www.napisy.org nie łamały prawa? Wrócą do sieci?

Marcin Pietraszewski
2009-03-26 , aktualizacja: 27.03.2009 00:00
A A A Drukuj
Taki widok zastajemy wchodząc na popularną stronę napisy.org Fot. www.napisy.org Taki widok zastajemy wchodząc na popularną stronę napisy.org
Zablokowana dwa lata temu strona www.napisy.org prawdopodobnie wkrótce wróci do sieci. Prokuratura ma problem z udowodnieniem, że publikujący na jej łamach tłumacze filmów złamali prawa autorskie
Strona www.napisy.org była najpopularniejszym w Polsce serwisem zamieszczającym listy dialogowe do filmowych hitów z całego świata. Miała około 700 tys. użytkowników miesięcznie. Administratorem strony był handlowiec z Zabrza, a tłumaczeniami filmów ze słuchu za darmo zajmowali się dwaj studenci z Bielska-Białej, kierowca tira z Jastrzębia oraz bezrobotny z Krakowa.

W maju 2007 r. po zawiadomieniu złożonym przez dystrybutorów filmów, zostali oni zatrzymani przez policję, a działająca na niemieckim serwerze strona zablokowana. Prokuratura w Zabrzu wszczęła śledztwo w sprawie nielegalnego tłumaczenia i rozpowszechniania napisów bez zgody posiadaczy praw autorskich. Jednak do dzisiaj żadnemu z zatrzymanych nie przedstawiono zarzutów. Powód? Śledczy mają problem z udowodnieniem, że administrator i tłumacze z www.napisy.org złamali prawo. Jeden z biegłych uznał bowiem, że tłumaczenie filmów ze słuchu nie narusza prawa autorskiego.

- To był jego wstępny pogląd, a nie pisemna opinia - podkreśla prokurator Alina Skoczyńska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Zabrzu. Przyznaje jednak, że takie stanowisko może mieć wpływ na decyzję o umorzeniu śledztwa. - Decyzja końcowa zależeć będzie jednak od oględzin nadesłanej przez niemiecką policję zawartości serwera, na którym działały napisy.org - mówi szefowa prokuratury.

Jeżeli śledczy umorzą sprawę, policja będzie musiała odblokować stronę z tłumaczeniami filmów.

- Nie będziemy darli z tego powodu szat - mówi Jakub Duszyński z Gutek Film, firmy dystrybutorskiej, która jako pierwsza w Polsce zarzuciła administratorom stron z napisami piractwo internetowe. Przyznaje, że próba powstrzymania publikowania w sieci list dialogowych okazała się walką z wiatrakami. - Teraz na internet patrzymy jako na potencjał i nie chcemy z nikim walczyć - podkreślił Duszyński.

Na decyzję prokuratury w Zabrzu czekają administratorzy pozostałych stron oferujących polskojęzyczne tłumaczenia do filmów. Po akcji policji w 2007 r. połowa z nich ze strachu przed konsekwencjami sama zawiesiła działalność. Z kolei korzystanie z tych, które ciągle działają, jest utrudnione. Np. administrator www.napisy24.pl twierdzi teraz, że jest ona serwisem, na którym "wielka grupa krewnych dalekich i bliskich, a także znajomi całej licznej grupy krewnych wymieniają się między sobą tłumaczeniami, aby sobie wzajemnie pomagać". Oficjalnie nie jest już więc powszechnie dostępna. Żeby korzystać z jej zasobów, trzeba się zarejestrować i czekać, aż ktoś z "rodziny" potwierdzi naszą tożsamość.

Polecamy: Nie umieli mu pomóc. Teraz się dziwią, że umarł



Podziel się

  • 70 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy