Niech pociągi na Śląsku kursują stałym taktem

Tomasz Głogowski
2009-09-01 , aktualizacja: 01.09.2009 20:44
A A A Drukuj
Śląski Urząd Marszałkowski wysłucha uwag pasażerów do nowego rozkładu jazdy pociągów. Ale nawet jeśli urzędnicy przyjmą pewne sugestie, zmiany w rozkładzie będą co najwyżej kosmetyczne.
Flirt na trasie Tychy Miasto - Katowice co pół godziny? Dlaczego nie
Fot. Marta Błażejowska/AG
Flirt na trasie Tychy Miasto - Katowice co pół godziny? Dlaczego nie
Obowiązujący jeszcze do grudnia rozkład wprowadzano w atmosferze sporego wrzenia. Po likwidacji ponad 140 połączeń lokalnych na urzędników i PKP sypały się gromy, strajkiem grozili kolejarze. Nawet marszałek Bogusław Śmigielski żądał wyjaśnień w sprawie likwidacji tak wielu kursów.

W tym roku urzędnicy chcą się zabezpieczyć i przed wprowadzeniem w grudniu nowego rozkładu na rok 2010, chcą jeszcze przeprowadzić konsultacje społeczne. Na środowe spotkanie w urzędzie marszałkowskim zaproszono miłośników kolei, przedstawicieli stowarzyszeń zrzeszających pasażerów oraz związkowców. - Wspólnie zastanowimy się co zrobić, by nowy rozkład był bardziej przyjazny i użyteczny - mówi Jacek Stumpf z wydziału zamówień publicznych i nadzoru właścicielskiego w Śląskim Urzędzie Marszałkowskim.

W przyszłym roku województwo śląskie zamierza przeznaczyć na pociągi regionalne około 100 mln zł, czyli tyle samo co w tym roku. To oznacza, że rozkład nie powinien być groszy, ale też nie będzie, niestety, lepiej. - Jeżeli ktoś zgłosi pomysł uruchomienia nowych linii, to niestety nie będzie na to pieniędzy. Możemy natomiast zgodzić się na niewielkie zmiany - przyznaje Stumpf.

Krzysztof Kuś z Obywatelskiego Komitetu Obrony Kolei Województwa Śląskiego mówi, że cieszy się z zaproszenia do dyskusji o rozkładzie. Dodaje jednak, że powinno się ono odbyć kilka miesięcy wcześniej. - Teraz jest już za późno, bo rozkład jest praktycznie gotowy. Mamy wrażenie, że urzędnicy chcą mieć czyste sumienie i stąd to spotkanie - uważa Kuś. Zapowiada jednak, że komitet do końca będzie zabiegał o zmiany na lepsze. Przede wszystkim o pojemniejsze składy na trasie Katowice - Bielsko-Biała, bo teraz pasażerowie tłoczą się w pociągach jak sardynki. I o uratowanie "Cieszynki" relacji Katowice - Cieszyn, która od grudnia ma zniknąć z rozkładu.

Na tym nie koniec. Kolejny pomysł to wprowadzenie stałego taktu w kursowaniu pociągów Gliwice - Zawiercie - Częstochowa. Co 30 min w dni robocze i co godzinę w dni wolne miałyby jeździć flirty na trasie Tychy Miasto - Katowice.

Już wiadomo, że ten ostatni postulat wzbudzi opór urzędników, bo zdaniem Stumpfa, stałe godziny kursowania pociągów nie są lekiem na całe zło. - Już na przykładzie flirtów widzimy, że największe znaczenie mają nie równe odstępy czasu, ale kwestie - nazwijmy je - społeczne. Flirty są zapełnione, gdy pasażerowie jadą do pracy czy szkoły. Potem jest już gorzej. Wieczorami frekwencja jest fatalna - przekonuje Stumpf.

Z tego też powodu zapewne upadnie pomysł pasażerów, by przynajmniej część flirtów kursowała po północy. - Dla trzech czy czterech osób, które mogłyby podróżować o tej porze, taniej byłoby już wynająć taksówkę - mówią urzędnicy.

Serwis komunikacja poleca: Zapalili znicze dla likwidowanego pociągu



Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Niech pociągi na Śląsku kursują stałym taktem ietp 01.09.09, 20:34

    - oraz związkowców.Heh, a którą opcję będą reprezentować: by pociągów jeździło więcej, czy mniej?»

  • madre glowy z pkp holtze 01.09.09, 20:50

    madre glowy z pkp powinny doradzac np merowi londynu. wystarczy zlikwidowac kilka linii metra i zastapic je autobusami. pozostale niech jezdza co 2 godziny po godzinach szczytu (pasazerom »