Bytomianin potrzebował gotówki, więc poprosił, by go pobito
20.02.2012
, aktualizacja: 20.02.2012 14:02
Plan był dobry, a przynajmniej tak się wydawało się 26-letniemu mieszkańcowi Bytomia, który poprosił znajomych, żeby na niego "napadli".
ZOBACZ TAKŻE
- W ośmiu pobili do nieprzytomności 21-latka i zdemolowali samochód (25-02-12, 12:25)
- Bandyci żyli z napadów na banki. Obrabowali 17 placówek (19-02-12, 19:43)
- Wpadł złodziej aut. Na koncie ma 68 kradzieży (14-02-12, 15:29)
- Złodziej grasuje po gliwickich przychodniach zdrowia (13-02-12, 15:02)
Posiniaczony i przerażony 26-latek zgłosił się do bytomskiej komendy policji. Drżącym głosem opowiedział, że kilkanaście minut wcześniej został napadnięty w jednej z bram przy ul. Jagiellońskiej. Bardziej o swoje zdrowie martwił się jednak o 2 700 zł, które z portfela zabrali mu bandyci. Pieniądze należały bowiem do szefa firmy, w której mężczyzna od niedawna pracował.
Współczucie funkcjonariuszy dla przerażonego mężczyzny szybko jednak wygasło. - Gdy sprawdziliśmy tożsamość pokrzywdzonego okazało się, że w przeszłości był już karany za powiadomienie organów ścigania o niepopełnionym przestępstwie - mówi oficer dyżurny bytomskiej policji.
Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał, że napad był sfingowany. Pomogli mu w tym dwaj jego znajomi i kobieta, którą znał z widzenia. Dostał kilka razów i kopniaków, a dla oddania dramaturgii sytuacji położył się na ziemi i ubrudził swoje ubranie.
Śledczy ustalili, że zanim mężczyzna pojawił się w komisariacie, zniszczył swój dowód osobisty, a pieniądze ukrył w domu swojej siostry. Teraz musi się zgłaszać na policję i wpłacić 600 zł poręczenia majątkowego. Za przestępstwo, którego się dopuścił grożą mu dwa lata więzienia.
Współczucie funkcjonariuszy dla przerażonego mężczyzny szybko jednak wygasło. - Gdy sprawdziliśmy tożsamość pokrzywdzonego okazało się, że w przeszłości był już karany za powiadomienie organów ścigania o niepopełnionym przestępstwie - mówi oficer dyżurny bytomskiej policji.
Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał, że napad był sfingowany. Pomogli mu w tym dwaj jego znajomi i kobieta, którą znał z widzenia. Dostał kilka razów i kopniaków, a dla oddania dramaturgii sytuacji położył się na ziemi i ubrudził swoje ubranie.
Śledczy ustalili, że zanim mężczyzna pojawił się w komisariacie, zniszczył swój dowód osobisty, a pieniądze ukrył w domu swojej siostry. Teraz musi się zgłaszać na policję i wpłacić 600 zł poręczenia majątkowego. Za przestępstwo, którego się dopuścił grożą mu dwa lata więzienia.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


