Górnicy z holdingu będą testować żaroodporną bieliznę

Tomasz Głogowski
2009-10-19 , aktualizacja: 26.10.2009 16:34
A A A Drukuj
Górnicy w kopalni Sosnowiec fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Gazeta Górnicy w kopalni Sosnowiec
Katowicki Holding Węglowy chce przetestować ubrania ochronne, które ochroniłyby górników przed ciężkimi poparzeniami. Górnicy nie są zachwyceni tym pomysłem. - Na dole najlepiej się pracuje, gdy człowiek jest prawie goły - mówią.
Po wrześniowej tragedii w kopalni Wujek-Śląsk, która pochłonęła 20 ofiar, holding dał pracownikom działów bhp zielone światło: mogą szukać nowych rozwiązań, które uchronią górników przed poparzeniami. Pierwsze pomysły już się pojawiły. Jednym z nich jest zakup bielizny z włókien aramidowych. To rodzaj polimerów niezwykle odpornych na działanie wysokich temperatur. Wykorzystuje się je m.in. do produkcji kombinezonów strażackich, ubrań kierowców rajdowych i astronautów. Z takich koszulek korzystają już zresztą górnicy pracujący w czeskich kopalniach należących do spółki OKD.

- Skoro tam się sprawdziły, możemy wypróbować je u nas - przekonują przedstawiciele holdingu. Dlatego KHW zamierza w najbliższym czasie przetestować żaroodporne ubrania w kilku kopalniach.



Górnicy, z którymi wczoraj rozmawialiśmy, nie są jednak tym pomysłem zachwyceni. Przy wydobyciu ze względu na wysoką temperaturę i wilgotność większość ludzi i tak pracuje tylko w spodniach albo nawet w samych majtkach. - Nikt nie będzie tych koszulek używał, bo będą tylko przeszkadzać w robocie - uważa Mirosław, górnik z kopalni Wujek-Śląsk, jeden z lżej rannych podczas ostatniej katastrofy.

Eugeniusz Małobęcki, dyrektor zespołu bhp i szkolenia w KHW, ma 17-letnie doświadczenie ratownika górniczego i - jak twierdzi - nigdy nie kupiłby roboczego ubrania nieprzydatnego dla ludzi. - Dlatego nie mówimy o ciężkich kombinezonach, w jakich pracują strażacy, ale o lekkich strojach, które mogłyby zmniejszyć skalę oparzeń. Wiem, że tym pomysłem narażamy się na krytykę, ale bardziej boję się zarzutu, że nic nie robimy - mówi Małobęcki. Jeśli testy wypadną pomyślnie, górnicy będą mieli obowiązek noszenia tych strojów. Wtedy najtrudniejsze będzie przełamanie górniczej mentalności. - Tylko wtedy akcja będzie miała jakikolwiek sens - przekonuje Małobęcki.

Jak mówi dyrektor, koszulki z włókna aramidowego w odróżnieniu od tych z bawełny mogą przez kilka minut wytrzymać nawet 500-stopniową temperaturę. - To pozwoliłoby uniknąć najcięższych, ponad 90-procentowych oparzeń ciała i zwiększyć szanse rannych na przeżycie - uważa Małobęcki.

Żaroodporna bielizna nie jest jednak tania. Tylko koszulki kosztują od 200 do 400 zł, a można je prać około 150 razy. Dlatego holding poprosił o pomoc specjalistów z Centrum Naukowo-Badawczego Ochrony Przeciwpożarowej w Józefowie. - Sprawa nie będzie prosta, bo górnicy są w gorszej sytuacji niż strażacy, którzy mogą sobie pozwolić na noszenie kombinezonów ważących nawet osiem kilogramów. Na dole to niemożliwe, bo strój musi być wygodny i bardzo lekki. A nie wynaleziono jeszcze takiego ubrania, które w 100 procentach chroniłoby przed skutkami eksplozji metanu - mówi Mariusz Jaworski, specjalista z CNBOP.

Polecamy: Praca w kopalni zamiast wdowiego grosza



Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów