Poszukiwania Madzi z Sosnowca dzień po dniu
03.02.2012
, aktualizacja: 04.02.2012 08:59
Dziewczynka zniknęła 24 stycznia
ZOBACZ TAKŻE
- Śmierć Madzi z Sosnowca. Eksperymenty z dziecięcym wózkiem (06-02-12, 08:00)
- Krzysztof Rutkowski. Gołąb, który okazał się żmiją (04-02-12, 11:00)
- Policjanci znaleźli ciało zaginionej Madzi. "Nie powiedziałam detektywowi prawdy" (04-02-12, 00:47)
- Policja wciąż nie znalazła ciała Madzi. Poszukiwania przerwane (03-02-12, 17:24)
- "Gdyby teraz ta dziewczyna wyszła tu na ulicę, to by jej krzywdę zrobili" (03-02-12, 16:42)
- Jaki blef złamał matkę Magdy? Rutkowski demaskuje oszustwo (03-02-12, 09:22)
- Krzysztof Rutkowski szuka półrocznej Madzi. "Na sto procent odnajdzie się zdrowa i żywa" (27-01-12, 06:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- "Śpij spokojnie Aniołku". Znicze, zabawki i laurki dla Madzi [ZDJĘCIA] (05-02-12, 17:04)
24 stycznia
Po godz. 18 policja otrzymuje zgłoszenie o porwaniu dziewczynki w Sosnowcu. Zrozpaczona matka twierdzi, że ktoś ją zaatakował i uderzył w tył głowy. Gdy się ocknęła, w wózku nie było jej córki.
25 stycznia
Policja poszukuje dziecka, komendant policji w Sosnowcu wyznacza 5 tys. zł nagrody za wskazanie porywacza. W miejscu rzekomego porwania przeprowadzono dwie wizje lokalne z udziałem mamy dziewczynki.
26 stycznia
Druga doba poszukiwań dziecka. Rodzice Magdy, ich rodzina i znajomi rozwieszają plakaty ze zdjęciem dziewczynki. Sosnowiecki magistrat dokłada kolejne 5 tys. zł do nagrody dla osoby, która wskaże miejsce pobytu dziecka. Po południu śledztwo w sprawie poszukiwań przejmuje Prokuratura Okręgowa w Katowicach.
27 stycznia
Magdy szuka 70 policjantów i psy tropiące. - Niech mi oddadzą Magdunię. Przecież była naszą perełką - matka dziecka zwraca się za pośrednictwem telewizji i radia bezpośrednio do porywaczy, którzy mieli uprowadzić jej córkę. Zdjęcia Magdy wiszą na słupach w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej, Będzinie, Czeladzi. Pojawiają się także w innych miastach województwa. Najczęściej w sklepach i autobusach. W akcję poszukiwania dziecka włącza się detektyw Krzysztof Rutkowski.
28 stycznia
Trwają poszukiwania. O uwolnienie Madzi apelują do porywaczy biskupi, a psycholog policyjny prosi, by oddać dziecko do najbliższego okna życia. Detektyw Rutkowski wierzy, że uda się znaleźć dziewczynkę.
29 stycznia
Detektyw Rutkowski podczas konferencji prasowej, na której obecni są rodzice i dziadkowie Magdy, gwarantuje porywaczom, że jak tylko dziewczynka wróci cała i zdrowa do rodziców, otrzymają obiecaną nagrodę, a rodzina wycofa wniosek o ich ściganie.
30 stycznia
Trwają przesłuchania kolejnych świadków w sprawie. Nagroda za odnalezienie Magdy wynosi już 130 tys. zł. To pieniądze oferowane przez policję, samorząd i prywatnych darczyńców.
31 stycznia
Mimo intensywnych poszukiwań i przesłuchań kolejnych świadków żaden trop nie prowadzi do porywaczy Magdy.
1 lutego
Matka dziecka została po raz kolejny przesłuchana. Nie udało się ustalić, gdzie przebywa mała Magda.
2 lutego
Detektyw Rutkowski na godz. 14.30 zwołuje konferencję prasową, podczas której oświadcza, że badania DNA dziecka i ojca, przeprowadzone w Polsce i Austrii potwierdzają, że to Bartek jest biologicznym ojcem Madzi. Ojciec dziecka poddał się także badaniu na wariografie. Zdaniem Rutkowskiego wynik był dla niego pozytywny. Matka dziecka nie zgodziła się na to badanie, tłumacząc się kiepskim stanem psychicznym.
Przed północą Rutkowski informuje media, że Madzia nie żyje, a miejsce porzucenia zwłok wskazała jej matka. Miały leżeć pod drzewem nad Czarną Przemszą. Matka miała przyznać się Rutkowskiemu, że Madzia zmarła w wyniku nieszczęśliwego wypadku - wypadła jej z rąk i uderzyła głową o próg. Tuż po północy kobieta zostaje zatrzymana i przewieziona na komendę w Katowicach.
3 lutego
Godz. 1.30 okazuje się, że w miejscu wskazanym przez matkę leży zawiniątko, ale wezwana na miejsce policja nie znajduje w nim ciała. Po godz. 2 przerwano dalsze poszukiwania ciała, wznowiono je o godz. 7.30. Teren przeczesywano do godz. 17, pomagały psy i georadar.
W tym samym czasie zeznania w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach składał detektyw Rutkowski. Wcześniej na konferencji prasowej po raz kolejny powtórzył swoją wersję wydarzeń. Krótko przed godziną godz. 17 Mariusz Łączny z Prokuratury Okręgowej w Katowicach powiedział, że oprócz Rutkowskiego w charakterze świadka przesłuchano także Bartka, ojca dziecka.
Przed godz. 23 matka Magdy wskazała dokładne miejsce, w którym zostawiła ciało Magdy. Jak nam powiedział podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik śląskiej policji, matka powiedziała policjantom o miejscu ukrycia dziecka nie podczas przesłuchania, ale spokojnej rozmowy. Wtedy policjanci natychmiast pojechali z nią do Sosnowca. Kobieta wskazała dokładne miejsce ukrycia zwłok córki. To miejsce oddalone mniej więcej o 1,5 km od wskazywanego wcześniej przez kobietę detektywowi Krzysztofowi Rutkowskiemu punktu. Na tyłach hali przy ul. Żeromskiego, w rogu budynku, pod stertą liści i kamieni, policjanci znaleźli ciało półrocznej dziewczynki.
Po godz. 18 policja otrzymuje zgłoszenie o porwaniu dziewczynki w Sosnowcu. Zrozpaczona matka twierdzi, że ktoś ją zaatakował i uderzył w tył głowy. Gdy się ocknęła, w wózku nie było jej córki.
25 stycznia
Policja poszukuje dziecka, komendant policji w Sosnowcu wyznacza 5 tys. zł nagrody za wskazanie porywacza. W miejscu rzekomego porwania przeprowadzono dwie wizje lokalne z udziałem mamy dziewczynki.
26 stycznia
Druga doba poszukiwań dziecka. Rodzice Magdy, ich rodzina i znajomi rozwieszają plakaty ze zdjęciem dziewczynki. Sosnowiecki magistrat dokłada kolejne 5 tys. zł do nagrody dla osoby, która wskaże miejsce pobytu dziecka. Po południu śledztwo w sprawie poszukiwań przejmuje Prokuratura Okręgowa w Katowicach.
27 stycznia
Magdy szuka 70 policjantów i psy tropiące. - Niech mi oddadzą Magdunię. Przecież była naszą perełką - matka dziecka zwraca się za pośrednictwem telewizji i radia bezpośrednio do porywaczy, którzy mieli uprowadzić jej córkę. Zdjęcia Magdy wiszą na słupach w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej, Będzinie, Czeladzi. Pojawiają się także w innych miastach województwa. Najczęściej w sklepach i autobusach. W akcję poszukiwania dziecka włącza się detektyw Krzysztof Rutkowski.
