Przemysław Jedlecki: Narzekamy na warszawkę, a sami...

Przemysław Jedlecki
08.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 17:43
A A A Drukuj
Minister Bogdan Zdrojewski obiecywał nam pieniądze, ale tak naprawdę dostaliśmy tyle co nic - słychać od kilku dni w Katowicach. Czy minister kultury aby na pewno jest właściwym adresatem tych pretensji? - pisze Przemysław Jedlecki
Na pewno łatwo go krytykować, mając w pamięci przegraną Katowic z Wrocławiem w zeszłorocznym finale konkursu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Słynne "zdzwonimy się" rzucone do ministra przez prezydenta Rafała Dutkiewicza w dniu ogłoszenia decyzji jury dla wielu było najlepszym podsumowaniem przyczyn porażki. Zwłaszcza że wcześniej ministerstwo jak z kapelusza wyciągnęło 100 mln zł i wsparło Wrocław.

W grudniu zeszłego roku Zdrojewski przyjechał do Katowic. Obiecał nam wtedy - jak to wielu odebrało - nagrodę pocieszania: dwa razy więcej pieniędzy na tzw. miękkie projekty, czyli pomysły na nowe wydarzenia kulturalne w mieście.

Kilka dni temu przez katowickie salony przeszedł kolejny szmer oburzenia: "Obiecał, ale nie dał! A przecież mamy takie świetne pomysły!".

Do ministerstwa trafiło z Katowic pięć projektów. W sumie chodziło o ponad pół miliona złotych dofinansowania. Dostaliśmy jednak tylko 74 tys. zł. Łatwo o pretensje? Można też obrazić się na ministra, a winę za niepowodzenia zrzucić na niechęć do Górnego Śląska, niesłowność polityków i na co jeszcze dusza zapragnie.

Warto jednak przy okazji rzucić okiem na pomysły, które ministerstwu kultury próbowała "sprzedać" Instytucja Kultury "Katowice - Miasto Ogrodów", którą zupełnie niedawno miasto wsparło kilkudziesięcioma milionami złotych.

Każdy z projektów był dobrze przygotowany od strony organizacji planowanej imprezy. Gorzej już jednak było z oceną wartości merytorycznej projektu i jego siły oddziaływania na mieszkańców. Kolejna edycja festiwalu kina niezależnego za merytoryczność dostała ocenę mierną (36,67 pkt na 70 możliwych). Podobnie było z pomysłem warsztatów edukacyjnych "Superheroes", który w kategorii ocena społeczna zdobył słabą trójkę (18,4 pkt na 30).

Warto dodać, że żaden ze zgłoszonych projektów w kategoriach ocena społeczna i merytoryczna nie zdobył maksymalnej liczby punktów. Może zatem zamiast psioczyć, lepiej się cieszyć, że dostaliśmy dotację przynajmniej na dwa projekty dotyczące edukacji kulturalnej ("Kato Media Lab" oraz "Katowice, miasto otwarte")? Warto przy tej okazji zauważyć, że oba są pomysłami Karola Piekarskiego, jednego z głównych twórców katowickiego wniosku o tytuł ESK 2016.

Zamiast znów narzekać na warszawkę, lepiej się zastanowić, czy nasze propozycje na pewno są najlepsze z możliwych. To konieczne zwłaszcza wtedy, gdy sięga się po publiczne pieniądze.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów