Kiedy zginęła Madzia? Prokuratura szuka biegłych
09.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 23:08
W miejscu, gdzie znaleziono ciało półrocznej Madzi z Sosnowca ludzie składają znicze, zabawki, kwiaty i laurki
Pisemne wyniki sekcji zwłok półrocznej Madzi nie dały odpowiedzi na najważniejsze teraz pytanie: kiedy i o której godzinie dziecko zginęło - dowiedziała się "Gazeta"
ZOBACZ TAKŻE
- Apartament i nowe życie. Rodzice Madzi pod opieką Rutkowskiego (28-02-12, 07:56)
- Rutkowski: Mamy nowy dowód, matka działała sama (10-02-12, 18:25)
- Prokuratura wydaje ciało Madzi. Rodzina szykuje pogrzeb (09-02-12, 14:27)
- Potrzebna wizja lokalna w sprawie Madzi (09-02-12, 06:48)
Taka opinia jest konieczna, aby potwierdzić wersję 22-letniej Katarzyny W., matki dziewczynki. Kobieta zeznała, że 24 stycznia po południu córka wypadła jej z rąk i uderzyła o ziemię. Mimo prób reanimacji nie dawała znaku życia, więc zmyśliła wersję o porwaniu i ukryła zwłoki. Po trwających półtora tygodnia poszukiwaniach policja znalazła zamarznięte ciało dziewczynki w parku Żeromskiego w Sosnowcu.
Prokuratura otrzymała w czwartek pisemne wyniki sekcji zwłok. Według lekarzy z Zakładu Medycyny Sądowej w Katowicach przyczyną śmierci dziewczynki było bierne uderzenie w tył głowy. To potwierdzałoby wersję matki o upadku. - Nie informujemy jednak o dalszych ustaleniach poczynionych w wyniku sekcji zwłok - stwierdziła wczoraj prokurator Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Według naszych informacji wyniki sekcji nie dały bowiem odpowiedzi na najważniejsze teraz pytanie: kiedy i o której godzinie zginęła Madzia. Katarzyna W. i jej mąż Bartek zeznali, że 24 stycznia po południu razem wyszli z domu i dziewczynka jeszcze wtedy żyła. On poszedł do swoich rodziców, ona z wózkiem do swojej matki. Wróciła jednak do domu po pieluchy i wtedy miało dojść do tragedii.
Prokuratura chce mieć pewność, że tak było. Dlatego szuka teraz w Polsce biegłych, którzy byliby w stanie zbadać dokładny czas zgonu Madzi. - To może być bardzo trudne, bo ciało dziecka przez półtora tygodnia leżało na mrozie i było kompletnie zamarznięte - przyznaje nasz informator z prokuratury. Dodaje, że śledczy szukają też fachowców, którzy zbadają ślady biologiczne zabezpieczone na ubranku i kocyku Madzi oraz przedmiotach, którymi ciało było przykryte. Chcą mieć pewność, że należą do matki, a nie kogoś innego. - Te rzeczy też były pomarznięte, a teraz po odmrożeniu są ciągle wilgotne. Nie można używać suszarek, żeby nie zniszczyć dowodów - mówi osoba znająca kulisy sprawy.
Dodajmy, że prokuratura zgodziła się w czwartek na wydanie rodzinie ciała Madzi. W najbliższych dniach odbędzie się pogrzeb dziewczynki.
Prokuratura otrzymała w czwartek pisemne wyniki sekcji zwłok. Według lekarzy z Zakładu Medycyny Sądowej w Katowicach przyczyną śmierci dziewczynki było bierne uderzenie w tył głowy. To potwierdzałoby wersję matki o upadku. - Nie informujemy jednak o dalszych ustaleniach poczynionych w wyniku sekcji zwłok - stwierdziła wczoraj prokurator Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Według naszych informacji wyniki sekcji nie dały bowiem odpowiedzi na najważniejsze teraz pytanie: kiedy i o której godzinie zginęła Madzia. Katarzyna W. i jej mąż Bartek zeznali, że 24 stycznia po południu razem wyszli z domu i dziewczynka jeszcze wtedy żyła. On poszedł do swoich rodziców, ona z wózkiem do swojej matki. Wróciła jednak do domu po pieluchy i wtedy miało dojść do tragedii.
Prokuratura chce mieć pewność, że tak było. Dlatego szuka teraz w Polsce biegłych, którzy byliby w stanie zbadać dokładny czas zgonu Madzi. - To może być bardzo trudne, bo ciało dziecka przez półtora tygodnia leżało na mrozie i było kompletnie zamarznięte - przyznaje nasz informator z prokuratury. Dodaje, że śledczy szukają też fachowców, którzy zbadają ślady biologiczne zabezpieczone na ubranku i kocyku Madzi oraz przedmiotach, którymi ciało było przykryte. Chcą mieć pewność, że należą do matki, a nie kogoś innego. - Te rzeczy też były pomarznięte, a teraz po odmrożeniu są ciągle wilgotne. Nie można używać suszarek, żeby nie zniszczyć dowodów - mówi osoba znająca kulisy sprawy.
Dodajmy, że prokuratura zgodziła się w czwartek na wydanie rodzinie ciała Madzi. W najbliższych dniach odbędzie się pogrzeb dziewczynki.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