28 stycznia
Trwają poszukiwania. O uwolnienie Madzi apelują do porywaczy biskupi, a psycholog policyjny prosi, by oddać dziecko do najbliższego okna życia. Detektyw Rutkowski wierzy, że uda się znaleźć dziewczynkę.
29 stycznia
Detektyw Rutkowski podczas konferencji prasowej, na której obecni są rodzice i dziadkowie Magdy, gwarantuje porywaczom, że jak tylko dziewczynka wróci cała i zdrowa do rodziców, otrzymają obiecaną nagrodę, a rodzina wycofa wniosek o ich ściganie.
30 stycznia
Trwają przesłuchania kolejnych świadków w sprawie. Nagroda za odnalezienie Magdy wynosi już 130 tys. zł. To pieniądze oferowane przez policję, samorząd i prywatnych darczyńców.
31 stycznia
Mimo intensywnych poszukiwań i przesłuchań kolejnych świadków żaden trop nie prowadzi do porywaczy Magdy.
1 lutego
Matka dziecka została po raz kolejny przesłuchana. Nie udało się ustalić, gdzie przebywa mała Magda.
2 lutego
Detektyw Rutkowski na godz. 14.30 zwołuje konferencję prasową, podczas której oświadcza, że badania DNA dziecka i ojca, przeprowadzone w Polsce i Austrii potwierdzają, że to Bartek jest biologicznym ojcem Madzi. Ojciec dziecka poddał się także badaniu na wariografie. Zdaniem Rutkowskiego wynik był dla niego pozytywny. Matka dziecka nie zgodziła się na to badanie, tłumacząc się kiepskim stanem psychicznym.
Przed północą Rutkowski informuje media, że Madzia nie żyje, a miejsce porzucenia zwłok wskazała jej matka. Miały leżeć pod drzewem nad Czarną Przemszą. Matka miała przyznać się Rutkowskiemu, że Madzia zmarła w wyniku nieszczęśliwego wypadku - wypadła jej z rąk i uderzyła głową o próg. Tuż po północy kobieta zostaje zatrzymana i przewieziona na komendę w Katowicach.
3 lutego
Godz. 1.30 okazuje się, że w miejscu wskazanym przez matkę leży zawiniątko, ale wezwana na miejsce policja nie znajduje w nim ciała. Po godz. 2 przerwano dalsze poszukiwania ciała, wznowiono je o godz. 7.30. Teren przeczesywano do godz. 17, pomagały psy i georadar.
W tym samym czasie zeznania w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach składał detektyw Rutkowski. Wcześniej na konferencji prasowej po raz kolejny powtórzył swoją wersję wydarzeń. Krótko przed godziną godz. 17 Mariusz Łączny z Prokuratury Okręgowej w Katowicach powiedział, że oprócz Rutkowskiego w charakterze świadka przesłuchano także Bartka, ojca dziecka.
Przed godz. 23 matka Magdy wskazała dokładne miejsce, w którym zostawiła ciało Magdy. Jak nam powiedział podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik śląskiej policji, matka powiedziała policjantom o miejscu ukrycia dziecka nie podczas przesłuchania, ale spokojnej rozmowy. Wtedy policjanci natychmiast pojechali z nią do Sosnowca. Kobieta wskazała dokładne miejsce ukrycia zwłok córki. To miejsce oddalone mniej więcej o 1,5 km od wskazywanego wcześniej przez kobietę detektywowi Krzysztofowi Rutkowskiemu punktu. Na tyłach hali przy ul. Żeromskiego, w rogu budynku, pod stertą liści i kamieni, policjanci znaleźli ciało półrocznej dziewczynki.
- 37 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Poszukiwania Madzi z Sosnowca dzień po dniu
mapi7
04.02.12, 12:11
Brawo pan Rutkowski!!!Katarzynie w. życzę długotrwałego pobytu w obozie na Kołymie!!!»
-
magiel dla motłochu
2o12
06.02.12, 18:31
Pismaki dajcie spokój już tej patologii i zajmijcie się kombinowaniem przy naszych emeryturach, reformą służby zdrowia i ACTA »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


