Bytomianin potrzebował gotówki, więc poprosił, by go pobito

mn
20.02.2012 , aktualizacja: 20.02.2012 14:02
A A A Drukuj
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Plan był dobry, a przynajmniej tak się wydawało się 26-letniemu mieszkańcowi Bytomia, który poprosił znajomych, żeby na niego "napadli".
Posiniaczony i przerażony 26-latek zgłosił się do bytomskiej komendy policji. Drżącym głosem opowiedział, że kilkanaście minut wcześniej został napadnięty w jednej z bram przy ul. Jagiellońskiej. Bardziej o swoje zdrowie martwił się jednak o 2 700 zł, które z portfela zabrali mu bandyci. Pieniądze należały bowiem do szefa firmy, w której mężczyzna od niedawna pracował.

Współczucie funkcjonariuszy dla przerażonego mężczyzny szybko jednak wygasło. - Gdy sprawdziliśmy tożsamość pokrzywdzonego okazało się, że w przeszłości był już karany za powiadomienie organów ścigania o niepopełnionym przestępstwie - mówi oficer dyżurny bytomskiej policji.

Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał, że napad był sfingowany. Pomogli mu w tym dwaj jego znajomi i kobieta, którą znał z widzenia. Dostał kilka razów i kopniaków, a dla oddania dramaturgii sytuacji położył się na ziemi i ubrudził swoje ubranie.

Śledczy ustalili, że zanim mężczyzna pojawił się w komisariacie, zniszczył swój dowód osobisty, a pieniądze ukrył w domu swojej siostry. Teraz musi się zgłaszać na policję i wpłacić 600 zł poręczenia majątkowego. Za przestępstwo, którego się dopuścił grożą mu dwa lata więzienia.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy