad i operacji mimo wszystko dalej mieliśmy więcej od innych, uznano więc, że trzeba nam zabrać trochę pieniędzy i rzucić je gdzieś indziej. Ówczesny prezes NFZ (a dziś szef MSWiA) Jerzy Miller sam mi to tłumaczył "sprawiedliwym dostępem" do leczenia. Efekt był taki, że w innych województwach płacono za ponadlimitowe plomby, podczas gdy u nas brakowało pieniędzy nawet na zabiegi ratujące życie.

Stawki za leczenie wyrównano całkiem niedawno. Szpitale w województwie trochę się "odkuły". Dobry był dla nich szczególnie miniony rok - NFZ zapłacił niemal za wszystkich chorych, jakich przyjęły. Te dobre czasy szybko się jednak skończyły. Teraz w funduszu panuje bieda. NFZ zapowiadał twardo, że za dodatkowo przyjętych pacjentów (ponad limit wyznaczony w kontrakcie) nie zapłaci. Mimo to tylko w ostatnich tygodniach do śląskiego oddziału spłynęło ze szpitali ponad 70 wniosków o renegocjacje kontraktów.

- Dziennie przychodzi do sekretariatu kilku, kilkunastu pacjentów. Robią awantury, bo nie chcemy ich przyjąć na oddział, nie chcemy zrobić na przykład tomografii. Kontrakt się skończył. Możemy co najwyżej zapisać ich na przyszły rok. Ustępujemy jednak nielicznym, bo jak tu odesłać człowieka, który ma podejrzenie nowotworu - mówi dr Ryszard Batycki, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Bielsku-Białej.

Z danych urzędu marszałkowskiego wynika, że rosną długi 11 największych szpitali w województwie - najpilniejsze do spłacenia zobowiązania wymagalne urosły z 85 mln zł w końcu grudnia 2008 roku do 108 mln zł w końcu sierpnia tego roku.

Niestety - dalej będzie już tylko gorzej. Maleją wpływy ze składek zdrowotnych, bo jest kryzys. NFZ zaciska pasa. Stawki zaproponowane przez fundusz na przyszły rok budzą popłoch wśród dyrektorów.

Najbardziej drastyczne obniżki (do 40 proc. za niektóre procedury) dotkną między innymi ortopedię i kardiologię, czyli największe śląskie "gwiazdy". Wszystko to odbije się na pacjentach - cięcie kontraktów dla szpitali oznacza bowiem, że więcej chorych stanie w kolejkach do leczenia. Będą mogli pocieszać się tylko jednym - czekają na leczenie u najlepszych z najlepszych.

Polecamy: Prof. Tatiana Gierek: Proszę tak do mnie nie krzyczeć



Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

  • Czarne chmury zbierają się nad śląskimi szpitalami marian.65 10.11.09, 21:22

    Ciekawe jak będą wyglądać te nasze ledwo zipiące szpitale gdy zawita do nas epidemia świńskiej grypy na taką skalę jak u sąsiadów,i gdy będą musiały przyjąć wielkie rzesze zakaźnie chorych »