Miasta metropolii bawią się kosztem kierowców

Józef Krzyk
2009-09-09 , aktualizacja: 09.09.2009 21:33
A A A Drukuj
Górnośląski Związek Metropolitalny mógłby, gdyby tylko chciał, zasłużyć sobie na wdzięczność kierowców. Nie musi budować żadnej drogi, wystarczy, że zapanuje nad tymi, którzy dziś w nich grzebią
Metropolia Silesia
Metropolia Silesia
To, co się dzieje na naszych ulicach, na myśl przywodzi mi grę w państwa, miasta. Tyle tylko, że zamiast zapisywać nazwy państw, miast i innych rzeczy zaczynające się od określonej litery, trzeba błyskawicznie odgadnąć, jakie nowe przeszkody ktoś ustawił na naszej trasie. Najgorzej mają ci, którzy przejechać muszą przez kilka miast, bo w każdym reguły są inne. Jak w oddzielnym państwie.

Gra zaczyna się co rano i, chcąc nie chcąc, z wszystkimi muszę brać w niej udział. Przez budowane rondo muszę nadłożyć kilka kilometrów, a potem natrafiam na nie wiadomo dlaczego wyłączony z ruchu pas jezdni. Ciekawe, czy ja też mógłbym tak zrobić i zaparkować na środku ulicy? Jakby tego było mało, na głównej ulicy obowiązuje ruch wahadłowy. Znak ustawiono w jeden z piątków, ale robotnicy pojawili się po niedzieli, pewnie mieli zgrupowanie kondycyjne w weekend. Najbardziej jednak lubię objazd w dzielnicy, gdzie już drugi rok budują kanalizację. Trzy domy na krzyż, trochę więcej niż tysiąc mieszkańców, a oni już tak ryją kilkanaście miesięcy! Mogliby tak, jeśli lubią, do końca świata, ale to jedyna trasa wylotowa z miasta w stronę autostrady. To wszystko w Zabrzu, które zaprasza do swych poprzemysłowych zabytków turystów i pewnie się dziwi, że tak ich jest niewielu. A niby jak mieliby się dostać? Przylecieć?

Gdzie indziej takich drogowych pułapek też jednak nie brakuje. Miasta tak wytyczają u siebie objazdy, że zaraz za rogatkami wjechać można na zamkniętą ulicę u sąsiada, a do starych utrudnień wciąż dokładają nowe. W Mikołowie przy Auchan już prawie dwa lata grzebią coś na dwustu metrach. Chyba zapomnieli, co chcieli zrobić, bo z tego, co widać, niewiele się tu zmieni. Ktoś, zdaje się, czerpie złośliwą satysfakcję, że coś zamknął, postawił zakaz ruchu i nakazał objazd.

Nikt nad tym nie panuje ani nie koordynuje, bo miasta są samodzielne. Wojewoda? Nie ma mowy, od razu by się podniósł lament, że łamie samorządność. Marszałek też by się wykpił, że drogi nie należą do niego. Wychodzi na to, że Górnośląski Związek Metropolitalny wreszcie ma zadanie dla siebie. Mógłby, gdyby tylko chciał, zasłużyć sobie na wdzięczność kierowców. Nie musi budować żadnej drogi. Wystarczy, że zapanuje nad tymi, którzy dziś w nich grzebią.

Wiem dobrze, co zaraz powiedzą spece od kanalizacji: że trzeba pilnie wydać unijne pieniądze na ten cel, a firm, które potrafią układać kanalizację, jest niewiele, więc nie ma co się na nie obrażać, że robią tak, a nie inaczej. Ale czy by nie można wziąć do ręki mapy i tak zaplanować kolejności drogowych utrudnień, żeby nie paraliżować całych miast i aglomeracji? Pół biedy, gdy ktoś z powodu dziury w ziemi spóźni się do pracy lub na spotkanie, ale co będzie, gdy w "wahadle" utknie straż pożarna lub pogotowie?

Polecamy: Metropolia Silesia zaprezentuje się w Monachium



Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów