Co piąty pracownik jest oszukiwany tanimi umowami

Małgorzata Goślińska
2009-08-26 , aktualizacja: 26.08.2009 09:05
A A A Drukuj
20 procent śląskich pracodawców podpisuje "tanie" umowy. Rośnie liczba cudzoziemców pracujących na czarno.
Katowicki Inspektorat Pracy skontrolował 930 przedsiębiorców z branży budowlanej i ochroniarskiej. Ujawniono, że 163 ludzi pracowało na czarno. Jeszcze więcej, bo aż 160 nie zostało zgłoszonych do ubezpieczenia społecznego. Pracodawcy łamali prawo, nie podpisując umów, albo zamiast umów o pracę podpisywali tańsze umowy-zlecenia lub o dzieło.

- Pracownik może sam rozpoznać, jaką umowę powinien dostać. Na przykład ma na zlecenie położyć kostkę brukową. Szef może od niego zażądać, że chodnik ma być zrobiony w tydzień. Ale nie powinno go interesować, od której godziny i strony chodnika pracownik zacznie. Pracownik sam sobie organizuje pracę. Podporządkowanie szefowi, który wyznacza godziny i udziela wskazówek, to cecha umowy o pracę. Także przydzielanie dodatkowych obowiązków - mówi Michał Olesiak z katowickiego inspektoratu.

Podobnie jest z kasjerką, równie często oszukiwaną jak robotnik budowlany i ochroniarz. Jeśli ma umowę zlecenie, powinna tylko siedzieć przy kasie, a nie wykładać towar czy sprzątać sklep.

Kontrola poskutkowała natychmiastowo - 101 osób od ręki dostało prawidłowe umowy, pozostałe przypadki trafiły do sądu.

- Gdy się pojawiamy, pracodawcy bez szemrania naprawiają błędy. Możemy nałożyć na nich mandat nawet w wysokości 5 tys. zł - mówi Olesiak.

Wyniki kontroli nie są gorsze od tych z poprzednich lat. Jednak oszustów wśród przedsiębiorców może być więcej, bo np. tzw. kopertówki trudno wykryć. Szef wpisuje do umowy 1500 zł, a drugie tyle wypłaca w kopercie. Dzięki temu odprowadza mniejsze podatki i składki emerytalno-rentowe.

Pracownikowi też się wydaje, że mu się to opłaca, bo dostaje dwa razy większą pensję. Nie myśli jednak o swojej emeryturze.

Budowlaniec budzi się, gdy przychodzi piętnasty i nie ma wypłaty na koncie, czasem czeka na nią dwa miesiące. Albo gdy spadnie z rusztowania i musi sam zapłacić za szpital. A kasjerka - gdy zajdzie w ciążę i dostaje wypowiedzenie. Dlatego Olesiak apeluje, żeby pracownicy sami zgłaszali naruszanie prawa. Wylicza, co tracą na umowie-zleceniu: - Gwarancję minimalnej pensji krajowej i terminu wypłaty, opłacane urlopy, bezpłatną opiekę medyczną, trzymiesięczny okres wypowiedzenia i odprawy.

38 nieprawidłowo zatrudnionych to byli cudzoziemcy, połowa z Ukrainy, poza tym siedmiu Marokańczyków i czterech Chińczyków. Tych ostatnich oszukiwał rodak w swoich sklepach odzieżowych. Pracowali na czarno na tzw. okres próbny, który trwał nawet kilka miesięcy. Liczba oszukiwanych cudzoziemców wzrosła - w całym 2008 roku było takich 33.

Inspektorzy nałożyli mandaty łącznie na 70,9 tys. zł i skierowali do sądu 123 wnioski o ukaranie pracodawców. Tymczasem skontrolowani pracodawcy zalegają ze składkami na Fundusz Pracy 531,1 tys. zł. W czasie kontroli spłacili tylko 68,1 tys. zł.

Polecamy: W kryzysie Fiat przyjmuje nowych pracowników



Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Wystarczyłoby uzależnić poziom ubezp. od zarobku.. rojberek 26.08.09, 11:13

    ... i pracownicy już by nie chcieli kopertówek jak wiedzieliby, że za takie składki będzie miał "gorsze" ubezpieczenie zdrowotne i nie dostanie wszystkiego co by chciał u lekarza, bo za »