Kołoczek
2009-09-28
, aktualizacja: 28.09.2009 18:30
Wprawdzie w tym miejscu pojawiły się już i maszkety, i kołocz, ale nikt jakoś dotąd nie wspomniał o jeszcze jednym cudzie sztuki cukierniczej. O kołoczku! Czekałem cierpliwie, aż w końcu postanowiłem naprawić to niedopatrzenie.
ZOBACZ TAKŻE
- Szukamy najpiękniejszego śląskiego słowa (28-06-09, 19:04)
Bo przecież - zgódźmy się - prawdopodobnie nie ma przyjemniejszego widoku niż pachnące kołoczki równiutko ułożone na blasze w małej piekarni. Ciepłe, mięciutkie, polukrowane, z makiem (te smakują mi najbardziej!), marmoladą, serem, posypką.
Kupujemy kilka (uwaga, prosimy o kołoczki, a nie o drożdżówki!), w porządnej piekarni nie wrzucą nam ich do foliowej torebki, tylko zapakują w papier. W domu układamy kołoczki na talerzu i jeszcze przez chwilę delektujemy się ich przecudnym widokiem. Świeży kołoczek z kawą, do tego lektura ulubionej gazety - kto wie, może to właśnie jest definicja szczęścia?
W swoich odczuciach upewniłem się po rozmowie ze znanym śląskim cukiernikiem Antonim Bończykiem.
- Kołoczek? Hmm, najlepszy jest taki jeszcze ciepły. Mnie najbardziej smakują te z posypką, a jak jeszcze posypka jest na maśle, to już w ogóle szkoda gadać - rozmarzył się mistrz Bończyk.
Wypiek kołoczka dla dobrego piekarza nie jest szczególnym wyzwaniem. - Wielu ludzi pamięta jeszcze, jak kołoczki piekły w kuchni nasze mamy i babcie. Potrzebne były mąka, tłuszcz, drożdże, jajko, trochę soli. No i co tam znalazło się pod ręką: ser, marmolada - wylicza Bończyk.
Do końca października czekać będziemy na listy naszych Czytelników - propozycję najpiękniejszego śląskiego słowa wraz z krótkim (nie dłuższym niż jedna strona formatu A4) uzasadnieniem. Listy można przesyłać na adres "Gazety Wyborczej" (43-110 Tychy, ul. Towarowa 4, z dopiskiem: "Konkurs na najpiękniejsze śląskie słowo"), a także doręczyć osobiście (w kopercie) do sekretariatu Muzeum Śląskiego w Katowicach przy al. Korfantego 3.
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 11 grudnia podczas uroczystości rozdania Cegieł "Gazety Wyborczej". Na autorów trzech najlepszych propozycji czekać będą nagrody pieniężne. Zwycięzca dostanie 500 złotych i 200-złotowy bon na zakupy w sklepie RTV-AGD.
Kupujemy kilka (uwaga, prosimy o kołoczki, a nie o drożdżówki!), w porządnej piekarni nie wrzucą nam ich do foliowej torebki, tylko zapakują w papier. W domu układamy kołoczki na talerzu i jeszcze przez chwilę delektujemy się ich przecudnym widokiem. Świeży kołoczek z kawą, do tego lektura ulubionej gazety - kto wie, może to właśnie jest definicja szczęścia?
W swoich odczuciach upewniłem się po rozmowie ze znanym śląskim cukiernikiem Antonim Bończykiem.
- Kołoczek? Hmm, najlepszy jest taki jeszcze ciepły. Mnie najbardziej smakują te z posypką, a jak jeszcze posypka jest na maśle, to już w ogóle szkoda gadać - rozmarzył się mistrz Bończyk.
Wypiek kołoczka dla dobrego piekarza nie jest szczególnym wyzwaniem. - Wielu ludzi pamięta jeszcze, jak kołoczki piekły w kuchni nasze mamy i babcie. Potrzebne były mąka, tłuszcz, drożdże, jajko, trochę soli. No i co tam znalazło się pod ręką: ser, marmolada - wylicza Bończyk.
Do końca października czekać będziemy na listy naszych Czytelników - propozycję najpiękniejszego śląskiego słowa wraz z krótkim (nie dłuższym niż jedna strona formatu A4) uzasadnieniem. Listy można przesyłać na adres "Gazety Wyborczej" (43-110 Tychy, ul. Towarowa 4, z dopiskiem: "Konkurs na najpiękniejsze śląskie słowo"), a także doręczyć osobiście (w kopercie) do sekretariatu Muzeum Śląskiego w Katowicach przy al. Korfantego 3.
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 11 grudnia podczas uroczystości rozdania Cegieł "Gazety Wyborczej". Na autorów trzech najlepszych propozycji czekać będą nagrody pieniężne. Zwycięzca dostanie 500 złotych i 200-złotowy bon na zakupy w sklepie RTV-AGD.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

