Policjanci znaleźli ciało zaginionej Madzi. "Nie powiedziałam detektywowi prawdy"

Jacek Madeja, Przemysław Jedlecki, pap
04.02.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 11:41
A A A Drukuj
Sosnowiec. Miejsce, w którym w piątek przed północą policjanci znaleźli ciało dziecka Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta Sosnowiec. Miejsce, w którym w piątek przed północą policjanci znaleźli ciało dziecka
Matka półrocznej dziewczynki przed godz. 23 w piątek wskazała dokładne miejsce, w którym zostawiła ciało Magdy - poinformował podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik śląskiej policji. We wskazanym przez kobietę miejscu przed północą policjanci rzeczywiście znaleźli przysypane kamieniami ciało dziewczynki.
Sosnowiec. Miejsce, w którym w policjanci znaleźli ciało półrocznej Madzi
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Sosnowiec. Miejsce, w którym w policjanci znaleźli ciało półrocznej Madzi
Sosnowiec. Miejsce, w którym znaleziono ciało Magdy
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Sosnowiec. Miejsce, w którym znaleziono ciało Magdy
Sosnowiec. Miejsce, w którym w piątek przed północą policjanci znaleźli ciało dziecka
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Sosnowiec. Miejsce, w którym w piątek przed północą policjanci znaleźli ciało dziecka
Półroczna Magda zmarła we wtorek 24 stycznia
fot. materiały policji
Półroczna Magda zmarła we wtorek 24 stycznia
ZOBACZ TAKŻE
Podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik śląskiej policji przyznał nam w sobotę rano, że matka Magdy powiedziała policjantom o miejscu ukrycia dziecka nie podczas przesłuchania, ale spokojnej rozmowy. - W pewnym momencie zatrzymana kobieta stwierdziła, że miejsce, które wcześniej wskazała Krzysztofowi Rutkowskiemu, nie było prawdziwe - mówi. Zaraz potem dodała, że chce pokazać, gdzie jest ciało. Wtedy policjanci natychmiast pojechali z nią do Sosnowca.

Miejsce jest oddalone mniej więcej o 1,5 km od wskazywanego wcześniej przez kobietę Rutkowskiemu punktu. - Ciało było ukryte pod liśćmi i gruzem w ruinach dawnego budynku kolejowego obok torów w parku przy hali sportowej na ul. Żeromskiego - relacjonował w nocy podinspektor Gąska.

Jak mówił, zgadzało się ubranko i kocyk, który wcześniej - mówiąc o porwaniu - opisywała matka.

Kobieta nie mówiła policjantom, co się stało i dlaczego dziecko nie żyje.

"Być może ma jeszcze coś więcej do ukrycia"

Kilkanaście godzin wcześniej informację o odnalezieniu zwłok Madzi przekazał policji i dziennikarzom detektyw Krzysztof Rutkowski. Miejsce miała mu wskazać 22-letnia Katarzyna, matka Madzi. W rozmowie w cztery oczy kobieta miała mu powiedzieć, że córeczka zmarła w wyniku nieszczęśliwego wypadku, do którego doszło w domu. - Dziecko miało wypaść matce z rąk i uderzyć głową o próg - mówił Rutkowski.

We wskazanym przez kobietę miejscu policjanci nie znaleźli ciała dziecka. Policjanci, którzy zjawili się w nocy na miejscu, informowali, że znaleziona na miejscu kurtka nie ma nic wspólnego ze sprawą.

Sytuację miało odmienić spotkanie Katarzyny W. z policjantami z powołanej przez szefa śląskiej policji specgrupy. Kobieta przyznała, że nie podała detektywowi prawdziwego miejsca, w którym ukryła ciało dziecka. Wtedy też wskazała na rejon torów od tyłów hali przy ul. Żeromskiego. Tam, w rogu budynku, pod stertą liści i kamieni, policjanci rzeczywiście znaleźli ciało półrocznej dziewczynki.

- Nie jestem jasnowidzem. Myślę, że Katarzyna celowo wprowadziła nas w błąd. Być może ma jeszcze coś więcej do ukrycia - powiedział nam w nocy detektyw Krzysztof Rutkowski, pytany przez nas o dokładne miejsce znalezienia ciała dziecka.

