Debata na UŚ: Popierać ACTA to jak chwalić niewolnictwo

Magdalena Warchala
20.02.2012 , aktualizacja: 20.02.2012 14:45
A A A Drukuj
Protest przeciwko ACTA w Katowicach Fot. Sebastian Janicki / Agencja Gazeta Protest przeciwko ACTA w Katowicach
- Premier wycofuje się z ratyfikacji ACTA, ale to nie znaczy, że nie ma sprawy. Konflikt ujawnił problemy w funkcjonowaniu państwa, potrzebę wprowadzenia szerszych konsultacji społecznych, większego otwarcia rządu na obywateli - mówił prof. Wiesław Banyś, rektor Uniwersytetu Śląskiego, podczas poniedziałkowej debaty w jednej z najgorętszych spraw ostatnich tygodni.
Sprawa międzynarodowej umowy handlowej ACTA poderwała tłumy internautów, którzy zaczęli od protestów w sieci, by później wyjść na ulice, także w Katowicach. Oburzył ich fakt, że pod płaszczykiem ochrony praw autorskich, porozumienie może ograniczyć wolność słowa i prywatność w internecie. Pod naciskiem protestujących premier Donald Tusk wycofał się z ratyfikacji ACTA, ale większość zapisów dokumentu i tak będzie w Polsce obowiązywać, jako prawo unijne.

Uczestnicy poniedziałkowej debaty na Wydziale Nauk Społecznych najbardziej czekali na wystąpienie rzecznika praw obywatelskich prof. Ireny Lipowicz, która obiecała na ten dzień przygotować własne stanowisko w sprawie ACTA, adresowane do prezydenta Bronisława Komorowskiego. - Dokument jest już gotowy, ale złożę go u prezydenta we wtorek rano. Do tego czasu nie mogę ujawnić jego treści. Być może pod wpływem argumentów, które usłyszę podczas tej debaty, uzupełnię jeszcze moje wnioski - mówiła prof. Lipowicz. Choć unikała jednoznacznego wyrażania opinii, sugerowała wyraźnie, że należy do przeciwników ACTA. - Jak to porozumienie ma się do prawa człowieka do sądu, do ochrony danych osobowych, do prywatności? - pytała retorycznie.

Prof. Genowefa Grabowska, była europosłanka, a obecnie wykładowczyni na Wydziale Prawa i Administracji UŚ mówiła wprost: - ACTA jest złą umową. 75 amerykańskich profesorów wystosowało przeciw niej list już w roku 2009. Ale u nas krytyczne opinie wzięto pod uwagę dopiero, gdy oburzyła się ulica

Prof. Grabowska dodawała, że ACTA opiera się o prawo własności w XIX-wiecznym rozumieniu. - Gdyby obowiązywało ono do dziś, w niektórych krajach nadal mielibyśmy niewolnictwo, a rodzic mógłby swobodnie zabić krnąbrne dziecko - mówiła.

Dorota Głowacka, prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, podkreślała z kolei, że umowa ACTA tak bardzo oburzyła Polaków nie tylko ze względu na zawarte w niej zapisy, ale też z powodu lekceważenia obywateli przez rząd. - Zaniedbano konsultacje społeczne, ludzie poczuli, że rząd próbuje przyjąć porozumienie za ich plecami. Oliwy do ognia dolali europosłowie, którzy głosowali za przyjęciem ACTA, po czym nagle zmienili zdanie, twierdząc, że nie wiedzieli, za czym podnosili rękę. Ludzie stracili do władzy zaufanie - wytykała Głowacka. Zaznaczała, że internauci mają prawo obawiać się nadużyć w blokowaniu wirtualnych treści. W debacie wzięli udział m.in. także przedstawiciele Polskiej Grupy Piratów, Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania oraz Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy