Mieszkanie szuka studenta. I jest coraz tańsze

Magdalena Warchala
2009-10-01 , aktualizacja: 01.10.2009 12:49
A A A Drukuj
Studencka kwatera w czasie sesji Fot.Tomasz Wiech / AG Studencka kwatera w czasie sesji
Komfortowe mieszkanie dla studenta jeszcze niedawno było trudnym do zrealizowania marzeniem. Rozbestwieni dużym popytem właściciele windowali ceny albo proponowali zakwaterowanie w garażu. Kryzys sprawił, że zaczęli ich cenić
Jeszcze rok temu właściciele przeprowadzali castingi na lokatorów, wypytując, skąd wezmą pieniądze na opłaty czy palą, a nawet czy mają partnerów. Niektórzy żądali obecności rodziców przy podpisywaniu umowy albo w ogóle odmawiali studentom, zastrzegając, że przyjmą tylko małżeństwa, bo te nie będą imprezować. Inni uznawali, że młody człowiek może mieszkać byle gdzie i proponowali wstawienie łóżka do garażu, piwnicy albo szopy.

Kryzys gospodarczy zmienił wszystko radykalnie i to teraz właściciele mieszkań na wynajem robią wszystko, żeby zwabić studentów. Na przykład wysokim standardem.

"Posiadamy do wynajęcia całkowicie nowe, luksusowe dwuosobowe apartamenty w centrum Ligoty, z lodówką, pralką, internetem, telewizją cyfrową, w nowym budynku (termin zakończenia budowy marzec 2009). Obiekt monitorowany całodobowo" - kusi jedno z ogłoszeń, w którym zaznaczono, że najmilej widzianymi lokatorami będą właśnie studenci. Cena: 600 zł od osoby.

"Do wynajęcia dwupokojowe mieszkanie położone przy ul. Powstańców w Katowicach. Po kapitalnym remoncie. W pobliżu Uniwersytet Śląski, Akademia Ekonomiczna i Akademia Muzyczna. Internet, satelita, zmywarka, lodówka, pralka. Cena: 2 tys. zł (może mieszkać 5 osób)" - zachęca inna oferta.

Dzwonię: - Czytałam, że jest internet, telewizja

- 30 kanałów, internet bezprzewodowy, można wziąć laptopa. Założyłam go na prośbę grupy, która tu ostatnio mieszkała. Mówili, że w akademikach to norma - zachęca właścicielka.

To właśnie rosnąca konkurencyjność akademików uświadomiła właścicielom mieszkań, że muszą w nie zainwestować. Janusz Mędrzyk, właściciel kawalerki na sosnowieckiej Pogoni, przyznaje wprost: - Odkąd Uniwersytet Śląski zaczął remontować swoje bursy, wyposażać pokoje w łazienki i aneksy kuchenne, zgłasza się do mnie coraz mniej chętnych. Dlatego w tym roku obniżyłem czynsz z 800 na 700 zł i wstawiłem do mieszkania stary komputer syna, bo nie każdy ma przecież laptopa - mówi Mędrzyk.

Marta Piasecka z jednego z katowickich biur pośrednictwa nieruchomości widzi jeszcze jedną przyczynę zmiany sytuacji studentów na rynku mieszkaniowym: - Ceny mieszkań spadają i właścicielom, którzy kupili je, by sprzedać z zyskiem, teraz się to nie opłaca. Poza tym kryzys spowodował, że banki nie udzielają już tak chętnie kredytów, a co za tym idzie, mniej jest klientów zainteresowanych kupnem mieszkania - mówi Piasecka. Aby lokal nie stał pusty i nie przynosił strat, trzeba go zatem szybko wynająć.

- Gdy w zeszłym roku szukałyśmy z koleżankami mieszkania w Gliwicach, musiałyśmy zapłacić właścicielce 500 zł, żeby zgodziła się wybrać właśnie nas. W tym roku bez trudu znalazłyśmy lepszy lokal: bliżej uczelni, tańszy, nowocześniej umeblowany. A nasza gospodyni prosiła nas, żebyśmy się nie wyprowadzały, to da nam rabat - śmieje się Angelika, studentka Politechniki Śląskiej.

Polecamy: UŚ weźmie się za kampus i zamknie ul. Bankową



Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy