Mama Madzi: Miałam intuicję, że ten mężczyzna mnie śledzi
29.01.2012
, aktualizacja: 29.01.2012 16:33
- Wiem, że niektórzy mnie wyśmiewają, że intuicja to żaden dowód, ale wtedy, pchając przed sobą wózek, ja miałam intuicję, że ktoś za mną idzie! Bałam się - w rozmowie z "Gazetą" Katarzyna Waśniewska, mama półrocznej Madzi porwanej we wtorek wieczorem w Sosnowcu, tłumaczy, dlaczego zapamiętała tajemniczego mężczyznę w jasnej kurtce z kapturem.

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Rodzice Madzi apelują do porywacza: Obiecujemy całkowitą bezkarność, jeśli dobrowolnie odda nam dziecko

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
- Nie pamiętam uderzenia, tylko nagle czerń przed oczami, jakby się urwał film - mówi Katarzyna Waśniewska

fot. materiały policji
Półroczna Magda zniknęła we wtorek 24 stycznia po godz. 18 z wózka na ul. Legionów w Sosnowcu
ZOBACZ TAKŻE
- Krzysztof Rutkowski. Teledetektyw w Sosnowcu (04-02-12, 10:00)
- Musi być coś, czego matka nie chce ujawnić (04-02-12, 01:00)
- Rutkowski: Matka Magdy chciała oszukać wariograf (03-02-12, 13:43)
- Rutkowski superstar. Detektyw bez licencji, który chce być gwiazdą (03-02-12, 13:01)
- Rzecznik policji o Rutkowskim: "Mówi to laik, który nie zna się na pracy policyjnej" [RELACJA] (03-02-12, 12:50)
- Jaki blef złamał matkę Magdy? Rutkowski demaskuje oszustwo (03-02-12, 09:22)
- Matka Magdy w fatalnym stanie. Potwierdza słowa Rutkowskiego (03-02-12, 08:33)
- Sześciomiesięczna Magda z Sosnowca nie żyje (02-02-12, 23:28)
- Poszukiwana Magda nie żyje. Matka: To był wypadek (02-02-12, 23:25)
- Poszukiwania Madzi: Mają nowych świadków (02-02-12, 15:09)
- Trwają poszukiwania półrocznej Madzi. Dziś kolejna konferencja (02-02-12, 09:04)
- Policja ma rys psychologiczny porywacza półrocznej Madzi (31-01-12, 23:49)
- Profesor kryminologii obawia się, że Madzi nie ma już w Polsce (31-01-12, 07:05)
- Poszukiwania Madzi: przesłuchano kilkadziesiąt osób (30-01-12, 21:14)
- Detektyw i rodzice Magdy: oddaj dziecko, dostaniesz 30 tys. zł (29-01-12, 14:01)
- Kontrakt dla porywaczy półrocznej Madzi, tajemniczy świadkowie i DNA (29-01-12, 12:08)
- Psycholog do porywacza: zanieś Magdę do okna życia (27-01-12, 21:08)
- Krzysztof Rutkowski szuka półrocznej Madzi. "Na sto procent odnajdzie się zdrowa i żywa" (27-01-12, 06:00)
- Policja przeczesuje miasto. Po Madzi wciąż nie ma śladu (26-01-12, 08:32)
Kasia jak zwykle miała w tym dniu do pokonania około trzech kilometrów z wynajmowanego mieszkania przy ul. Floriańskiej do bloku swojej mamy przy ul. Wesołej (tuż obok ul. Legionów, w miejscu, gdzie po raz ostatni widziała przed sobą dziecko w wózku). Młodzi rodzice nie dorobili się samochodu i Kasia musiała pchać wózek pieszo. - Bartek [tata Madzi - przyp. red.] był chory, dzień wcześniej lekarz wykrył, że ma początki zapalenia oskrzeli, był przemęczony, bo w dzień dorabia na budowach a po powrocie kończy remont naszego mieszkania. Ja także padałam już ze zmęczenia. Babcia wzięła urlop i uzgodniliśmy, że na jeden dzień córeczka zostanie u niej, żebyśmy mogli wykurować się - tłumaczy Katarzyna.
