Geje, precz od kościoła Mariackiego
02.02.2012
, aktualizacja: 02.02.2012 13:48
Mieszkańcy bloku dzielącego podwórze z klubem gay-friendly w Katowicach żądają jego zamknięcia. W liście do władz miasta skarżą się na hałas i powołują na stojący w pobliżu kościół. Tyle tylko, że w całej okolicy aż się roi od głośnych sąsiadów
ZOBACZ TAKŻE
- Michał Smolorz: Kościół porzuca Ślązaków (14-05-12, 19:35)
- Narodowcy atakują klub gejowski w Katowicach (10-04-12, 07:22)
- Kościół kupi ziemię za jeden procent wartości (09-04-12, 18:59)
- Prywatna firma chce umyć Mariacką. W prezencie (15-03-12, 18:29)
- Kupa patronem katowickiej ulicy? Wszystko przylepia się do butów (28-02-12, 07:28)
- Związek zawodowy nie dla katechety. Arcybiskup zabrania (25-02-12, 12:23)
- Niełatwo rządzić gminą, gdy się hoduje kurczaki (03-02-12, 00:00)
- Mariacka otworzyła Katowice na geja (13-01-12, 10:13)
- Gej sam się wyklucza (16-10-11, 21:48)
- Homoseksualistów nieśmiałe wychodzenie z szafy (13-10-11, 10:16)
Chodzi o mieszczący się w prywatnej kamienicy przy ul. Damrota, a na tyłach kościoła Mariackiego Milk Club. Wtajemniczeni wiedzą, że sprzyja środowiskom LGBT, a nazwą nawiązuje do Harveya Milka, pierwszego polityka, który otwarcie przyznał się do orientacji homoseksualnej. Jednak wystrojem lokal prawie niczym się nie odróżnia od innych znajdujących się w tej okolicy. Wejść może tu każdy, także heteroseksualni, bo nie ma typowej dla tego typu miejsc selekcji. - U nas nie ma agresji. Wszyscy nasi goście czują się bezpiecznie, nie boją się przytulać i pocałować - mówi Aleksandra Stysz, właścicielka Milka.
Rzeczywiście, wystarczy się rozejrzeć, by natknąć się na okazujące sobie czułość osoby tej samej płci. Od strony ul. Damrota, biegnącej prostopadle do Mariackiej, widać ich ze znajdującego się po drugiej stronie jezdni kościoła. Z kolei gości znajdującego się na tyłach klubu vip roomu (przeszklonej sali do intymnych spotkań) dobrze widać z okien bloku przy ul. Myśliwskiej, równoległej do Damrota.
Co weekend przyjeżdża policja
W zeszłym roku o Milk Clubie stało się w Katowicach głośno po koncercie Dody. Bawił się na nim Janusz Palikot, częsty gość klubu w czasie kampanii wyborczej. Ostatnio o lokalu znowu zaczęło się mówić. - Od trzech miesięcy co weekend mamy policję, mieszkańcy chcą nas zniszczyć - mówi Stysz.
O konflikcie między klubem a mieszkańcami sąsiedniego domu świadczy np. pismo, które wpłynęło do katowickiego magistratu. Jego autorzy narzekają na dobiegający hałas i domagają się ograniczenia działalności klubu do godz. 22 albo przeniesienia go w inne miejsce. Skarżą się na naruszanie dobrych obyczajów, ale przywołują też inny argument. „Dla wielu z nas bezpośrednie sąsiedztwo Clubu z Kościołem Mariackim jest również wyrazem braku szacunku do miejsca sakralnego. A za misją przewodnią Clubu: » Nasza tolerancja nie zna granic «kryją się bardzo kontrowersyjne zachowania seksualne” - napisali autorzy listu do władz Katowic.
Sprawę zna także Jacek Pytel, rzecznik tutejszej komendy. - Interweniowaliśmy w sprawie zakłócania spoczynku nocą i wręczaliśmy mandaty. Dotyczy to również klubu Cyferblat, który znajduje się w tej samej bramie, ale głównie klubu Milk - mówi Pytel.
W obronie klubu stanęło stowarzyszenie Tęczówka dla osób LGBT. Właścicielka Milka i jej klienci są przekonani, że ich wrogom przeszkadza otwartość klubu na osoby nieheteroseksualne.
Sprawę próbowały wyjaśnić właścicielki Cyferblatu i w tym celu odwiedziły proboszcza (z "Gazetą" nie chciał rozmawiać). - Nie mówił nic o gejach, tylko o załatwianiu się i piciu pod kościołem - mówią właścicielki Cyferblatu i się dziwią, bo świątynię prócz ulicy dzieli od obu lokali jeszcze skwer i płot, którego furtka zamykana jest na noc. Dużo bliżej z kościoła jest do pubów przy Mariackiej, ale ich skarga nie dotyczy.
