D. Kortko: Redaktor Katon i redaktor Katon
2009-09-24
, aktualizacja: 24.09.2009 10:56
Robert Siewiorek, redaktor "Polski. Dziennika Zachodniego" zatrząsł się z oburzenia po moim felietonie o cyrku mediów wokół tragedii w kopalni Wujek-Śląsk. Wytyka mi, że recenzuję cudze informacje, własnych nie dostarczając. Co ważnego przeczytaliśmy w "Gazecie" na temat katastrofy? - pyta.
ZOBACZ TAKŻE
- Kortko odpowiada szefowi TVN24: Róbcie swoje, szczęść Wam Boże (23-09-09, 16:24)
- Niech żyje telemetria! (23-09-09, 09:00)
Ma rację, w porównaniu z "Polską. Dziennikiem Zachodnim" wypadamy blado. Nie udało się nam na przykład potwierdzić informacji, że "za każde trzy tony wydobytego węgla płaci życiem jeden górnik". Jeśli tylko w 2008 roku polskie górnictwo wydobyło 83,6 mln ton węgla daje to niewyobrażalną liczbę ponad 27 milionów ofiar!
Także w "Polsce. Dzienniku Zachodnim" ze wzruszeniem czytaliśmy opowieść górnika Romana, który po feralnej szychcie poszedł na działki, gdzie wypił dwie półlitrówki. "Nie mógł się upić i trzeźwy wrócił do domu" - relacjonuje dziennikarka. Po wypiciu litra wódki! Niesamowite.
Po takich rewelacjach trudno mi przyjąć za pewnik, jakoby dyspozytor krzyczał do mdlejącego z bólu górnika: "czemu ch... ta ściana nie jedzie". Choć nie wykluczam takiej sytuacji, bo to język powszechny w kopalniach, jestem ostrożny, gdy okazuje się, że dostarczycielem tej wieści jest przewodniczący Sierpnia 80.
Redaktor Siewiorek napomina mnie, że "świętoszkowate pouczenia są na miejscu tylko wtedy, gdy samemu jest się w porządku". Sam bym tego lepiej nie ujął!
"Gazecie" dostaje się za to, że swoje informacje sprawdza u rzeczników różnych instytucji. Całe szczęście, że redaktorzy "Dziennika. Polski Zachodniej" też nie zaniedbują tej powinności. Niestety, w sprawach najważniejszych, czyli odkrywaniu prawdy o tym, co naprawdę zdarzyło się na dole i jaka była przyczyna katastrofy "Polska. Dziennik Zachodni" nie oferuje zbyt wiele: "odpowiedź poznamy najwcześniej za kilka miesięcy, gdy prace zakończy komisja badająca przyczyny wypadku".
Redaktor Siewiorek ma mi za złe, że ubrałem się w togę Katona. Ale niech się przejrzy w lustrze. Jemu też jest w niej do twarzy.
PS. Lubię przecinki, trzykropki i pytajniki. Nic na to nie poradzę. Gdy je stawiam w swoich tekstach lepiej mi się myśli.
Także w "Polsce. Dzienniku Zachodnim" ze wzruszeniem czytaliśmy opowieść górnika Romana, który po feralnej szychcie poszedł na działki, gdzie wypił dwie półlitrówki. "Nie mógł się upić i trzeźwy wrócił do domu" - relacjonuje dziennikarka. Po wypiciu litra wódki! Niesamowite.
Po takich rewelacjach trudno mi przyjąć za pewnik, jakoby dyspozytor krzyczał do mdlejącego z bólu górnika: "czemu ch... ta ściana nie jedzie". Choć nie wykluczam takiej sytuacji, bo to język powszechny w kopalniach, jestem ostrożny, gdy okazuje się, że dostarczycielem tej wieści jest przewodniczący Sierpnia 80.
Redaktor Siewiorek napomina mnie, że "świętoszkowate pouczenia są na miejscu tylko wtedy, gdy samemu jest się w porządku". Sam bym tego lepiej nie ujął!
"Gazecie" dostaje się za to, że swoje informacje sprawdza u rzeczników różnych instytucji. Całe szczęście, że redaktorzy "Dziennika. Polski Zachodniej" też nie zaniedbują tej powinności. Niestety, w sprawach najważniejszych, czyli odkrywaniu prawdy o tym, co naprawdę zdarzyło się na dole i jaka była przyczyna katastrofy "Polska. Dziennik Zachodni" nie oferuje zbyt wiele: "odpowiedź poznamy najwcześniej za kilka miesięcy, gdy prace zakończy komisja badająca przyczyny wypadku".
Redaktor Siewiorek ma mi za złe, że ubrałem się w togę Katona. Ale niech się przejrzy w lustrze. Jemu też jest w niej do twarzy.
PS. Lubię przecinki, trzykropki i pytajniki. Nic na to nie poradzę. Gdy je stawiam w swoich tekstach lepiej mi się myśli.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

