Jaki blef złamał matkę Magdy? Rutkowski demaskuje oszustwo

Witold Gałązka
03.02.2012 , aktualizacja: 03.02.2012 17:14
A A A Drukuj
Krzysztof Rutkowski podczas piątkowej konferencji prasowej Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta Krzysztof Rutkowski podczas piątkowej konferencji prasowej
Na czym polegała wymyślona przez detektywa gra operacyjna, która ostatecznie złamała matkę Madzi i sprawiła, że w czwartek około godz. 21 wieczorem dziewczyna przyznała się do porzucenia zwłok dziecka w chaszczach nad Przemszą?
Mała Madzia miała być porwana z wózka. Jej poszukiwania śledziła cała Polska
Fot. archiwum rodzinne
Mała Madzia miała być porwana z wózka. Jej poszukiwania śledziła cała Polska
Policjanci szukają ciała Magdy w rejonie, który matka dziecka wskazała Krzysztofowi Rutkowskiemu
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Policjanci szukają ciała Magdy w rejonie, który matka dziecka wskazała Krzysztofowi Rutkowskiemu
W piątek rano policja wznowiła przeszukiwanie terenu, na którym według detektywa Rutkowskiego matka porzuciła Magdę
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
W piątek rano policja wznowiła przeszukiwanie terenu, na którym według detektywa Rutkowskiego matka porzuciła Magdę
Krzysztof Rutkowski podczas piątkowej konferencji prasowej
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Krzysztof Rutkowski podczas piątkowej konferencji prasowej
W piątek rano policja wznowiła przeszukiwanie terenu, na którym według detektywa Rutkowskiego matka porzuciła Magdę
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
W piątek rano policja wznowiła przeszukiwanie terenu, na którym według detektywa Rutkowskiego matka porzuciła Magdę


- Zainscenizowaliśmy przed nią scenkę, rodzaj psychodramy. Dwóch moich ludzi z zaskoczenia podjechało samochodem, wysiedli, podeszli do matki sprawiając wrażenie, że wszystko wiedzą, bo mają najświeższe informacje. Powiedzieli wprost "Pani Kasiu, mamy dwóch niezależnych świadków, którzy widzieli, jak sama kładła się pani na asfalcie. W pobliżu nie było żadnego napastnika". Przestraszyła się, zareagowała nerwowo, powiedziała "Ja będę się trzymała własnej wersji", ale po chwili załamała się i opowiedziała prawdę. W rzeczywistości takich świadków nie mieliśmy, to był nasz blef - wyjawił nam w nocy detektyw Krzysztof Rutkowski, który wcześniej celowo przewiózł matkę i ojca Madzi do mysłowickiego hotelu, by wyizolować ich z sosnowieckiego mieszkania rodziców przy ul. Staszica, gdzie ostatnio przybywali.



W Mysłowicach od dwóch dni Rutkowski zmiękczał małżonków prowadząc na osobności rozmowy - nagrywane dla celów dowodowych kamerami - przypominające intensywne policyjne przesłuchania.

Jego pomysłem były też badania na wykrywaczu kłamstw. Bartłomiej - ojciec Madzi - zgodził się na nie bez oporów, ale Katarzyna podczas przypinania czujników zaczęła udawać, że trzęsą się jej ręce i nagle traci siły. Bartłomiej zawahał się tylko przy odpowiedzi na jedno pytanie: czy po zaginięciu córki kiedykolwiek pytał żonę, czy i gdzie ukryła ciało dziecka?

Rutkowski jest przekonany, że mężczyzna do końca wierzył żonie i nie znał koszmarnej tajemnicy.

Co się stało ze zwłokami dziecka?

Zdaniem detektywa matka nawet prowadząc ekipę na miejsce ukrycia zwłok nie była do końca szczera i reagowała niekiedy aktorsko. W zawiniątku z kurtki, z którego wystawały dziecięce śpioszki nie znaleziono ciała Madzi: - Jednak charakterystyczny zapach świadczył, że w pakunku musiały leżeć rozkładające się zwłoki - mówi detektyw, który widzi dwie możliwości: albo bezpańskie psy rozwlekły ciałko dziewczynki w okolicy albo ktoś bliski Kasi wyjął je i zakopał w pobliżu. Poszukiwania w piątek przed południem powinny dać odpowiedź na pytanie, co się stało ze zwłokami dziecka.

Już w pierwszej rozmowie z "Gazetą" w czwartek wieczorem przed tygodniem Krzysztof Rutkowski oprócz czterech roboczych wersji zaginięcia Madzi (różne warianty uprowadzenia) podał nam też piątą hipotezę: - Dziecka mogła się pozbyć Kasia, która od dłuższego czasu była w ciągłym konflikcie ze swoją mamą a babcią Madzi, która robiła jej różnorakie uwagi w związku z wychowaniem wnuczki. Możliwe, że matka wyrzuciła dziecko np. do rzeki - mówił nam przed tygodniem Rutkowski, jednak stanowczo zastrzegł wtedy, że nie wolno na razie ujawnić tych podejrzeń, bo zebranie dowodów winy matki mogłoby wówczas okazać się niemożliwe. Detektyw maksymalnie zbliżył się do rodziców i rodziny dziecka robiąc wszystko, by zaskarbić sobie ich zaufanie. Dzięki temu mógł obserwować reakcje najbliższych Madzi, wyciągać wnioski i doprowadzić do ostatecznej konfrontacji.

Rutkowski: Miałem plan

- Już w zeszłą niedzielę pojechałem ze świadkiem na komendę Policji w Sosnowcu i zawiadomiłem dyżurnego, że podejrzewam matkę Magdy i mam konkretny plan, jak złamać jej oszustwo. Poprosiłem, by informację tę przekazano grupie operacyjno-śledczej w Katowicach, ale do czwartku policjanci nie odpowiedzieli i nie skontaktowali się ze mną. W Sosnowcu tłumaczyli mi, że także podejrzewają matkę dziecka, lecz prokurator nie pozwala im na zastosowanie bardziej efektywnych metod policyjnego przesłuchania. Gdyby policjanci mieli pomysł na swoje śledztwo i mogli go zrealizować, tak jak mnie się to w końcu udało, nie musielibyśmy czekać na efekt aż 9 dni a podatnicy nie ponieśliby tak wysokich kosztów całej akcji. Poziom społecznego zaangażowania w poszukiwania Madzi był bez precedensu - podkreśla Rutkowski szczęśliwy, że udało mu się rozwikłać zagadkę jednego z najbardziej tajemniczych zaginięć, z jakimi mieliśmy do czynienia w Polsce.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 429 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    182 głosy

  • Gdzie jest cialo Magdy? vinleta 03.02.12, 12:21

    Tyle sie pisze o zaslugach pseudodetektywa, a nic na temat gdzie w koncu jest cialo Magdy? Pseudodetektyw tylko wachal kocyk, ale do niego nie zagladal. Posadza dzikie psy, ktore sprytnie »

  • Jaki blef złamał matkę Magdy? Rutkowski demasku... munster1 03.02.12, 12:49

    Nie trzyma się to kupy. Matka zakopała dziecko a kocyk zostawiła pod drzewem ? czym niby wykopała dziurę? jeśli już to wyrzuciła je do rzeki.Nie zdziwiłbym się też jak ten kocyk podrzucił »

  • Jaki blef złamał matkę Magdy? Rutkowski demasku... next-szatan 03.02.12, 13:07

    Bez przesady... Rutkowski był bliżej rodziny... w sumie nie wiadomo jak się tam znalazł... Pozatym w niedziele miał niby poważne podejrzenia wobec matki dziecka, a sam w niedzielę »