Matka Madzi spanikowała, bo Rutkowski zwoływał dziennikarzy
06.02.2012
, aktualizacja: 06.02.2012 20:59
Matka półrocznej Madzi z Sosnowca zeznała, że wskazała fałszywe miejsce ukrycia córki, bo detektyw Krzysztof Rutkowski jadąc z nią autem wydzwaniał do dziennikarzy, że rozwikłał sprawę zaginięcia dziewczynki. Kobieta wystraszyła się, że na miejscu będą czekały na nią kamery.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Sąd dał zgodę na podsłuch komórki matki Madzi (06-02-12, 12:52)
- Prokuratura za bardzo uwierzyła matce Madzi (06-02-12, 10:00)
- Śmierć Madzi z Sosnowca. Eksperymenty z dziecięcym wózkiem (06-02-12, 08:00)
- Krzysztof Rutkowski oskarżył polityków PiS. Prokuratura: To lipa (24-03-12, 12:13)
- Rutkowski: Ja Katarzynę W. wyzwoliłem publicznie. Może powiedzieć mi "dziękuję" (13-02-12, 08:12)
- Matka pod pręgierzem. No bo co ludzie powiedzą (11-02-12, 08:00)
- Rutkowski: Mamy nowy dowód, matka działała sama (10-02-12, 18:25)
- Prokuratura: Incydent w areszcie nie stanowił zagrożenia dla życia Katarzyny W. (08-02-12, 14:18)
- Zażalenie na areszt matki Madzi. Sąd rozpatrzy sprawę (08-02-12, 12:52)
- Rutkowski: Wystąpimy sądownie o nagrodę od policji (08-02-12, 11:00)
- Matka mogła sama ukryć ciało małej Madzi (08-02-12, 07:22)
- Nagranie wyznania matki Madzi. Studio telewizyjne Rutkowski&Co? (07-02-12, 20:57)
- Rodzina półrocznej Madzi atakuje policję. "Nie było pomocy" (07-02-12, 20:10)
- Czy matka Madzi jest bezpieczna, skoro służba więzienna nie mówi prawdy? (07-02-12, 10:36)
- Rutkowski u Lisa: Obnażyliśmy kwas w policji (06-02-12, 23:18)
- Śmierć półrocznej Madzi: Śledczy mają ręce pełne roboty (06-02-12, 21:49)
- Ojciec Madzi: Jak wynosiłem wózek córka jeszcze żyła (06-02-12, 21:25)
- Matka Magdy aresztowana. Zarzut: nieumyślne spowodowanie śmierci (04-02-12, 13:10)
- Krzysztof Rutkowski. Gołąb, który okazał się żmiją (04-02-12, 11:00)
- Jaki blef złamał matkę Magdy? Rutkowski demaskuje oszustwo (03-02-12, 09:22)
Katowicka prokuratura wyłączyła w poniedziałek do odrębnego postępowania wątek dotyczący działań Krzysztofa Rutkowskiego, który zaangażował się w poszukiwania półrocznej Madzi z Sosnowca. Prokuratorzy z Gliwic sprawdzą teraz, czy detektyw utrudniał pracę policji w tej sprawie.
"Gazeta" ustaliła, jakie są główne zarzuty wobec detektywa. Według policji Rutkowski i jego ludzie praktycznie odcięli rodzinę półrocznej Madzi od kontaktów z funkcjonariuszami. Jej członkowie, jeśli już rozmawiali z policjantami, to mieli konsultować z detektywem treść swoich wypowiedzi. Zdarzało się, że funkcjonariusze nie byli wpuszczani do mieszkania rodziców Madzi.
- Musieliśmy używać podstępu, np. że jest potrzeba pobrania materiału biologicznego, aby wyciągnąć matkę dziewczynki do komendy na spokojną rozmowę. A wtedy i tak zaraz na miejscu pojawiał się pracownik Rutkowskiego oraz mąż kobiety - mówi nasz informator.
Jednak według śledczych detektyw przeszedł samego siebie po tym, jak matka Madzi wyjawiła mu, że córka wyśliznęła się jej z rąk, uderzyła o podłogę i nie dawała znaku życia. Kobieta przyznała, że spanikowała, ukryła zwłoki i wymyśliła wersję o porwaniu. Rutkowski nagrał rozmowę, po czym zapakował matkę dziewczynki do samochodu i pojechał w miejsce ukrycia ciała.