To nie muzyka, to dudnienie
Blok przy Myśliwskiej oddzielony jest od Milka tylko podwórkiem i niewysokim murem. Mieszkańcy chętnie z nami rozmawiają, ale nie podają nazwisk. - To nawet nie jest muzyka, tylko dudnienie - mówią o niechcianym lokalu. - Najgorsze są piątki i soboty. Udaje mi się zasnąć tylko na materacu w korytarzu i to dopiero po połknięciu tabletek nasennych. Klienci rozmawiają na podwórzu, a to się niesie jak w studni. Piją i urządzają orgie pod naszym blokiem - opowiada nam jeden z lokatorów. Skąd wie, że są z Milka? A niby skąd mieliby być, jak pan się ma ku panu? - odpowiada pytaniem na pytanie,
Kilku lokatorów zapewnia, że orientacja seksualna klientów Milka nie ma dla nich znaczenia. - Ale to źle, że żądają tolerancji, a sami nie okazują szacunku sąsiadom, którzy byli tu pierwsi - mówią.
Joanna Górska z biura prasowego katowickiego magistratu przyznaje, że połowa interwencji straży miejskiej odnośnie do hałasu w Milk Clubie była bezzasadna. - Chodzi najprawdopodobniej o charakter klubu, że jest przyjazny osobom homoseksualnym - domyśla się urzędniczka. Mimo takiej opinii urzędnicy w najbliższych dniach przeprowadzą w klubie pomiary hałasu, a policja już wystąpiła o odebranie koncesji na sprzedaż alkoholu.
Rzeczywiście, wystarczy się rozejrzeć, by natknąć się na okazujące sobie czułość osoby tej samej płci. Od strony ul. Damrota, biegnącej prostopadle do Mariackiej, widać ich ze znajdującego się po drugiej stronie jezdni kościoła. Z kolei gości znajdującego się na tyłach klubu vip roomu (przeszklonej sali do intymnych spotkań) dobrze widać z okien bloku przy ul. Myśliwskiej, równoległej do Damrota.
Co weekend przyjeżdża policja
W zeszłym roku o Milk Clubie stało się w Katowicach głośno po koncercie Dody. Bawił się na nim Janusz Palikot, częsty gość klubu w czasie kampanii wyborczej. Ostatnio o lokalu znowu zaczęło się mówić. - Od trzech miesięcy co weekend mamy policję, mieszkańcy chcą nas zniszczyć - mówi Stysz.
O konflikcie między klubem a mieszkańcami sąsiedniego domu świadczy np. pismo, które wpłynęło do katowickiego magistratu. Jego autorzy narzekają na dobiegający hałas i domagają się ograniczenia działalności klubu do godz. 22 albo przeniesienia go w inne miejsce. Skarżą się na naruszanie dobrych obyczajów, ale przywołują też inny argument. „Dla wielu z nas bezpośrednie sąsiedztwo Clubu z Kościołem Mariackim jest również wyrazem braku szacunku do miejsca sakralnego. A za misją przewodnią Clubu: » Nasza tolerancja nie zna granic «kryją się bardzo kontrowersyjne zachowania seksualne” - napisali autorzy listu do władz Katowic.
Sprawę zna także Jacek Pytel, rzecznik tutejszej komendy. - Interweniowaliśmy w sprawie zakłócania spoczynku nocą i wręczaliśmy mandaty. Dotyczy to również klubu Cyferblat, który znajduje się w tej samej bramie, ale głównie klubu Milk - mówi Pytel.
W obronie klubu stanęło stowarzyszenie Tęczówka dla osób LGBT. Właścicielka Milka i jej klienci są przekonani, że ich wrogom przeszkadza otwartość klubu na osoby nieheteroseksualne.
Sprawę próbowały wyjaśnić właścicielki Cyferblatu i w tym celu odwiedziły proboszcza (z "Gazetą" nie chciał rozmawiać). - Nie mówił nic o gejach, tylko o załatwianiu się i piciu pod kościołem - mówią właścicielki Cyferblatu i się dziwią, bo świątynię prócz ulicy dzieli od obu lokali jeszcze skwer i płot, którego furtka zamykana jest na noc. Dużo bliżej z kościoła jest do pubów przy Mariackiej, ale ich skarga nie dotyczy.
To nie muzyka, to dudnienie
Blok przy Myśliwskiej oddzielony jest od Milka tylko podwórkiem i niewysokim murem. Mieszkańcy chętnie z nami rozmawiają, ale nie podają nazwisk. - To nawet nie jest muzyka, tylko dudnienie - mówią o niechcianym lokalu. - Najgorsze są piątki i soboty. Udaje mi się zasnąć tylko na materacu w korytarzu i to dopiero po połknięciu tabletek nasennych. Klienci rozmawiają na podwórzu, a to się niesie jak w studni. Piją i urządzają orgie pod naszym blokiem - opowiada nam jeden z lokatorów. Skąd wie, że są z Milka? A niby skąd mieliby być, jak pan się ma ku panu? - odpowiada pytaniem na pytanie,
Kilku lokatorów zapewnia, że orientacja seksualna klientów Milka nie ma dla nich znaczenia. - Ale to źle, że żądają tolerancji, a sami nie okazują szacunku sąsiadom, którzy byli tu pierwsi - mówią.
Joanna Górska z biura prasowego katowickiego magistratu przyznaje, że połowa interwencji straży miejskiej odnośnie do hałasu w Milk Clubie była bezzasadna. - Chodzi najprawdopodobniej o charakter klubu, że jest przyjazny osobom homoseksualnym - domyśla się urzędniczka. Mimo takiej opinii urzędnicy w najbliższych dniach przeprowadzą w klubie pomiary hałasu, a policja już wystąpiła o odebranie koncesji na sprzedaż alkoholu.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
144 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter




