Prezydent Bytomia kpił z rodziców. Czy straci stanowisko?
08.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 11:34
Bytomscy radni zdecydowali o podzieleniu Zespołu Szkół Elektyczno-Elektronicznych. Uczniowie, którzy tłumnie przybyli na sesję, zapowiadają, że będą walczyć
Plany podzielenia Zespołu Szkół Elektryczno-Elektronicznych wywołały sąsiedzką wojnę, mogą też strącić ze stołka prezydenta Bytomia, który wykpił w internecie rodziców uczniów i wspierającego ich burmistrza Radzionkowa.
ZOBACZ TAKŻE
- Ponad 20 tys. podpisów pod wnioskiem o odwołanie prezydenta Bytomia (30-03-12, 10:45)
- Do 121 wzrosła liczba szkół zgłoszonych do likwidacji (13-02-12, 13:02)
- Oblejesz maturę, firma zwróci ci pieniądze za garnitur (08-02-12, 09:38)
- Bytom się poddaje, Radzionków nadal walczy (23-01-12, 01:13)
Konflikt wokół ZSEE trwa od wielu tygodni. Broniąc szkoły, uczniowie manifestowali, zbierali podpisy pod petycją, a nawet okupowali placówkę przez dwie doby. Wszystko na nic. Na początku stycznia radni zgodzili się, by szkołę podzielić i - w ramach oszczędności - przenieść do dwóch innych zespołów.
Gabriel Tobor, burmistrz Radzionkowa, a jednocześnie absolwent ZSEE, zadeklarował wtedy, że chętnie przygarnie szkołę, a na potencjalną siedzibę wskazał budynek przy ul. Knosały, dziś częściowo wykorzystywany przez Zespół Szkół Techniczno-Humanistycznych.
Burmistrz najpierw swoją ofertę ogłosił publicznie, później przedstawił oficjalnie prezydentowi Bytomia, prosząc o spotkanie. Koj odpowiedział szyderczo na swoim blogu: "Kochany sąsiedzie, niestety złożona przez Ciebie propozycja przejęcia szkoły jest wyrazem nieznajomości obowiązujących przepisów prawa ( ). Sugeruję więc skupić swą troskę na własnym podwórku. Sama zaś forma i tryb złożenia tej propozycji wołają o pomstę do nieba".
Prezydent żartuje też z rady rodziców, która w oficjalnej uchwale wyraziła chęć skorzystania z oferty burmistrza Radzionkowa. "Rada Rodziców jest jak Zagłoba. On obiecywał Szwedom Inflanty, a Rada Rodziców szkołę burmistrzowi" - napisał Koj.
Prezydent twierdzi, że nie ma podstaw prawnych, aby działającą w Bytomiu szkołę po prostu przenieść do Radzionkowa i włączyć w strukturę tamtejszego zespołu. Innego zdania jest burmistrz Tobor. - Nie chodzi o włączanie ZSEE do ZSTH, lecz o ich wspólne funkcjonowanie w jednym budynku. Przejęcie szkoły byłoby możliwe za pośrednictwem starostwa tarnogórskiego. Prawne rozwiązania problemu są różne, jednak prezydent Bytomia nie chciał na ich temat porozmawiać - mówi Tobor. Dodaje, że jego oferta jest aktualna, ale nie zamierza się z nią narzucać.
- Przejęcie szkoły, choć prawnie możliwe, nie jest do przeprowadzenia bez dobrej woli władz Bytomia. A prezydent Koj szkoły nie odda, bo utraciłby subwencję oświatową na uczniów. Niestety, oni już zaczynają uciekać. Od czasu podjęcia decyzji o podzieleniu szkoły z nauki zrezygnowały trzy osoby - mówi Janusz Wójcicki, przewodniczący rady rodziców ZSEE. Przyznaje, że przeprowadzka do Radzionkowa nie jest tym, o czym marzą uczniowie i rodzice, choć są wdzięczni burmistrzowi, że wyciągnął do nich rękę.
- Elektronik to marka Bytomia. Powinien tutaj pozostać - mówi Wójcicki. Podkreśla, że pozbywanie się tej marki i lekceważenie obrońców szkoły stało się kroplą, która przepełniła czarę wypełnioną żalami wobec bytomskiej władzy. Dlatego wraz z grupą bytomian Wójcicki podjął działania zmierzające do przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania ze stanowisk prezydenta oraz radnych. Wniosek w tej sprawie złożą w poniedziałek, a od tego czasu będą mieć 60 dni na zebranie ponad 13,8 tys. podpisów poparcia.
Prezydent Koj: - Inicjatywa referendum powstała jako efekt sprzeciwu wobec przeniesienia szkoły do innego, nieodległego budynku. Dojrzałość i odpowiedzialność nie pozwalają mi obiecać wszystkim wszystkiego, czego chcą. Odważnie podejmuję także niepopularne decyzje, bo tego wymaga nasze wspólne dobro.
Gabriel Tobor, burmistrz Radzionkowa, a jednocześnie absolwent ZSEE, zadeklarował wtedy, że chętnie przygarnie szkołę, a na potencjalną siedzibę wskazał budynek przy ul. Knosały, dziś częściowo wykorzystywany przez Zespół Szkół Techniczno-Humanistycznych.
Burmistrz najpierw swoją ofertę ogłosił publicznie, później przedstawił oficjalnie prezydentowi Bytomia, prosząc o spotkanie. Koj odpowiedział szyderczo na swoim blogu: "Kochany sąsiedzie, niestety złożona przez Ciebie propozycja przejęcia szkoły jest wyrazem nieznajomości obowiązujących przepisów prawa ( ). Sugeruję więc skupić swą troskę na własnym podwórku. Sama zaś forma i tryb złożenia tej propozycji wołają o pomstę do nieba".
Prezydent żartuje też z rady rodziców, która w oficjalnej uchwale wyraziła chęć skorzystania z oferty burmistrza Radzionkowa. "Rada Rodziców jest jak Zagłoba. On obiecywał Szwedom Inflanty, a Rada Rodziców szkołę burmistrzowi" - napisał Koj.
Prezydent twierdzi, że nie ma podstaw prawnych, aby działającą w Bytomiu szkołę po prostu przenieść do Radzionkowa i włączyć w strukturę tamtejszego zespołu. Innego zdania jest burmistrz Tobor. - Nie chodzi o włączanie ZSEE do ZSTH, lecz o ich wspólne funkcjonowanie w jednym budynku. Przejęcie szkoły byłoby możliwe za pośrednictwem starostwa tarnogórskiego. Prawne rozwiązania problemu są różne, jednak prezydent Bytomia nie chciał na ich temat porozmawiać - mówi Tobor. Dodaje, że jego oferta jest aktualna, ale nie zamierza się z nią narzucać.
- Przejęcie szkoły, choć prawnie możliwe, nie jest do przeprowadzenia bez dobrej woli władz Bytomia. A prezydent Koj szkoły nie odda, bo utraciłby subwencję oświatową na uczniów. Niestety, oni już zaczynają uciekać. Od czasu podjęcia decyzji o podzieleniu szkoły z nauki zrezygnowały trzy osoby - mówi Janusz Wójcicki, przewodniczący rady rodziców ZSEE. Przyznaje, że przeprowadzka do Radzionkowa nie jest tym, o czym marzą uczniowie i rodzice, choć są wdzięczni burmistrzowi, że wyciągnął do nich rękę.
- Elektronik to marka Bytomia. Powinien tutaj pozostać - mówi Wójcicki. Podkreśla, że pozbywanie się tej marki i lekceważenie obrońców szkoły stało się kroplą, która przepełniła czarę wypełnioną żalami wobec bytomskiej władzy. Dlatego wraz z grupą bytomian Wójcicki podjął działania zmierzające do przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania ze stanowisk prezydenta oraz radnych. Wniosek w tej sprawie złożą w poniedziałek, a od tego czasu będą mieć 60 dni na zebranie ponad 13,8 tys. podpisów poparcia.
Prezydent Koj: - Inicjatywa referendum powstała jako efekt sprzeciwu wobec przeniesienia szkoły do innego, nieodległego budynku. Dojrzałość i odpowiedzialność nie pozwalają mi obiecać wszystkim wszystkiego, czego chcą. Odważnie podejmuję także niepopularne decyzje, bo tego wymaga nasze wspólne dobro.
- 15 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



