"Gdyby teraz ta dziewczyna wyszła tu na ulicę, to by jej krzywdę zrobili"

Jacek Madeja
03.02.2012 , aktualizacja: 03.02.2012 19:34
A A A Drukuj
Policjanci szukają ciała Magdy w rejonie, który matka dziecka wskazała Krzysztofowi Rutkowskiemu Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta Policjanci szukają ciała Magdy w rejonie, który matka dziecka wskazała Krzysztofowi Rutkowskiemu
Bała się, nie ma co jej osądzać! - komentują jedni. - Jak mogła zrobić coś tak strasznego? - dodają drudzy. Cały Sosnowiec żyje dziś tragicznym finałem dziesięciodniowych poszukiwań półrocznej Magdy. Słychać też buzujące oburzeniem wypowiedzi.
Półroczna Magda zniknęła we wtorek 24 stycznia po godz. 18 z wózka na ul. Legionów w Sosnowcu
fot. materiały policji
Półroczna Magda zniknęła we wtorek 24 stycznia po godz. 18 z wózka na ul. Legionów w Sosnowcu
Policjanci w trakcie przeszukiwania terenu, na którym według detektywa Rutkowskiego matka porzuciła Magdę
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Policjanci w trakcie przeszukiwania terenu, na którym według detektywa Rutkowskiego matka porzuciła Magdę


Taksówkarz Maciej Hołoniewski mieszka tuż obok parku, który w piątek przeczesywali policjanci. O tym, że gdzieś tam mogą być schowane zwłoki dziewczynki, dowiedział się z telefonu od swojej znajomej. - Od razu matka wydała mi się niesympatyczna, a potem wątpliwości było coraz więcej. Teraz wychodzi, że to jakaś patologia, albo psychiczna jest. Może wszystko razem z mężem to ukartowali. Bo jaką gwarancję daje takie badanie wykrywaczem kłamstw? - powątpiewa się taksówkarz.

"Jaką opinię będzie miało całe miasto?"

Pracujących w parku policjantów obserwuje zza taśmy Jolanta Szczupak. Nie może się nadziwić, że jedno kłamstwo postawiło na nogi całe miasto i zastanawia się, czy nowe wyznania mamy Madzi nie że jest czasem kolejnym kłamstwem. - Teraz wszyscy zastanawiają się, czy to rzeczywiście wypadek. Lepiej, żeby tak było dla nas wszystkich. Bo inaczej jaką opinię będzie miało całe miasto? - wzdycha. Trudno uwierzyć jej w wersję o wypadku. - Bo też mam dziecko i jak chyba każdej matce zdarzyło mi się je upuścić. Ale żeby tak od razu na śmierć? Nie, to niemożliwe! Zresztą nawet gdyby tak było, to przecież każda normalna matka zadzwoni od razu po pogotowie! Skończy się tak, że ją do wariatkowa wezmą - mówi pani Jolanta.

Na ulicę Ceglaną nad Czarną Przemszą, gdzie trwają poszukiwania ciała, oprócz mieszkańców miasta przyjeżdżają nawet ludzie spoza Sosnowca. Przemysław Kołodziej z Jastrzębia-Zdroju jechał samochodem do Łodzi. Przejeżdżał przez Sosnowiec i w radiu usłyszał, że na Celnej szukają zwłok Madzi. Szybko wystukał nazwę w GPS. - Szok, strasznie mnie to ruszyło. Sam mam dwójkę dzieci. Najpierw współczułem rodzinie, a teraz już nie wiem, co o tym myśleć - kręci głową.

"Wszyscy patrzyli do kamery, ona jedna spuszczała wzrok"

W sklepie spożywczym niedaleko miejsca, gdzie miało dojść do rzekomego napadu i obok bloku, gdzie mieszkają rodzice Katarzyny wszyscy od rana mówią tylko o tym. - Takie tu rzeczy wygadują o matce, że aż uszy puchną, ale sama jest sobie winna. Nie powinna nazywać się matką. Nawet jeśli to był wypadek, to jak można biec od razu z dzieckiem pod drzewo do parku, kiedy nie ma pewności czy nie żyje? Kto chce się pozbyć zwłok własnego dziecka? Ludzie są tak wściekli, że gdyby teraz ta dziewczyna wyszła tu na ulicę, to by jej krzywdę zrobili. Sama nie wiem, jakbym zagregowała - trzęsie się z oburzenia jedna ze sprzedawczyń. Druga ekspedientka ma łzy w oczach, kiedy pytamy o całą sprawę. - Przez cały tydzień wszyscy tu w psychozie żyli. Matki z wózkami umawiały się i chodziły parami. Dla mnie od początku coś kręciła. Ojciec, dziadkowie, wszyscy patrzyli do kamery, ona jedna spuszczała wzrok. Raz to już nawet tak mówiła, jakby wiedziała, że córeczka nie żyje. Wypadek czy nie, ona już nigdy nie będzie miała życia. Ani tutaj ani nawet w więzieniu - mówi.

"Nie ma jej co osądzać"

Katarzyny broni jedna z sąsiadek jej rodziców, choć zastrzega, że nie znała dobrze rodziny, która mieszka piętro wyżej. - Nieszczęśliwie upuściła dziecko i bała się, co ludzie pomyślą. Że wyrodna matka i nie potrafiła zająć się własną córką. Przestraszyła się i wolała ukryć ciało. Nie ma jej co osądzać, kiedy nie znamy jeszcze całej sprawy - przekonuje kobieta.

Matki Madzi nie osądzają też sąsiedzi z ul. Floriańskiej, gdzie mieszkało młode małżeństwo. - W głowie mi się to nie mieści. Po prostu straszna tragedia, dla matki, dzieciątka i całej rodziny. I tyle, bo winie za wcześniej mówić - podkreśla pan Piotr.

Marlena Głowa, która prowadzi sklep spożywczy obok domu, gdzie mieszkało młode małżeństwo, nie wierzy, że Madzia nie żyje. - Tylu ludzi było zaangażowanych w poszukiwania, dawali datki i rozklejali ulotki. Nie ma co oskarżać matki. Nie wiadomo jak było, wciąż jest masa niejasności. Przydusili ją i w tych nerwach powiedziała, że dziecko nie żyje, ale ciała wciąż nikt nie znalazł

Dobrze, gdyby się okazało, że jednak sprzedała dziecko. Przynajmniej maleńka by żyła - przekonuje Głowa.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 153 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy

  • "Gdyby teraz ta dziewczyna wyszła tu na ulicę, ... jagger2009 03.02.12, 19:13

    Straszna wiadomosc z samego rana oczywiscie u mnie, a sledzilam ta sprawe tak blisko jak tylko moglam, I musze cos napisac bo serce mi peka z zalu choc jestem tak daleko a ci ludzie sa dla »

  • "Gdyby teraz ta dziewczyna wyszła tu na ulicę, ... anna22290 03.02.12, 20:19

    sama mam dwoje dzieci jezeli zabila to powinni ja zlinczowac to by byla najleprza kara dla takiego potwora i nic ja nie tlumaczy szok mija zreszta dziecko trzeba bylo nawet martwe polozyc »

  • "Gdyby teraz ta dziewczyna wyszła tu na ulicę, ... yola13 04.02.12, 18:43

    jedno jest pewne, gdyby kochała swoje dziecko to w momencie upadku dziecka na podłoge kazda normalna matka dzwoni na pogotowie a nie wybiera sie z łopatą za miasto zeby zakopac dziecko, co »