Sztolnia w doskonałym stanie. Sprawdziliśmy
2009-08-28
, aktualizacja: 28.08.2009 12:37
Dawna sztolnia dziedziczna w Zabrzu - może stać się atrakcją turystyczną, ale trzeba odkopać nieużywane od lat chodniki
Zejście kilkadziesiąt metrów w dół po drabinkach daje w kość. Później w skalnym korytarzu wykutym w epoce napoleońskiej trzeba nieźle zginać kark.
ZOBACZ TAKŻE
- Huta w centrum Zabrza była koszmarem, będzie perłą (18-11-09, 09:16)
Zabrzański projekt zakłada udostępnienie turystom 2,5 km odcinka kluczowej sztolni dziedzicznej od odkopanego właśnie szybu Carnall aż do zasypanego obecnie wylotu tunelu w rejonie ul. Miarki.
Sztolnia powstała w XIX wieku. Łączyła kopalnie Król w Królewskiej Hucie i Królowa Luiza w Zabrzu. Początkowy odcinek służył do odwadniania podziemnych wyrobisk, a od zabrzańskiego szybu spławiano tędy łodzie z węglem, które później na powierzchni Bytomką płynęły do Kanału Kłodnickiego.
Turyści mają pokonywać całą trasę kolejką i łodziami. Po drodze jedną z atrakcji ma być zwiedzanie podziemnego portu przeładunkowego ze zrekonstruowanym nabrzeżem, żurawiem, małym węzłem kolejowym i stajniami.
Problem w tym, że pomysłodawcy nie byli pewni, co znajdą na dole. W ubiegłym roku ekipa grotołazów spenetrowała co prawda znaczny odcinek sztolni, począwszy od wejścia przy pl. Miarki, ale podziemia ciągnące się bezpośrednio pod szybem stanowiły zagadkę.
- No, możemy odetchnąć. Sztolnia jest tam, gdzie być powinna, i to w doskonałym stanie - cieszy się Leszek Żurek, dyrektor zabrzańskiej kopalni Guido. Żurek przed dwoma dniami kierował ekipą górniczych ratowników, którzy jako pierwsi spenetrowali tę część podziemi. Teraz jest naszym przewodnikiem. Kiedy zgięci wpół przemierzamy korytarz wykuty w skale, co chwilę zerka na aparat do pomiaru poziomu tlenu. Żeby było go pod dostatkiem, powietrze z góry przez cały czas jest tłoczone potężną rurą. Fragment sztolni, przez który idziemy, został zbudowany w 1819 roku. Kończy się solidną murowaną tamą. - Jakieś 300-400 metrów dalej po drugiej stronie jest pierwszy podziemny port. Ale tamę otworzymy, dopiero gdy uporamy się z oczyszczeniem tego fragmentu - opowiada Żurek.
Pod nogami skrzypi delikatny piasek. Prawdopodobnie nawet dwu-, trzymetrowa warstwa. Trzeba go dopiero usunąć, żeby móc zobaczyć korytarz w całej krasie. Choć już teraz widać kunszt budowniczych. Ceglane wzmocnienia stropów wyglądają naprawdę solidnie.
- Baliśmy się, co zastaniemy na dole. Teraz wiemy, że jest dobrze. Możemy iść z pracami dalej - podkreśla Bartłomiej Szewczyk, naczelnik wydziału strategii i rozwoju miasta. A terminarz jest napięty. Do końca roku trzeba przygotować szczegółowe plany adaptacji sztolni i naziemnych budynków zaplecza turystycznego. Pośpiech jest konieczny, żeby Zabrze nie straciło 41 mln zł unijnej dotacji na projekt. Jeśli wszystko się uda, pierwsi turyści zjadą na dół pod koniec 2011 roku.
Sztolnia powstała w XIX wieku. Łączyła kopalnie Król w Królewskiej Hucie i Królowa Luiza w Zabrzu. Początkowy odcinek służył do odwadniania podziemnych wyrobisk, a od zabrzańskiego szybu spławiano tędy łodzie z węglem, które później na powierzchni Bytomką płynęły do Kanału Kłodnickiego.
Turyści mają pokonywać całą trasę kolejką i łodziami. Po drodze jedną z atrakcji ma być zwiedzanie podziemnego portu przeładunkowego ze zrekonstruowanym nabrzeżem, żurawiem, małym węzłem kolejowym i stajniami.
Problem w tym, że pomysłodawcy nie byli pewni, co znajdą na dole. W ubiegłym roku ekipa grotołazów spenetrowała co prawda znaczny odcinek sztolni, począwszy od wejścia przy pl. Miarki, ale podziemia ciągnące się bezpośrednio pod szybem stanowiły zagadkę.
- No, możemy odetchnąć. Sztolnia jest tam, gdzie być powinna, i to w doskonałym stanie - cieszy się Leszek Żurek, dyrektor zabrzańskiej kopalni Guido. Żurek przed dwoma dniami kierował ekipą górniczych ratowników, którzy jako pierwsi spenetrowali tę część podziemi. Teraz jest naszym przewodnikiem. Kiedy zgięci wpół przemierzamy korytarz wykuty w skale, co chwilę zerka na aparat do pomiaru poziomu tlenu. Żeby było go pod dostatkiem, powietrze z góry przez cały czas jest tłoczone potężną rurą. Fragment sztolni, przez który idziemy, został zbudowany w 1819 roku. Kończy się solidną murowaną tamą. - Jakieś 300-400 metrów dalej po drugiej stronie jest pierwszy podziemny port. Ale tamę otworzymy, dopiero gdy uporamy się z oczyszczeniem tego fragmentu - opowiada Żurek.
Pod nogami skrzypi delikatny piasek. Prawdopodobnie nawet dwu-, trzymetrowa warstwa. Trzeba go dopiero usunąć, żeby móc zobaczyć korytarz w całej krasie. Choć już teraz widać kunszt budowniczych. Ceglane wzmocnienia stropów wyglądają naprawdę solidnie.
- Baliśmy się, co zastaniemy na dole. Teraz wiemy, że jest dobrze. Możemy iść z pracami dalej - podkreśla Bartłomiej Szewczyk, naczelnik wydziału strategii i rozwoju miasta. A terminarz jest napięty. Do końca roku trzeba przygotować szczegółowe plany adaptacji sztolni i naziemnych budynków zaplecza turystycznego. Pośpiech jest konieczny, żeby Zabrze nie straciło 41 mln zł unijnej dotacji na projekt. Jeśli wszystko się uda, pierwsi turyści zjadą na dół pod koniec 2011 roku.
Polecamy: Zajrzyj do szybu i poczuj jak bije serce kopalni
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Sztolnia w doskonałym stanie. Sprawdziliśmy
wilhelm4
29.08.09, 01:29
A tak w ogóle przy okazji :Czy jest jakas wspolpraca z Chrzowem ?Ze spiacym starym niedzwiedziem Koplem (Euro,Rzeznia,hajd.ratusz,...) ?Albo z jakas inicjatywa regionalnych »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter





