Hannah Montana krzywi uczniowskie kręgosłupy
2009-09-21
, aktualizacja: 21.09.2009 12:14
Segregatory z kolekcją kolorowych kartek, kilka piórników, a nawet... stare mleko - takie rzeczy dźwigają ze sobą do szkoły uczniowie. - Jeśli rodzice nie będą kontrolować, co dzieci pakują do tornistrów, ich plecaków nie odciążą ani szafki na podręczniki, ani netbooki - ostrzega sanepid.
ZOBACZ TAKŻE
- Ferie dla dzieci: z fitnessem i chodzeniem na szpilkach (17-02-10, 13:26)
- Rzecznicy chcą walczyć z upychaniem uczniów (28-09-09, 21:13)
- Korba motywuje śląską młodzież do działania (23-09-09, 21:50)
Trzy podręczniki, ćwiczeniówka, zeszyt, blok rysunkowy, strój na basen, piórnik z kredkami i pisakami, dwa komplety farbek, kanapki w plastikowej śniadaniówce z Kubusiem Puchatkiem, soczek marchewkowy w szklanej butelce i kubeczek, klej, plastelina oraz buty zmienne - to wszystko miał w piątek w swoim plecaku siedmioletni Tomek z Dąbrowy Górniczej. Sam waży 23 kg, a to, co taszczył na plecach ważyło aż 4 kg.
Tornister byłby lżejszy, gdyby chłopiec zrezygnował z jednego kompletu farbek, stroju na basen (w piątek nie było WF-u), a zamiast soczku w szklanej butelce zabrał ten w plastikowej. Pakowane codziennie niby-drobiazgi sprawiają, że plecaki uczniów niepotrzebnie przybierają na wadze, a dziecięce kręgosłupy się krzywią.
- W szkole mojej córki hitem są gadżety z Hannah Montana, bohaterką młodzieżowego serialu. Dziewczynki noszą ze sobą portmonetki z jej wizerunkiem i wypchane różnymi skarbami papierowe teczki. Córka już prosi mnie, żebym kupiła jej gruby kalendarz na notatki - mówi Katarzyna Domańska z Będzina.
Barbara Gattnar, dyrektorka katowickiej SP nr 1, widziała jeszcze inne rzeczy. - Jeden z chłopców przez tydzień nosił w tornistrze mleko w kartoniku, które uczniowie dostają na przerwach w ramach akcji "Szklanka mleka". Przypomniał sobie o nim dopiero, gdy wylało się na książki. Ogryzki, maskotki i dwa-trzy duże piórniki to kolejne rzeczy, które niepotrzebnie dźwigają ze sobą dzieci - mówi Gattnar.
Na problem zbyt ciężkich tornistrów jako pierwsza siedem lat temu zwróciła uwagę Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna z Katowic. Podczas badań w mysłowickich i mikołowskich podstawówkach udowodniła, że prawie połowa uczniów klas I-III nosi na plecach nawet 6 kg, czyli trzy razy więcej niż przewidują unijne normy. Podobne były wyniki badań przeprowadzonych rok później w całej Polsce. Od tej pory urzędnicy próbowali różnych sposobów na odciążenie teczek: apelowali do wydawców, by odchudzili podręczniki, proponowali zakup do szkół szafek na pomoce naukowe i netbooków z elektronicznymi wersjami książek. - To wszystko niewiele da, jeśli dzieci nadal będą pakować niepotrzebne rzeczy - przekonywali nauczyciele.
Dlatego katowicki sanepid właśnie rozpoczęła akcję "Lekki podręcznik". Za pomocą kolorowych plakatów, które rozesłał do wszystkich podstawówek w regionie, chce namówić rodziców do regularnego kontrolowania zawartości dziecięcych tornistrów, a uczniów do wyrzucenia z plecaków paru niepotrzebnych przedmiotów. "Zastanów się, czy potrzebujesz w szkole swojego pamiętnika, ciężkich segregatorów, zabawek i dwóch piórników? Ten nadbagaż może cię dużo kosztować" - przeczyta na plakacie uczeń.
- Zbyt ciężki plecak może zaburzyć prawidłowy rozwój kręgosłupa dziecka, skutkiem czego jest skolioza, a duże ciężary szkodzą stawom biodrowym, kolanom i stopom - podkreśla Grzegorz Hudzik, państwowy wojewódzki inspektor sanitarny w Katowicach. Oprócz plakatów wysłał do szkół także list do rodziców, który będzie czytany na wrześniowych zebraniach.
Magdalena Poloczek, dyrektorka katowickiej SP nr 10, chwali pomysł: - Już od dawna apelujemy do rodziców, by zwracali uwagę na to, co dzieci pakują do tornistrów. W zeszłym roku był szał na segregatory z kolorowymi kartkami, którymi dziewczynki wymieniały się na przerwach. Jest też moda na wypchane rozmaitymi przyborami piórniki. Jednak odkąd zaczęliśmy mówić o problemie, dzieci coraz chętniej zostawiają część rzeczy na półeczkach w klasie - mówi Poloczek.
Tornister byłby lżejszy, gdyby chłopiec zrezygnował z jednego kompletu farbek, stroju na basen (w piątek nie było WF-u), a zamiast soczku w szklanej butelce zabrał ten w plastikowej. Pakowane codziennie niby-drobiazgi sprawiają, że plecaki uczniów niepotrzebnie przybierają na wadze, a dziecięce kręgosłupy się krzywią.
- W szkole mojej córki hitem są gadżety z Hannah Montana, bohaterką młodzieżowego serialu. Dziewczynki noszą ze sobą portmonetki z jej wizerunkiem i wypchane różnymi skarbami papierowe teczki. Córka już prosi mnie, żebym kupiła jej gruby kalendarz na notatki - mówi Katarzyna Domańska z Będzina.
Barbara Gattnar, dyrektorka katowickiej SP nr 1, widziała jeszcze inne rzeczy. - Jeden z chłopców przez tydzień nosił w tornistrze mleko w kartoniku, które uczniowie dostają na przerwach w ramach akcji "Szklanka mleka". Przypomniał sobie o nim dopiero, gdy wylało się na książki. Ogryzki, maskotki i dwa-trzy duże piórniki to kolejne rzeczy, które niepotrzebnie dźwigają ze sobą dzieci - mówi Gattnar.
Na problem zbyt ciężkich tornistrów jako pierwsza siedem lat temu zwróciła uwagę Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna z Katowic. Podczas badań w mysłowickich i mikołowskich podstawówkach udowodniła, że prawie połowa uczniów klas I-III nosi na plecach nawet 6 kg, czyli trzy razy więcej niż przewidują unijne normy. Podobne były wyniki badań przeprowadzonych rok później w całej Polsce. Od tej pory urzędnicy próbowali różnych sposobów na odciążenie teczek: apelowali do wydawców, by odchudzili podręczniki, proponowali zakup do szkół szafek na pomoce naukowe i netbooków z elektronicznymi wersjami książek. - To wszystko niewiele da, jeśli dzieci nadal będą pakować niepotrzebne rzeczy - przekonywali nauczyciele.
Dlatego katowicki sanepid właśnie rozpoczęła akcję "Lekki podręcznik". Za pomocą kolorowych plakatów, które rozesłał do wszystkich podstawówek w regionie, chce namówić rodziców do regularnego kontrolowania zawartości dziecięcych tornistrów, a uczniów do wyrzucenia z plecaków paru niepotrzebnych przedmiotów. "Zastanów się, czy potrzebujesz w szkole swojego pamiętnika, ciężkich segregatorów, zabawek i dwóch piórników? Ten nadbagaż może cię dużo kosztować" - przeczyta na plakacie uczeń.
- Zbyt ciężki plecak może zaburzyć prawidłowy rozwój kręgosłupa dziecka, skutkiem czego jest skolioza, a duże ciężary szkodzą stawom biodrowym, kolanom i stopom - podkreśla Grzegorz Hudzik, państwowy wojewódzki inspektor sanitarny w Katowicach. Oprócz plakatów wysłał do szkół także list do rodziców, który będzie czytany na wrześniowych zebraniach.
Magdalena Poloczek, dyrektorka katowickiej SP nr 10, chwali pomysł: - Już od dawna apelujemy do rodziców, by zwracali uwagę na to, co dzieci pakują do tornistrów. W zeszłym roku był szał na segregatory z kolorowymi kartkami, którymi dziewczynki wymieniały się na przerwach. Jest też moda na wypchane rozmaitymi przyborami piórniki. Jednak odkąd zaczęliśmy mówić o problemie, dzieci coraz chętniej zostawiają część rzeczy na półeczkach w klasie - mówi Poloczek.
Przeczytaj: Uczeń z kaszlem i katarem nie wejdzie do szkoły
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Hannah Montana krzywi uczniowskie kręgosłupy
alpepe
21.09.09, 14:54
Disney powinien pozwać Wyborczą, bo to pewnie artykuł z Wyborczej.»
-
Re: Hannah Montana krzywi uczniowskie kręgosłupy
pucu_sr
21.09.09, 19:08
odrobią sobie to na studiach, ja w poprzednim semestrze na kolokwium musiałempożyczać kartkę od kumpeli a długopis od doktorka»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