Dlaczego wcześniej nie znaleziono ciała?

Ciało dziewczynki odnaleziono przy torach kolejowych, to południowa strona Parku Żeromskiego. Matka Magda, gdy opowiadała 24 stycznia, że szła z dzieckiem do matki, twierdziła, że szła ulicą Żeromskiego, która przylega do parku. Tory od ulicy Żeromskiego dzieli kilkaset metrów. Dlaczego zatem policji nie udało wcześniej odnaleźć ciała?

Podinspektor Gąska broni działania swoich kolegów. - Zwłoki nie leżały na wierzchu, ani przy drodze którą się przemieszczała. W dodatku to 1,5 km od miejsca, które matka wskazała Krzysztofowi Rutkowskiemu - mówi Gąska. Przyznaje, że to miejsce nie było wcześniej przeczesywane. - To przeciwległy kraniec parku, nie mówiła, że tamtędy szła. Przeszukiwano okolice bezpośrednio przylegające do jej trasy - dodaje. Przyznaje jednocześnie, że policja przeszukała pobliski Park Sielecki, wzdłuż którego w drodze do mamy miała iść Katarzyna W.

Wersja o porwaniu już nieaktualna

Po zaginięciu dziecka - we wtorek 24 stycznia - matka Magdy twierdziła, że została napadnięta, a dziecko porwano z wózka. Policjanci sprawdzali tę wersję na równi z innymi hipotezami. W piątek detektyw Rutkowski poinformował, że nie było porwania, a Madzia nie żyje, być może wskutek nieszczęśliwego wypadku. Na piątkowej konferencji w Mysłowicach Rutkowski pokazał dziennikarzom nagrania, na których Katarzyna W. przyznaje, że dziecko wysunęło jej się z kocyka i uderzyło o próg w mieszkaniu. Później kobieta ukryła ciało.

Przyczyny śmierci dziecka wyjaśni sekcja zwłok

Sekcję zaplanowano na poniedziałek. Nie można jej wykonać wcześniej, bo ciało dziecka zbyt długo było na mrozie.

Po wskazaniu miejsca ukrycia ciała Katarzyna W. została przewieziona do katowickiej prokuratury okręgowej na formalne przesłuchanie. Mówiono, że może jej zostać przedstawiony zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka, a nawet - jeżeli uprawdopodobni to materiał dowodowy - zabójstwa. Może także odpowiadać za składanie wcześniej fałszywych zeznań oraz powiadomienie o niepopełnionym przestępstwie - rzekomym uprowadzeniu dziecka.

Po godz. 13 prokurator Mariusz Łączny poinformował, że Katarzyna W. usłyszała zarzut nieumyślnego spowodowania śmieci swojego dziecka.

MSW sprawdzi policję

Andrzej Gąska, rzecznik śląskiej policji, pytany przez "Gazetę", czy będzie postępowanie wyjaśniające działania policji w sprawie Magdy uznał pytanie za oburzające. Wiadomo jednak, że informacji na ten temat oczekuje Jacek Cichocki, minister spraw wewnętrznych. - Komendant Główny Policji spotka się z ministrem i krok po kroku opisze mu, co się działo. Wszystkie te kwestie będą mu przedstawione - mówi Małgorzata Woźniak, rzeczniczka resortu.

Woźniak podkreśla, że minister od początku był informowany o całej sprawie. - Oczywiście w zakresie, który nie naruszał tajemnicy postępowania - mówi. Dodaje, że gdy policja zakończy działania to przyjdzie czas na ich podsumowanie i ocenę. - Minister zapozna się z nią. Dziś łatwo o przedwczesne wnioski. Należy pamiętać, że policja musi działać zgodnie z prawem i nie może o wszystkim informować opinii publicznej - podkreśla.

Paweł Graś, rzecznik rządu dodał w radiu RMF, że działania policji w tej sprawie będą przez MSW wyjaśniane i sprawdzane.

Tymczasem Michał Gramatyka, kryminolog z Tychów skomentował całą sprawę w serwisie Twitter: Hej, kto Polak, dokopać Rutkowskiemu. Żenua...

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    190 głosów