W NFZ bieda aż piszczy

Judyta Watoła
15.01.2012 , aktualizacja: 15.01.2012 11:24
A A A Drukuj
Łukasz Budrewicz dzięki kuracji interferonem może pracować w komisie samochodowym, gdzie myje auta Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta Łukasz Budrewicz dzięki kuracji interferonem może pracować w komisie samochodowym, gdzie myje auta
Decyzja ministra zdrowia rozszerzająca dostęp do leczenia interferonem, miała sprawić, że o połowę więcej chorych na stwardnienie rozsiane będzie mogło dostawać ten lek. Jednak w śląskim NFZ nie ma na to pieniędzy
Łukasz Budrewicz z Piekar Śląskich ma 27 lat. Na stwardnienie rozsiane choruje niemal od czterech. Przez trzy ostatnie lata korzystał z programu terapeutycznego, w ramach którego chorzy z SM otrzymują interferon. - Jakoś dotąd radziłem sobie z tą chorobą. Pracuję i uczę się. Ale od listopada już nie jest w programie. Miałem nadzieję, że mi go przedłużą, ale się na to nie zanosi - mówi Łukasz. Boi się, że stan jego zdrowia się pogorszy, a wtedy może stracić pracę. Nie stać go, by kupować sobie interferon, bo miesięczna dawka to minimum 2,5 tys. zł.

Sclerosis multiplex , czyli w skrócie właśnie SM, to choroba atakująca układ nerwowy. Dotyka z reguły młodych ludzi, między 20. a 40. rokiem życia. Powoduje zaburzenia widzenia, czucia, trudności z poruszaniem się, aż do całkowitego unieruchomienia.

Dokładna liczba chorych na SM nie jest znana. W województwie śląskim może to być kilka tysięcy osób. Z finansowanego przez NFZ programu terapeutycznego polegającego na podawaniu chorym interferonu korzystało jak dotąd około 260 osób.

12 grudnia minister zdrowia podpisał rozporządzenie rozszerzające dostęp do programu. Teraz można go przedłużyć z trzech do pięciu lat. Zlikwidowano też kryterium wiekowe - do tej pory, żeby dostawać interferon, trzeba było mieć mniej niż 40 lat.

Rozporządzenie weszło w życie już trzy dni po podpisaniu, ale tylko w teorii. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia nie wydał jeszcze nowego zarządzenia o programach terapeutycznych. Jak się dowiedzieliśmy w centrali funduszu, jest ono dopiero przygotowywane. Wątpliwe jednak, by chorzy na Śląsku z niego skorzystali.

- Jeśliby zastosować nowe przepisy, liczba chorych kwalifikowanych do leczenia interferonem powinna wzrosnąć mniej więcej o połowę. Wątpię jednak, czy to się uda. Z tego, co wiem, większość szpitali, które realizują program, ma obcięte kontrakty. Niektóre nawet o połowę - mówi dr Maciej Maciejowski od lat zajmujący się leczeniem chorych na stwardnienie rozsiane. Jak twierdzi, Szpital Wojewódzki w Jastrzębiu-Zdroju, w którym pracuje, miał dotąd pieniądze na leczenie dziewięciu chorych, teraz - gdyby trzymać się kontraktu - ich liczba musiałaby spaść prawie o połowę - mówi dr Maciejowski.

Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego oddziału NFZ, zapewnia, że żaden szpital nie ma drastycznie mniejszego kontraktu.

Co innego pokazują twarde dane: w minionym roku na interferon dla chorych ze stwardnieniem rozsianym śląski NFZ przeznaczył 8,5 mln zł. W tym roku - 7,7 mln zł.

- Będziemy dalej leczyć wszystkich chorych, którzy są już włączeni do programu, nawet jeśli przyniesie to nam straty. W sytuacji zmniejszonych kontraktów trudno jednak sobie wyobrazić włączenie do leczenia interferonem nowych chorych, choć tak bardzo na to liczyli - komentuje z żalem dr Maciejowski.

Komentuje Judyta Watoła

W śląskim oddziale NFZ bieda aż piszczy. Nowe szpitale, które zgłosiły chęć rozpoczęcia leczenia chorych na SM interferonem, dostały propozycję kontraktów na poziomie 60 zł. Trudno się dziwić, że wiele nie chciało takiej oferty przyjąć. Śląski NFZ tłumaczy, że proponowanie na początek 60 zł to standardowa procedura. Dyrektorzy temu przeczą. Mówią, że nigdy tak nie było.

Wierzę dyrektorom. Nigdy dotąd nie było tak śmiesznie niskich propozycji kontraktu, bo sprawa na pewno by wypłynęła. Chyba nigdy dotąd, a przynajmniej od jakichś siedmiu-ośmiu lat, w województwie śląskim tak bardzo nie brakowało na wszystko pieniędzy. Moglibyśmy mieć ich więcej, gdyby prezes NFZ nie zdecydował o tym, by z funduszu zapasowego przyznać nam tylko 15 mln zł, a Mazowszu aż 538 mln zł. Prezes nie złamał prawa. Niestety, pozwala mu ono dzielić pieniądze według uznania. Ale co w tej sprawie zrobili śląscy posłowie? Tylko Wojciech Szarama z PiS wciąż pisze interpelacje w tej sprawie. Więcej mogliby zdziałać posłowie z rządzącej PO, ale nikt nie kiwnął palcem. Wstyd.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów