Górnicy chcą kupić sobie kopalnię Silesia. I mają szansę
2009-10-19
, aktualizacja: 19.10.2009 12:16
Czy 28 października górnicy kupią sobie kopalnię Silesia w Czechowicach-Dziedzicach? Okazuje się, że mają dużą szansę.
ZOBACZ TAKŻE
- To mit, że górnicy nie chcą prywatyzacji kopalń! (28-10-09, 14:36)
- Są chętni na Silesię, ale muszą poprawić dokumenty (28-10-09, 20:24)
- Czesi zapłacą za szkody górnicze na Śląsku Cieszyńskim (23-10-09, 13:13)
- Górnicy z holdingu będą testować żaroodporną bieliznę (19-10-09, 22:56)
Za niespełna dwa tygodnie Kompania Węglowa, która jest właścicielem czechowickiej kopalni Silesia, rozstrzygnie trzeci i ostatni już przetarg na jej sprzedaż. Tym razem do spółki węglowej wpłynęły dwie oferty, z których jedna pozostaje tajemnicą, a drugą złożyli sami górnicy, czyli stworzona przez nich spółka pracownicza Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia.
PGS powstało zaledwie miesiąc temu i na razie działa jako spółka w organizacji. Przystąpiło do niej 550 z liczącej 800 osób załogi kopalni Silesia. Większość pracowników wniosła minimalny wkład w wysokości 50 zł, ale część zdecydowała się na kupno większej liczby udziałów - nawet za 2 tys. zł. Co im to daje? Gdyby spółce pracowniczej udało się przejąć Silesię, udziałowcy, czyli zwykli górnicy, będą mieli prawo do podziału zysku wypracowanego przez zakład. - Przepuszczamy, że liczba udziałowców jeszcze wzrośnie, bo cały czas spływają kolejne podania - mówi Dariusz Dudek, szef zakładowej "Solidarności", która była pomysłodawcą stworzenia spółki pracowniczej.
Aby spółka miała szansę na wygranie przetargu, musi znaleźć inwestora strategicznego albo zaciągnąć kredyt bankowy. Biorąc pod uwagę, że na utrzymanie kopalni przy życiu potrzeba minimum 215 mln zł, w przypadku PGS bardziej realne wydaje się to pierwsze rozwiązanie. - Jest kilku potencjalnych inwestorów, nie tylko z polskim, ale zagranicznym kapitałem - zapewnia Dudek, ale nie chce zdradzić więcej szczegółów.
Jeszcze kilka miesięcy temu szanse górników na przejęcie Silesii byłyby minimalne, ale teraz sytuacja się zmieniła. Po tragedii w kopalni Wujek-Śląsk nawet wicepremier Waldemar Pawlak stwierdził, że szansą dla śląskich kopalń może być przede wszystkim prywatyzacja pracownicza. - My możemy być tego modelowym przykładem - przekonuje Dudek.
Nie wiadomo, czy do takich samych wniosków dojdzie komisja przetargowa, która oceni proponowaną przez inwestora cenę oraz plany inwestycyjne. Ważna będzie też gwarancja pracy dla wszystkich zatrudnionych w kopalni.
Silesia, którą najpierw chciała kupić szkocka grupa Gibson, a później koncern Enea, jest najmniejszą kopalnią wchodzącą w skład Kompanii Węglowej. Wydobywa od 200 do 500 ton węgla dziennie. To bardzo mało, biorąc pod uwagę, że najbardziej wydajne kopalnie dają 10 tys. ton węgla na dobę.
PGS powstało zaledwie miesiąc temu i na razie działa jako spółka w organizacji. Przystąpiło do niej 550 z liczącej 800 osób załogi kopalni Silesia. Większość pracowników wniosła minimalny wkład w wysokości 50 zł, ale część zdecydowała się na kupno większej liczby udziałów - nawet za 2 tys. zł. Co im to daje? Gdyby spółce pracowniczej udało się przejąć Silesię, udziałowcy, czyli zwykli górnicy, będą mieli prawo do podziału zysku wypracowanego przez zakład. - Przepuszczamy, że liczba udziałowców jeszcze wzrośnie, bo cały czas spływają kolejne podania - mówi Dariusz Dudek, szef zakładowej "Solidarności", która była pomysłodawcą stworzenia spółki pracowniczej.
Aby spółka miała szansę na wygranie przetargu, musi znaleźć inwestora strategicznego albo zaciągnąć kredyt bankowy. Biorąc pod uwagę, że na utrzymanie kopalni przy życiu potrzeba minimum 215 mln zł, w przypadku PGS bardziej realne wydaje się to pierwsze rozwiązanie. - Jest kilku potencjalnych inwestorów, nie tylko z polskim, ale zagranicznym kapitałem - zapewnia Dudek, ale nie chce zdradzić więcej szczegółów.
Jeszcze kilka miesięcy temu szanse górników na przejęcie Silesii byłyby minimalne, ale teraz sytuacja się zmieniła. Po tragedii w kopalni Wujek-Śląsk nawet wicepremier Waldemar Pawlak stwierdził, że szansą dla śląskich kopalń może być przede wszystkim prywatyzacja pracownicza. - My możemy być tego modelowym przykładem - przekonuje Dudek.
Nie wiadomo, czy do takich samych wniosków dojdzie komisja przetargowa, która oceni proponowaną przez inwestora cenę oraz plany inwestycyjne. Ważna będzie też gwarancja pracy dla wszystkich zatrudnionych w kopalni.
Silesia, którą najpierw chciała kupić szkocka grupa Gibson, a później koncern Enea, jest najmniejszą kopalnią wchodzącą w skład Kompanii Węglowej. Wydobywa od 200 do 500 ton węgla dziennie. To bardzo mało, biorąc pod uwagę, że najbardziej wydajne kopalnie dają 10 tys. ton węgla na dobę.
Polecamy: Eldorado? Koniec widełek dla górniczych pensji
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