- Kobieta zeznała, że w trakcie jazdy autem detektyw wydzwaniał do dziennikarzy, że rozwikłał sprawę i wie, gdzie jest ciało Madzi. Matka wskazała mu więc fałszywe miejsce, bo bała się będą na nią czekały kamery - mówi nasz informator. Policja przez kilka godzin bezskutecznie przeszukiwała ten rejon. A prokuratura ściągnęła z Sosnowca prywatną firmę, która przeczesywała teren georadarem.
Dopiero kilkanaście godzin później, po rozmowie z dwiema policjantkami, matka dziewczynki otworzyła się i opowiedziała, co zrobiła z córką. Pokazała też właściwe miejsce ukrycia zwłok Madzi.
Prokuratura sprawdzi też, jakie zadania Rutkowski wykonał w sprawie poszukiwania zaginionej dziewczynki. Nie ma on bowiem licencji detektywa.
Krzysztof Rutkowski twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia. - Gdyby nie ja, to policja nie dałaby tej sprawie rady - powiedział nam w poniedziałek. Przyznał, że jadąc z matką dziewczynki na miejsce ukrycia ciała dzwonił do dziennikarzy. - A co, nie wolno mi? TVN24 czekał na informacje - powiedział Rutkowski. Dodał, że nie boi się prokuratorskiego śledztwa. - Wykaże, kto tak naprawdę rozwiązał te sprawę - podkreślił.
"Gazeta" ustaliła, jakie są główne zarzuty wobec detektywa. Według policji Rutkowski i jego ludzie praktycznie odcięli rodzinę półrocznej Madzi od kontaktów z funkcjonariuszami. Jej członkowie, jeśli już rozmawiali z policjantami, to mieli konsultować z detektywem treść swoich wypowiedzi. Zdarzało się, że funkcjonariusze nie byli wpuszczani do mieszkania rodziców Madzi.
- Musieliśmy używać podstępu, np. że jest potrzeba pobrania materiału biologicznego, aby wyciągnąć matkę dziewczynki do komendy na spokojną rozmowę. A wtedy i tak zaraz na miejscu pojawiał się pracownik Rutkowskiego oraz mąż kobiety - mówi nasz informator.
Jednak według śledczych detektyw przeszedł samego siebie po tym, jak matka Madzi wyjawiła mu, że córka wyśliznęła się jej z rąk, uderzyła o podłogę i nie dawała znaku życia. Kobieta przyznała, że spanikowała, ukryła zwłoki i wymyśliła wersję o porwaniu. Rutkowski nagrał rozmowę, po czym zapakował matkę dziewczynki do samochodu i pojechał w miejsce ukrycia ciała.
- Kobieta zeznała, że w trakcie jazdy autem detektyw wydzwaniał do dziennikarzy, że rozwikłał sprawę i wie, gdzie jest ciało Madzi. Matka wskazała mu więc fałszywe miejsce, bo bała się będą na nią czekały kamery - mówi nasz informator. Policja przez kilka godzin bezskutecznie przeszukiwała ten rejon. A prokuratura ściągnęła z Sosnowca prywatną firmę, która przeczesywała teren georadarem.
Dopiero kilkanaście godzin później, po rozmowie z dwiema policjantkami, matka dziewczynki otworzyła się i opowiedziała, co zrobiła z córką. Pokazała też właściwe miejsce ukrycia zwłok Madzi.
Prokuratura sprawdzi też, jakie zadania Rutkowski wykonał w sprawie poszukiwania zaginionej dziewczynki. Nie ma on bowiem licencji detektywa.
Krzysztof Rutkowski twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia. - Gdyby nie ja, to policja nie dałaby tej sprawie rady - powiedział nam w poniedziałek. Przyznał, że jadąc z matką dziewczynki na miejsce ukrycia ciała dzwonił do dziennikarzy. - A co, nie wolno mi? TVN24 czekał na informacje - powiedział Rutkowski. Dodał, że nie boi się prokuratorskiego śledztwa. - Wykaże, kto tak naprawdę rozwiązał te sprawę - podkreślił.
- 307 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
53 głosy
-
tani politykier
andrzejg
06.02.12, 19:19
chciał wywindować swoje dupsko na śmierci dziecka i nieszczęściu młodej kobietyA.»
-
Matka Madzi spanikowała, bo Rutkowski zwoływał ...
hamsterx
06.02.12, 19:28
Szykuje się chyba Oscar w Sosnowcu !!!Gra lepiej niż Meryl Streep !!!»
-
Rutkowski to Huck Norris!
bakoy
06.02.12, 19:32
Jedyną jego wadą jest zamiana kapelusza na okulary których po kolendzie nie znosi nawet ksiądz.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter





więcej zdjęć
odtwórz
odtwórz
