Przeciwnicy ACTA przy Dworcowej urządzili kącik biblioteczny
11.02.2012
, aktualizacja: 11.02.2012 16:20
Kilkadziesiąt książek ułożyli na drewnianym stoliku. - Tak będzie wyglądał internet, jeśli rząd nie wycofa się z pomysłu podpisania ACTA - przekonywali organizatorzy sobotniej pikiety.
ZOBACZ TAKŻE
- Proces za demonstrację przeciw ACTA (18-05-12, 07:17)
- Debata na UŚ: Popierać ACTA to jak chwalić niewolnictwo (20-02-12, 14:45)
- Za i przeciw ACTA. Weź udział w debacie (17-02-12, 20:10)
- Kibice i narodowcy przejęli pikietę przeciwko ACTA (03-02-12, 20:19)
- Gliwickie "Bede grau w gre" hasłem przeciwników ACTA (26-01-12, 15:18)
- Dwa tysiące ludzi przeciwko ACTA w Katowicach [ZDJĘCIA] (25-01-12, 19:01)
Na okrągłym wypożyczonym z biurowca przy ul. Dworcowej stoliku znalazły się m.in. kryminały autorstwa Agathy Christie. - Do tej pory mogliśmy czytać je bez konieczności wychodzenia z domu. Gdy rząd podpisze ACTA, nie będzie już możliwości ściągnięcia sobie książki ani filmu z internetu. To ogranicza nasze możliwości - przekonywał Maciek "Psych" Smykowski, który przeciwników ACTA przy pomocy Facebooka ściągnął w sobotę na róg ul. Dworcowej i św. Jana.
W porównaniu z pikietą z początku lutego, sobotnia, już trzecia w Katowicach, była dużo skromniejsza. Zjawiło się kilkadziesiąt osób, była jedna wuwuzela i jeden - choć sporej wielkości - baner, na którym manifestujący czarnym sprejem napisali "Stop ACTA". - Część naszych kolegów być może odstraszył mróz, my jesteśmy bez względu na wszystko - mówił 28-letni Krzysztof Kołodziejczyk ze Stowarzyszenia Kultury Alternatywnej kibicującej przeciwnikom ACTA.
Manifestujących wspierał także 60-letni pan Janusz z Siemianowic Śląskich. - Od roku częściej niż przy komputerze jestem na spacerku z najmłodszą latoroślą naszej rodziny - przyznawał. Niemniej jednak od południa na Dworcowej dzielnie stał w jednym szeregu z młodymi ludźmi. - Przyjechałem, bo moje pokolenie też walczyło o wolność. Inną, bo internetu wówczas nikt nie znał, ale jednak walczyło. Cieszę się, że współcześni młodzi też mają odwagę walczyć o swoje - przekonywał.
W trakcie manifestacji zbierane były podpisy pod wnioskiem o ogólnopolskie referendum w sprawie Anti-Counterfetinf Trade Agreement. Ulotki z prośbą o podpisywanie się pod takim wnioskiem manifestujący rozdawali przechodniom także w trakcie marszu w kierunku ul. Stawowej.
W porównaniu z pikietą z początku lutego, sobotnia, już trzecia w Katowicach, była dużo skromniejsza. Zjawiło się kilkadziesiąt osób, była jedna wuwuzela i jeden - choć sporej wielkości - baner, na którym manifestujący czarnym sprejem napisali "Stop ACTA". - Część naszych kolegów być może odstraszył mróz, my jesteśmy bez względu na wszystko - mówił 28-letni Krzysztof Kołodziejczyk ze Stowarzyszenia Kultury Alternatywnej kibicującej przeciwnikom ACTA.
Manifestujących wspierał także 60-letni pan Janusz z Siemianowic Śląskich. - Od roku częściej niż przy komputerze jestem na spacerku z najmłodszą latoroślą naszej rodziny - przyznawał. Niemniej jednak od południa na Dworcowej dzielnie stał w jednym szeregu z młodymi ludźmi. - Przyjechałem, bo moje pokolenie też walczyło o wolność. Inną, bo internetu wówczas nikt nie znał, ale jednak walczyło. Cieszę się, że współcześni młodzi też mają odwagę walczyć o swoje - przekonywał.
W trakcie manifestacji zbierane były podpisy pod wnioskiem o ogólnopolskie referendum w sprawie Anti-Counterfetinf Trade Agreement. Ulotki z prośbą o podpisywanie się pod takim wnioskiem manifestujący rozdawali przechodniom także w trakcie marszu w kierunku ul. Stawowej.
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter






więcej zdjęć