Trasę jaką przeszła zrekonstruowano już dwukrotnie (w środę zrobili to prokuratorzy, dzień później ludzie detektywa Rutkowskiego). Kobieta szła ul. Żeromskiego, tunelem pod ul. 3 Maja, potem oświetlonym chodnikiem wzdłuż Parku Sieleckiego, minęła tył magistratu i dworzec autobusowy, skręciła w ul. Anieli Urbanowicz. Po raz pierwszy podejrzanego mężczyznę zauważyła już na ul. Żeromskiego, blisko komisariatu policji. - Coś mnie tknęło, zatrzymałam się, odwróciłam głowę a wtedy on zwolnił krok, patrzył w ziemię spod nasuniętego kaptura - wspomina matka.
Nie pamiętam uderzenia
22-latka bała się, że osobnik poluje na nią, nawet nie pomyślała, że może chodzić o dziecko w wózku. Drugi raz przestraszyła się widząc tego samego mężczyznę w odległości około 150 metrów pod liceum im. Emilii Plater. Nie skręcała do parku, by być wśród przechodniów, przyspieszyła, rozglądała się, ale mężczyzny już nie widziała. Z ul. Urbanowicz skręciła w osiedle dziesięciopiętrowych wieżowców, by prostą ścieżką pod blokami dojść na ul. Wesołą do mamy. Po przejściu mostkiem nad Przemszą za przedszkolem widziała już z dala blok babci. Wcześniej dzwoniła do brata, który miał pomóc wtaszczyć wózek z dzieckiem na drugie piętro. - Nie pamiętam uderzenia, tylko nagle czerń przed oczami, jakby się urwał film - Katarzyna nie ma na głowie większych obrażeń, przypuszcza, że jeśli cios zadano jej w potylicę, to gęsto spięty w tym miejscu kok, który nosi i dodatkowo kaptur puchowej kurtki, jaki miała na głowie, mogły zminimalizować urazy. - Nie wykluczam, że napastnik nie bił, tylko użył na przykład gazu, narkozy - dodaje Krzysztof Rutkowski analizując przebieg zajścia.
Ambulans z Kasią, której udzielano pomocy, czekał dość długo na przyjazd pierwszych policjantów. Przez telefon z karetki w niezbornych słowach rozmawiała z mężem. - Czy pan sobie wyobraża, co ja poczułam w tym momencie, gdy zobaczyłam ten wózek pusty?! - wybucha płaczem. Wyrywała się ratownikom, szarpała, chciała wyjść, błagała, żeby szukano dziecka. - Muszę dać pani zastrzyk - zdecydował ratownik aplikując domięśniowo dawkę relanium. - Byłam kompletnie otępiała, gdy policjanci wypytywali, co się stało - pamięta mama Madzi.
Policja prosi o pomoc
Madzia mierzy 60-70 cm, ma oliwkowe oczy, ciemnobrązowe włosy i wyrzynającą się dolną jedynkę. Dziewczynka w chwili porwania miała na sobie różową czapkę z białym trójkątem z przodu, dwuczęściowy pluszowy komplet koloru beżowego zapinany na zamek i białe rękawiczki. Wraz z dzieckiem zniknął różowy kocyk w różnokolorowe misie.
Policja prosi o pomoc wszystkie osoby, które widziały osobę z podobnym dzieckiem, lub mogą posiadać jakiekolwiek informacje w tej sprawie. Kontakt: tel. 32 296 12 55, lub z najbliższą jednostką policji - tel. 997.
Trasę jaką przeszła zrekonstruowano już dwukrotnie (w środę zrobili to prokuratorzy, dzień później ludzie detektywa Rutkowskiego). Kobieta szła ul. Żeromskiego, tunelem pod ul. 3 Maja, potem oświetlonym chodnikiem wzdłuż Parku Sieleckiego, minęła tył magistratu i dworzec autobusowy, skręciła w ul. Anieli Urbanowicz. Po raz pierwszy podejrzanego mężczyznę zauważyła już na ul. Żeromskiego, blisko komisariatu policji. - Coś mnie tknęło, zatrzymałam się, odwróciłam głowę a wtedy on zwolnił krok, patrzył w ziemię spod nasuniętego kaptura - wspomina matka.
Nie pamiętam uderzenia
22-latka bała się, że osobnik poluje na nią, nawet nie pomyślała, że może chodzić o dziecko w wózku. Drugi raz przestraszyła się widząc tego samego mężczyznę w odległości około 150 metrów pod liceum im. Emilii Plater. Nie skręcała do parku, by być wśród przechodniów, przyspieszyła, rozglądała się, ale mężczyzny już nie widziała. Z ul. Urbanowicz skręciła w osiedle dziesięciopiętrowych wieżowców, by prostą ścieżką pod blokami dojść na ul. Wesołą do mamy. Po przejściu mostkiem nad Przemszą za przedszkolem widziała już z dala blok babci. Wcześniej dzwoniła do brata, który miał pomóc wtaszczyć wózek z dzieckiem na drugie piętro. - Nie pamiętam uderzenia, tylko nagle czerń przed oczami, jakby się urwał film - Katarzyna nie ma na głowie większych obrażeń, przypuszcza, że jeśli cios zadano jej w potylicę, to gęsto spięty w tym miejscu kok, który nosi i dodatkowo kaptur puchowej kurtki, jaki miała na głowie, mogły zminimalizować urazy. - Nie wykluczam, że napastnik nie bił, tylko użył na przykład gazu, narkozy - dodaje Krzysztof Rutkowski analizując przebieg zajścia.
Ambulans z Kasią, której udzielano pomocy, czekał dość długo na przyjazd pierwszych policjantów. Przez telefon z karetki w niezbornych słowach rozmawiała z mężem. - Czy pan sobie wyobraża, co ja poczułam w tym momencie, gdy zobaczyłam ten wózek pusty?! - wybucha płaczem. Wyrywała się ratownikom, szarpała, chciała wyjść, błagała, żeby szukano dziecka. - Muszę dać pani zastrzyk - zdecydował ratownik aplikując domięśniowo dawkę relanium. - Byłam kompletnie otępiała, gdy policjanci wypytywali, co się stało - pamięta mama Madzi.
Policja prosi o pomoc
Madzia mierzy 60-70 cm, ma oliwkowe oczy, ciemnobrązowe włosy i wyrzynającą się dolną jedynkę. Dziewczynka w chwili porwania miała na sobie różową czapkę z białym trójkątem z przodu, dwuczęściowy pluszowy komplet koloru beżowego zapinany na zamek i białe rękawiczki. Wraz z dzieckiem zniknął różowy kocyk w różnokolorowe misie.
Policja prosi o pomoc wszystkie osoby, które widziały osobę z podobnym dzieckiem, lub mogą posiadać jakiekolwiek informacje w tej sprawie. Kontakt: tel. 32 296 12 55, lub z najbliższą jednostką policji - tel. 997.
- 122 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
19 głosów
-
Re: Mama Madzi: Miałam intuicję, że ten mężczyzna
franz86
29.01.12, 18:07
"gwiazdorzenie" ??? ja tu nie widzę żadnego gwiazdorzenia.»
-
Mama Madzi: Miałam intuicję, że ten mężczyzna m...
janinaelz
30.01.12, 09:58
- Wiem, że niektórzy mnie wyśmiewają, że intuicja to żaden dowód, ale wtedy, pchając przed sobą wózek, ja miałam intuicję, że ktoś za mną idzie! - mialam przeczucie ze ktos za mna idzie, »
-
Mama Madzi: Miałam intuicję, że ten mężczyzna m...
jagger2009
30.01.12, 20:28
za duzo wywiadow i za duzo gadania, policja powinna dobrze wglebic sie w rodzinke i najblizszych niezbyt to pozytywnie wyglada, a w ogole powinien zostac wprowazony AMBER ALERT i wtedy w »




więcej zdjęć

