http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Katowice >  Wiadomości Katowice >  Archiwum

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Katowice - Gazeta.pl

Prosta historia: David Lynch przyjeżdża do Katowic

Łukasz Kałębasiak
2009-10-20, ostatnia aktualizacja 2009-10-21 15:47

To już pewne. Reżyser "Miasteczka Twin Peaks" i "Blue velvet" pojawi się u nas w roli artysty plastyka. 25 listopada w ramach festiwalu Ars Cameralis ma otworzyć w Rondzie Sztuki wystawę swoich litografii i fotografii. Na Śląsk przyciągnął go przemysł i Hans Bellmer

David Lynch
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
David Lynch
- Kulisy zaproszenia do Katowic Davida Lyncha można nazwać "Prostą historią" - Marek Zieliński, dyrektor Instytucji Kultury "Ars Cameralis", robi aluzję do jednego z ostatnich filmów znanego reżysera. Ale droga do Lyncha wcale nie była prosta. Pierwszym ogniwem w tym łańcuchu był Jean-Michel Alberola, francuski artysta zaproszony na poprzedni festiwal. Za jego namową Ars Cameralis wydała po polsku traktat renesansowego myśliciela Etienne'a de la Boetie. Alberola był nim zachwycony.

Alberola nie omieszkał chwalić Ars Cameralis także wśród przyjaciół z paryskiego atelier Item Editions. To oficyna wydająca grafiki i książki artystyczne o ogromnych tradycjach. Przy rue Montparnasse tworzyli kiedyś Picasso i Matisse. Teraz wpada tam pracować nad litografiami także David Lynch. Każdy jego fan wie, że reżyser zaczynał karierę od malarstwa. Wpatrując się kiedyś w postać na swoim obrazie, wyobraził sobie, że się porusza. Postanowił zacząć tworzyć animacje. Stąd był tylko krok do filmu.

Dzięki Alberoli i właścicielowi Item Editions Patrice'owi Forestowi doszło do spotkania Zielińskiego i rektora katowickiej ASP prof. Mariana Oslislo z amerykańskim reżyserem. - Lynch niewiele mówił. Ubrany w skórzany fartuch pracował nad litografią i palił papierosa za papierosem - wspomina spotkanie Zieliński. Prof. Oslislo kusił Lyncha śląskimi obiektami poprzemysłowymi, do których reżyser ma słabość. Zieliński opowiadał mu o Hansie Bellmerze. Ten niemiecki surrealista urodził się i dorastał w Katowicach. Okazało się, że Lynch nie znał jego twórczości, ale kiedy zobaczył kilka albumów, od razu się nim zachwycił. Z miejsca zgodził się na przyjazd i wystawę.

W ten sposób na liście jego najbliższych wystaw katowickie Rondo Sztuki znalazło się między Los Angeles, Paryżem a Moskwą. Lynch ma otworzyć wystawę 25 listopada, ale w Katowicach ma się zjawić dzień wcześniej. Pewności, czy otworzy, nie możemy mieć żadnej, bo Lynch robi to, co chce, a nie to, co musi. Na wernisażu swojej wystawy w Galeries Lafayette we wrześniu w Paryżu przyszedł po dwóch godzinach.

Kto będzie miał cierpliwość (i zaproszenie), ma szansę się z nim spotkać. - Bo żeby pomieścić wszystkich chętnych, musielibyśmy chyba zorganizować wernisaż w Spodku - żartuje Zieliński. W Ars Cameralis liczą, że uda się namówić Lyncha na wcześniejsze spotkanie, np. w Centrum Sztuki Filmowej. Na razie jednak agenci reżysera milczą na ten temat.

Dla wszystkich pozostaną jego grafiki i zdjęcia w bardzo filmowym klimacie, a wcześniej przegląd jego filmów. Zaś 26 listopada w kinoteatrze Rialto czeka nas koncert muzyki do filmu "Miasteczko Twin Peaks" w nowych aranżacjach.

Polecamy: Przyszłość grafiki leży w grach komputerowych





Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.6

15 głosów