Kontrakt dla porywaczy półrocznej Madzi, tajemniczy świadkowie i DNA

Witold Gałązka
29.01.2012 , aktualizacja: 30.01.2012 09:15
A A A Drukuj
Rodzice Madzi apelują do porywacza: Obiecujemy całkowitą bezkarność, jeśli dobrowolnie odda nam dziecko Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta Rodzice Madzi apelują do porywacza: Obiecujemy całkowitą bezkarność, jeśli dobrowolnie odda nam dziecko
- Jeśli oddasz dziecko, wybawimy cię od kary! - apeluje detektyw Krzysztof Rutkowski. Wywiadowcy detektywa odnaleźli dwóch ukrywających się świadków, Austriacy wyrabiają dziecku genetyczny dowód osobisty, a rodzice chcą zdementować plotki.
Półroczna Magda zniknęła we wtorek po godz. 18 z wózka na ul. Legionów w Sosnowcu
fot. materiały policji
Półroczna Magda zniknęła we wtorek po godz. 18 z wózka na ul. Legionów w Sosnowcu
Półroczna Magda zniknęła we wtorek 24 stycznia po godz. 18 z wózka na ul. Legionów w Sosnowcu
fot. materiały policji
Półroczna Magda zniknęła we wtorek 24 stycznia po godz. 18 z wózka na ul. Legionów w Sosnowcu
W porozumieniu ze zrozpaczonymi rodzicami porwanej z wózka Madzi Krzysztof Rutkowski postanowił przebić niedawny apel do sprawców, by zostawili dziecko w jednym z okien życia i w ten sposób uwolnili się od kłopotów. Nowa oferta, jaką w sobotę przygotowali prawnicy detektywa, idzie dalej: - Obiecujemy porywaczowi całkowitą bezkarność, jeśli dobrowolnie odda rodzicom dziewczynkę całą i zdrową - zapowiada Rutkowski.

"Kontrakt" polega na tym, by przy porwaniu Madzi wykorzystać jeden z przepisów kodeksu karnego o uprowadzeniu dla okupu: prawo przewiduje, że jeśli sprawca odstąpi od wymuszenia i z własnej woli uwolni zakładnika, nie podlega odpowiedzialności karnej. Wprawdzie za Madzię nikt na razie nie żąda okupu a kidnaping można też ścigać na podstawie innych przepisów karnych, to jednak Rutkowski daje do zrozumienia, że w praktyce los porywacza przed wymiarem sprawiedliwości zależeć będzie od tego, jakie zeznania zdecydują się podtrzymywać pokrzywdzeni rodzice. - Może to szokująca propozycja i na pewno niełatwa, ale uznaliśmy, że warto ją złożyć, żeby za wszelką cenę uratować dziecko. Nic więcej się nie liczy! - podkreśla Rutkowski.

O tym, że układ z porywaczami dziecka jest realny, przypomnieli przed dwoma dniami szczecińscy policjanci, którzy w 1999 roku poszukiwali 12-letniej dziewczynki uprowadzonej z mieszkania babci. Wtedy po raz pierwszy złożono przestępcom ofertę bezkarności i po trzech dniach dziecko szczęśliwie wróciło do domu.

Zaginieni świadkowie i profil genetyczny

W niedzielę w mysłowickim hotelu Trojak przy ul. Stadionowej detektyw Rutkowski przedstawił pierwsze efekty swoich działań. Jego wywiadowcom ściągniętym do Zagłębia z Krakowa i Łodzi udało się m.in. przekazać w ręce policji ukrywającego się mężczyznę i jego partnerkę, parę bardzo ważnych świadków - sąsiadów rodziny z ul. Floriańskiej w Sosnowcu, którzy ukryli się przed policją, by uniknąć przesłuchań. Śledczy Rutkowskiego pobrali próbki DNA zaginionej dziewczynki i wysłali je do laboratorium w Austrii. Najpóźniej w przyszłym tygodniu gotowy będzie kompletny profil genetyczny dziecka: - Dzięki DNA nikomu i nigdy nie uda się zafałszować tożsamości Madzi, bo jej rodzice będą mieli narzędzie, które pozwoli z bezwzględną pewnością zidentyfikować córkę - mówi Rutkowski.

Rodzice: Robią z nas potwory

W pierwszych dniach poszukiwań dziadkowie i rodzice dziewczynki z rodzeństwem zostali niemal osaczeni w kamienicy, gdzie przebywają, przez ciekawskich mieszkańców, tłumek gapiów i natrętne ekipy mediów. - Dom był tak oblężony, że musieliśmy piwnicami szukać drugiego wyjścia, żeby wymknąć się do miasta - wspomina rodzina Madzi. Śpią najwyżej 2-4 godziny na dobę, trochę odetchnęli, odkąd Rutkowski obstawił kamienicę swoimi ochroniarzami, przeprowadza ich i wozi w obstawie.

Katarzyna i Bartłomiej Waśniewscy, rodzice dziecka, postanowili, że na niedzielnej konferencji prasowej odpowiedzą na najbardziej dociekliwe pytania dziennikarzy, aby raz na zawsze przeciąć rozsiewane w niektórych tytułach podejrzenia i plotki, że mogą być zamieszani w zniknięcie ich dziecka (ostatnio tabloid imputował matce, że musi skrywać wielki sekret, bo zasłania twarz i nie chce rozmawiać z dziennikarzem; w rzeczywistości Kasia wypełniała tylko polecenie prokuratora): - Czujemy, jakby robiono z nas jakieś potwory. Jakiś absurd, horror. Nie mamy nic do ukrycia. My jesteśmy normalnymi ludźmi. To okropnie boli. - zwierza się tata Magdy, Bartłomiej (23 lata). Katarzyna (22 lata) nie wytrzymuje napięcia i pyta z płaczem: - Czy pan sobie wyobraża, co ja poczułam w tym momencie, gdy zobaczyłam ten wózek pusty?!

Policja prosi o pomoc

Madzia mierzy 60-70 cm, ma oliwkowe oczy, ciemnobrązowe włosy i wyrzynającą się dolną jedynkę. Dziewczynka w chwili porwania miała na sobie różową czapkę z białym trójkątem z przodu, dwuczęściowy pluszowy komplet koloru beżowego zapinany na zamek i białe rękawiczki. Wraz z dzieckiem zniknął różowy kocyk w różnokolorowe misie.

Policja prosi o pomoc wszystkie osoby, które widziały osobę z podobnym dzieckiem, lub mogą posiadać jakiekolwiek informacje w tej sprawie. Kontakt: tel. 32 296 12 55, lub z najbliższą jednostką policji - tel. 997.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 60 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    126 głosów