Absurdalne mity zabiją katowicki dworzec PKP

Tomasz Malkowski
2009-08-26 , aktualizacja: 26.08.2009 20:29
A A A Drukuj
Kielichy mogą poddawać się odkształceniom gruntu, nie naruszając całej struktury hali - przekonuje Tomasz Malkowski Fot. Dawid Chalimoniuk/AG Kielichy mogą poddawać się odkształceniom gruntu, nie naruszając całej struktury hali - przekonuje Tomasz Malkowski
Komu zależy na wyburzeniu hali katowickiego dworca z kielichami? Tym, którzy na tym zarobią - zapewnia architekt Tomasz Malkowski.
O dworcu kolejowym w Katowicach krąży więcej mitów, niż o jakimkolwiek innym miejscu.

Pierwszy mit głosi, że trzeba go zburzyć, bo jest brudny. Rzeczywiście, jest brzydko i brudno, a w niektórych miejscach, zwłaszcza w przejściach pod peronami, śmierdzi, ale sposobem na to wcale nie musi być wyburzenie. Wystarczy posprzątać i wyremontować. Zamiast płacić miliony złotych na budowę czegoś nowego, wystarczą tysiące - na opłacenie sprzątających.

Drugi mit: dworzec jest niefunkcjonalny - też łatwo obalić. Z pewnością nie wyznają go pasażerowie, bo nie sposób tu się zgubić. Wielkie przestrzenie pomagają szybko rozładować olbrzymie potoki ludzi. Oczywiście, poruszanie po dworcu utrudniają zepsute schody ruchome, ale usunięcie barier architektonicznych nie jest chyba dziś czymś niemożliwym?

Trzeci mit jest o tym, że dworzec nigdy nie będzie wizytówką Katowic. Owszem w dzisiejszym stanie trudno go za taką wizytówkę uznać, jednak to nie wina architektury. To wciąż jeden z najciekawszych takich obiektów w Polsce. Zachwycony był nim Alberto Campo Baeze, słynny hiszpański architekt, który go uznał za wspaniałą bramę do miasta i most spinający rozdzielone przez tory dwie części śródmieścia. Przejście z podziemnych tuneli do wielkiej niczym katedra i wypełnionej słońcem hali robił kiedyś na przyjezdnych wielkie wrażenie. Dziś robi mniejsze, bo w oglądaniu przeszkadzają budy oraz reklamy. Ale to też nie argument za burzeniem dworca.

Czwarty mit - dworzec się sypie - wygłaszany jest przez zwolenników wyburzenia betonowych kielichów. Tyle tylko, że każdy z 16 żelbetowych kielichów jest samonośną konstrukcją. W regionie narażonym na szkody górnicze to idealne rozwiązanie. Kielichy mogą poddawać się odkształceniom gruntu, nie naruszając całej struktury hali. Wprawdzie firma Neinver uważa, że kielichy na dworcu trzeba wyburzyć, bo mogą zagrażać przyszłym jego użytkownikom. Dowodem ma być ekspertyza, ale nie przedstawiono żadnych szczegółów i wyliczeń. Zresztą, to nowy projekt powinien być dostosowany do dworca, a nie odwrotnie.

Mit piąty - handel jest lekiem na całe zło - zdaje się wyznawać przede wszystkim kolej. Wiadomo, ma kłopoty finansowe, a remont tak dużego obiektu jest bardzo kosztowny. Jednak nie ma żadnych argumentów przemawiających za tym, by cały dworze przemienić w galerię handlową. To złe rozwiązanie. W Krakowie również sądzono, że inwestor budujący obiekty handlowe odmieni dworzec. Efekt? Postawiono gigantyczną Galerię Krakowską, a dworzec zawężono do starego budynku stacyjnego oraz kilku podziemnych korytarzy, w których panuje ścisk i zaduch.

Mitem jest (już szóstym z kolei), że Neinver zbuduje nowy dworzec - w Polsce ta firma stawiała dotąd tylko centra outletowe. Zapowiadając powstanie w Katowicach najnowocześniejszego dworca w Polsce, nie wspomina, że perony oraz przejścia pod nimi zostaną bez zmian. Firma Neinver nie zbuduje nowego dworca, lecz olbrzymie centrum handlowe w środku miasta. Neinver ostatnio zapowiedział, że musi wyburzyć kielichy, uspokaja jednak, że je odtworzy. To też mit (siódmy w mojej wyliczance). Skąd mamy wiedzieć, że nie zmieni zdania? A może powie, że kielichów się nie da odbudować albo wybuduje nowe ze stali, drewna, albo tektury? Tyle, że kielichy są wartościowe, bo betonowe - to piękny przykład mody na brutalizm.

Serwis Dworzec PKP poleca: Kielichy z katowickiego dworca PKP jednak runą



Podziel się

  • 90 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów